7 kwietnia weszła do kin długo wyczekiwana trzecia część serii “Fantastyczne zwierzęta” Davida Yatesa – “Tajemnice Dumbledore’a”. Tym razem w rolę Gellerta Grindelwalda wciela się Mads Mikkelsen.
Mikkelsen, znany między innymi z takich filmów jak “Król Artur”, “Jabłka Adama” czy “Hannibal”, buduje postać Grindelwalda w sposób, który do mnie przemawia. Nie jest ani lepszy, ani gorszy od Johnny’ego Deppa, który zagrał czarnoksiężnika w poprzedniej części, “Zbrodniach Grindelwalda”. Jest po prostu inny.
Jednak premiera “Tajemnic Dumbledore’a” przypadła na trudny czas, co pozwala głębiej odczuć klimat filmu. Mamy świat ogarnięty wojną, pojawia się potężny, bezlitosny czarodziej zdecydowany zdobyć władzę, nieważne jakim kosztem. Przybywa mu coraz więcej zwolenników mamionych atrakcyjnymi obietnicami i przyzwoleniem na zabijanie tych, którzy nie są w stanie sami się obronić.
Paralele
Fizyczne podobieństwo Mikkelsena do pewnego przywódcy-ludobójcy ze Wschodu sprawia, że z jednej strony jego postać budzi grozę i nienawiść. Z drugiej – obrzydzenie i dość oczywistą refleksję, że ludzie ogarnięci żądzą władzy prędzej czy później wpadają w pułapkę własnej megalomanii i kończą jak… no cóż, jak Lord Voldemort. Przykładów nie musimy zresztą szukać, ograniczając się do uniwersum Harrego Pottera. Wystarczy otworzyć podręcznik do historii. Szkoda tylko, że ci, którzy mają realną możliwość powstrzymania zła, zwykle czekają z tym do ostatniej chwili…
Oczywiście nie mam tu na myśli Dumbledore’a. Profesor, razem ze swoją drużyną, dzielnie próbuje pokonać przeciwnika i każdy, komu książki J. K. Rowling nie są obce, doskonale wie, z jakim skutkiem.
Fantastyczne zwierzęta, Dumbledore i Grindelwald
Na szczęście David Yates nie pozwala zapomnieć o tym, że “Fantastyczne zwierzęta” to mimo wszystko bajka. Oprócz mrocznych scen z wydźwiękiem “bardzo serio” nie brakuje też zabawnych momentów, które doprowadzają widzów do śmiechu. I magii. I całej zgrai absolutnie fantastycznych zwierząt, które zachwycają animacją komputerową i ciekawą koncepcją. Baśniowego charakteru dodają również zjawiskowe zdjęcia (George Richmond), nastrojowa muzyka (James Newton Howard), scenografia (m.in. Stuart Craig) i kostiumy (Colleen Atwood).
Filmy z tego cyklu, w przeciwieństwie do produkcji o Harrym Potterze, nie powstały na podstawie powieści, ale bestiariusza J. K. Rowling. Pisarka odpowiada jednak za scenariusz napisany wspólnie ze Stevem Klovesem, a rzecz dzieje się, jakby nie było, w świecie Harrego Pottera, choć na wiele lat przed jego narodzeniem. Można zatem określić “Fantastyczne zwierzęta” jako prequel powiązany z HP jednym wątkiem – relacją Dumbledore’a z Grindelwaldem. Relacją skomplikowaną i z pewnością wartą opisania na dużym ekranie.
Za zaproszenie na seans dziękujemy: