O tym, że języki obce są ważne nie trzeba nikogo informować ani przekonywać, że tak właśnie jest. Nie bez powodu wkraczają one w edukację na coraz wcześniejszym etapie. Z naszym podejściem to jest tak, że jak coś musimy, to trudno nam się zmobilizować i wykazać entuzjazm. Z dziećmi jest podobnie. Dlatego warto postawić na zabawę… z angielskim. „You can sing in English too!” Terence’a Clarka-Warda to tytuł, przy którym dziecko nawet nie odczuje, że się uczy.

Każdy ma jakieś swoje sposoby na naukę języków obcych. Autor recenzowanej przeze mnie książki, zachęca do śpiewania. Tytuł został przygotowany z myślą o dzieciach w wieku 5-8 lat, ale myślę, że i młodsze i starsze dzieci mogą się z nim świetnie bawić.

Słowa same się zapamiętują!

Książka jest w zasadzie śpiewnikiem. Stopniowo poziom zaawansowania oraz ilość zastosowanych w tekstach słów rośnie. Treści zostały ułożone w taki sposób, że zaczynamy je śpiewać i powtarzać niemal automatycznie. Nie trzeba znać wszystkich słów, by się świetnie bawić. Podczas części z nich wydaje się dodatkowe dźwięki, czasem się coś pokazuje albo wykonuje daną czynność. Jest to fajne połączenie nauki z zabawą ruchową. Nie bez znaczenia jest też muzyka. W zależności od poruszanej w piosence tematyki, może być skoczna albo bardzo spokojna. W jednej narzuca się tempo, a druga daje czas na wykonywanie codziennych rytuałów. Jest jazz, blues, reggae, country, czy disco. Zatem każdy znajdzie coś dla siebie.

Dopracowana pod każdym względem

Ponieważ „You can sing English too!” jest książką do nauki języka angielskiego, nie mogło się obyć bez płyty. Można śpiewać ze słuchu, razem z muzykami. Można też posiłkować się tekstami w książce. Każda piosenka jest uzupełniona o kolorowe ilustracje, a także zakres słów, jakich uczy się dziecko, propozycje wykorzystania piosenki i kilka słów o ścieżce dźwiękowej. Patrząc na różne książki do angielskiego, ten tytuł uważam za jeden z najbardziej dopracowanych pod każdym względem.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy: