„Koniec ery. Kroniki Jaaru” – Adam Faber

Koniec ery okładka na kolorowym tle

Okładka książki Koniec ery Kroniki Jaaru sylwetki Diany i wilkołaka obserwują odrodzony dwór Czarnego PanaW połowie stycznia wyszedł długo wyczekiwany ostatni tom serii „Kroniki Jaaru” – „Koniec ery”. Jaki będzie finał całej historii? Czy Czarny Pan dopnie swego?

Szósta część młodzieżowego cyklu fantasy Adama Fabera mile mnie zaskoczyła. Pierwsza okazała się bardzo wciągająca, ale kolejne uznałam za znacznie słabsze. Bałam się, że „Koniec ery” jeszcze bardziej obniży poprzeczkę, ale nie. Autor udowodnił, że „prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy.”

Jaar w niebezpieczeństwie

Złe moce próbują wpełznąć w każdy zakątek Jaaru. Szukają sojuszników, znajdując ich w najmniej oczekiwanych miejscach. Fery i ludzie zostają zdradzeni przez stworzenia, które dotąd budziły podziw swoim pięknem i szlachetnością wpisaną w charakter. Dwór Saklasa odradza się, a duchy jego przerażających generałów odzyskują ciała.

Mieszkańcy Jaaru i świata ludzi muszą połączyć siły w ostatniej walce dobra ze złem. Chociaż wydaje się, że gorzej już być nie może, znikąd pojawia się tajemniczy zakon, który dodatkowo utrudnia Strażnikom działanie. Zamaskowani wrogowie znają zaklęcia, których Kate i jej towarzysze nie potrafią odeprzeć. Kim są przeciwnicy bez twarzy? Dlaczego stają na drodze obrońcom kamieni?

I przede wszystkim jaką rolę w tym wszystkim odgrywa niebieskie dziecko?

Przedszkole vs mroczne siły

Właściwie w każdym tomie „Kronik Jaaru” grupa głównych bohaterów nieustannie się kłóci. Mają uratować świat, a nie potrafią zbudować dobrych relacji pomiędzy sobą. Aż nie chce się wierzyć, że przez tyle czasu udaje im się odpierać ataki Czarnego Pana i jego świty. To jedna z rzeczy, które dość mocno mnie irytowały podczas lektury.

Bardzo często w powieściach z gatunku fantasy przeciwko złu walczy kilkuosobowy zespół. Przeważnie postaci mocno różnią się od siebie, ale razem tworzą zgraną całość. Jasne, zdarzają się wewnętrzne konflikty, jednak mają silne uzasadnienie i ostatecznie spajają zespół. W „Kronikach Jaaru” większość sprzeczek jest dziecinna, niepotrzebna i przesadzona. Strażnicy zachowują się jak banda rozwydrzonych dzieciaków.

Przeważnie dojrzałością wykazuje się tylko Kate. Niestety jest przy tym potwornie nudna, a to ogromny minus, biorąc pod uwagę rolę, jaką odgrywa w książce. Już Harry Potter, którego nigdy nie lubiłam, przy niej staje się fascynujący.

Harry Potter w Jaarze

W ogóle w „Kronikach Jaaru” można znaleźć sporo podobieństw do cyklu o Potterze. Mamy główną bohaterkę, która jakby przypadkiem zostaje wybrana, aby pokonać zło. Dotąd szara myszka, nagle obejmuje funkcję przywódczyni najbardziej elitarnej grupy. W centrum uwagi, choć tego nie znosi. Z trudem dźwiga ciężar odpowiedzialności. Do tego wszystkiego brakuje jej charyzmy i pewności siebie.

Co jeszcze? Dzieci, które powinny cieszyć się beztroską i radością młodości, zostają wyrwane z bezpiecznego kokona i zmuszone do walki o własne i cudze życie. Pojęcia dzieciństwa i lat nastoletnich zostają boleśnie zdekonstruowane. Rzeczywistość brutalnie każe bohaterom dorosnąć. Zaczynają batalię z kimś znacznie potężniejszym, z kim teoretycznie nie powinny wygrać. (Swoją drogą, Czarny Pan Fabera jest zdumiewająco podobny do Lorda Voldemorta. Nawet nazywają go podobnie, ze strachu unikając prawdziwego imienia.) W międzyczasie leje się krew i umierają ważni ludzie oraz stworzenia, do których czytelnik zdążył się już przywiązać.

Oczywiście „Koniec ery” nie oszczędza nam tego, wręcz przeciwnie. Z tą różnicą, że tym razem ofiarą pada ktoś dużo istotniejszy niż dotąd…

Wycieczka do świata magii

Pomimo różnych niedociągnięć „Kronik Jaaru” nie mam poczucia, że niepotrzebnie straciłam na nie czas. Faber bardzo kreatywnie podszedł do tworzenia magicznej krainy i budowania postaci. Zarówno cała fabuła, jak i poszczególne sceny, są naprawdę dobrze rozplanowane. Czytając o Jaarze, widzi się go. Uwielbiam zwłaszcza fery – zabawny Fion i kąśliwa Anne Beedlebe są po prostu mistrzowscy. Podoba mi się też sposób, w jaki autor pisze o magii. I wątek metafizyczny o stworzycielach świata. W ogólnym rozrachunku „Kroniki Jaaru” to całkiem niezła seria fantasy dla młodzieży.


Za książkę do recenzji dziękujemy:

Logo wydawnictwa We need ya czarno-biały jednorożec

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close