Historia kolorów okładka Celtowie kowboj Maria Antonina
„Historia kolorów”, Clive Gifford, Marc-Etienne Peintre

Złoto Inków, urzet barwierski, grynszpan… Jakie barwy kryją się za tymi słowami? Na to pytanie odpowiada „Historia kolorów” Clive’a Gifforda, a jej odpowiedź ilustruje Marc-Etienne Peintre.

Wyobraź sobie świat pozbawiony barw. Jak bardzo byłby szary i ponury! Żadnych płomiennych, czerwonozłotych zachodów słońca, wibrujących zielenią pól i lasów.*

Tę przerażającą wizję Gifford roztacza we wstępie do „Historii kolorów”. Tym samym uświadamia czytelnikowi, jak wyjątkową zdolnością jest widzenie barw. Jego książka zabiera dzieci w intrygującą i barwną podróż w czasie. Młody człowiek zanurza się w morzu błękitów, czerwieni, żółci oraz najróżniejszych ich kombinacji i zakresów. Dowiaduje się, jaką rolę odegrały w dziejach ludzkości na przestrzeni wieków.

Gumiguta i inne żółcienie

Jakie odcienie koloru żółtego wymieni zaczepiona na ulicy przypadkowa osoba? Mężczyzna prawdopodobnie ograniczy się do jasnożółtego i ciemnożółtego. Kobieta być może doda miodowy, kanarkowy albo złoty. Tymczasem, o czym uczy „Historia kolorów”, odcieni żółtego jest dużo więcej. Nie tylko wspomniane wyżej złoto Inków, ale między innymi także szafran czy zabawnie brzmiąca gumiguta. Przy tym każdy z nich ma swoją własną, unikalną historię.

Makabryczna czerwień

Czerwień najczęściej kojarzy się z miłością. Jednak Gifford odsłania również mroczną stronę tego koloru. Tłumaczy na przykład, w jaki sposób Majowie i Aztekowie pozyskiwali jasnoczerwony barwnik zwany koszenilą. Okazuje się, że suszyli na słońcu, a potem rozcierali i mielili kaktusowe chrząszcze! Co więcej, żeby wyprodukować zaledwie kilogram koszenili, potrzebowali około 140 tysięcy owadów.

Znacznie bardziej wstrząsająca opowieść dotyczy brązu mumiowego. Aż do lat 60. ubiegłego wieku sprzedawano farby stworzone na bazie egipskich mumii! Niewiarygodne, ale prawdziwe.

Fiolety i pchły

Historia kolorów - biedniejsi mogli farbować tkaniny na fioletowo dzięki lakmusowi, tańszej wersji purpury tyryjskiej
Lakmus – fiolet dla ubogich („Historia kolorów”, Clive Gifford, Marc-Etienne Peintre)

Co oznacza francuskie słowo puce w świecie kolorów? W dosłownym tłumaczeniu jest to pchła, ale barwa określa mieszankę brązu, fioletu i różu. Dlaczego wskoczyła w nią akurat pchła? Podobno królowa Francji Maria Antonina szczególnie upodobała sobie „pchli” odcień. W przeciwieństwie do swojego męża króla Ludwika XVI. Ten określił go mianem couleur de puce czyli kolorem pchły, w dodatku rozgniecionej.

Gifford równie ciekawie opisuje jeszcze inne nieoczywiste rodzaje fioletu, takie jak szlachetna purpura tyryjska i jej uboższa wersja – lakmus.

Tuaregowie, malarze i błękity

Historia kolorów - groźni Celtowie używali urzetu barwierskiego jako barwy wojennej
Urzet barwierski i groźni Celtowie („Historia kolorów”, Clive Gifford, Marc-Etienne Peintre)

Rozdział poświęcony błękitom zainteresował mnie najbardziej. Uwielbiam tę piękną spokojną barwę. Zwłaszcza indygo i błękit pruski.

Z indygo wiąże się kilka ciekawostek. Niektóre dobrze znane, inne mniej. Nie wiedziałam, że ten odcień odgrywa istotną rolę w tradycji pewnego pustynnego ludu. Tereny Afryki Północnej zamieszkuje plemię nomadów zwanych Tuaregami. Młody Tuareg, wchodząc w wiek męski, otrzymuje tagelmust. Jest to specjalny szal w kolorze indygo, który chroni przez słońcem i burzami piaskowymi.

Natomiast błękit pruski był ceniony przez wielkich malarzy. Stosowali go van Gogh, Picasso i Hokusai Katsushika. Nazwę zawdzięcza Johannowi Diesbachowi, pruskiemu wytwórcy farb. Diesbach odkrył ten odcień błękitu zupełnym przypadkiem. Chciał uzyskać inny pigment, czerwoną lakę florentyńską. Popełnił błąd i zamiast laki otrzymał właśnie błękit pruski.

Oprócz indygo i błękitu pruskiego w „Historii kolorów” pojawiają się również królewski błękit egipski, ultramaryna zrodzona z lapis lazuli i urzet barwierski – barwa wojenna.

Zieleń z Hiszpanii, zieleń z Grecji

Historia kolorów XVIII-wieczny salon, w którym wypoczywa Carl Scheele, odkrywca specyficznego odcienia zieleni
Piękna i niebezpieczna zieleń Scheelego („Historia kolorów”, Clive Gifford, Marc-Etienne Peintre)

O zieleniach Gifford wypowiada się dość oszczędnie. Uwzględnia tylko cztery odcienie. Pisze o grynszpanie, zieleni irlandzkiej i Kelliego oraz zieleni Scheelego. Szkoda, bo zieleń ma ich dużo więcej. Malachit, pistacja, akwamaryna, zieleń Veronese’a…

Najbardziej zagadkowym odcieniem zieleni wydaje się grynszpan. Jednak pod tajemniczą nazwą ukrywa się prozaiczna śniedź. Pokrywa na przykład amerykańską Statuę Wolności i ma właściwości ochronne, a przy tym niepowtarzalną barwę. Polski „grynszpan” – „zieleń z Hiszpanii” – jest kalką z niemieckiego. Anglicy mają dla niego inną nazwę: verdigris. Pożyczyli ją sobie od Francuzów, którzy z kolei mawiają, że odcień ten jest „zielenią z Grecji”.

Publikacja Clive’a Gifforda i Marca-Etienne’a Peintre’a jest wspaniałą książką edukacyjną dla dzieci w wieku szkolnym. Dostosowaną do ich poziomu, mądrą i bardzo, bardzo ciekawą nawet dla dorosłej osoby. Przepiękne ilustracje o nasyconych barwach są tu równie ważne jak tekst. Jedyną rzeczą, której brakuje w „Historii kolorów”, jest informacja o tym, w jaki sposób ludzie dostrzegają i rozróżniają barwy. Wystarczyłoby dosłownie kilka zdań we wstępie. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń.

*Cytat pochodzi z recenzowanej książki.


Za książkę do recenzji dziękujemy:

Logo Wydawnictwa Nasza Księgarnia