„Śledztwa. Claire Harper na tropie” – udowodnij, że jesteś lepszy od Sherlocka Holmesa!

Uwielbiam kryminały w starym dobrym stylu, w których detektyw nie ma do dyspozycji zdobyczy technologii i do rozwiązania musi wystarczyć mu spryt i dedukcja. Pewnie dlatego zachwyciła mnie gra Wydawnictwa Hobbity – „Śledztwa. Claire Harper na tropie”. Jeśli i wy lubicie klimat rodem z książek Agathy Christie i Artura Conana Doyle’a, a przy tych chcielibyście spróbować swoich sił przy rozwiązywaniu zagadek, ta propozycja jest dla was idealna!

Aby zasiąść do stołu z grą detektywistyczną, musicie mieć świeży i otwarty umysł, być w stanie się maksymalnie skoncentrować. I nie zapomnijcie zaopatrzyć się w notatnik i ołówek. W przeciwnym razie szybko się okaże, że… marni z was detektywi. „Śledztwa. Claire Harper na tropie” to nie lada wyzwanie. Rozmawiając ze świadkami, odwiedzając poszczególne miejsca i przyglądając się podejrzanym przedmiotom, nieraz natraficie na słabo widoczne ślady, które mogą naprowadzić was do finału, ale po kolei – co znajdziecie w pudełku i czego się spodziewać?

Kim jest Claire Harper?

Podczas gry gracze ze sobą nie rywalizują, a muszą współpracować. Wspólnie wcielają się w postać Claire Harper, a kto to taki? Urodziła się w 1910 roku i jako jedną z nielicznych kobiet przyjęto ją na Uniwersytet Oksfordzki, gdzie uzyskała dyplom z prawa. To zwieńczenie marzeń, które zaszczepił w niej ojciec kryminolog. Uwielbia czytać, a już szczególnie książki Agathy Christie. Jest inteligentna, błyskotliwa i spostrzegawcza. Będzie najlepszym detektywem, pod warunkiem, że gracze trochę jej w tym pomogą…

„Śledztwa. Claire Harper na tropie” – kilka słów o grze

Ponieważ w grze musicie wykazać się sprytem i spostrzegawczością, a także udowodnić, że płynie w was żyłka detektywistyczna, żadnych spoilerów nie będzie. Musicie do wszystkiego dojść sami. Jednak pokrótce opowiem, czego możecie się spodziewać.

Na grę składają się trzy sprawy kryminalne, które należy rozwiązywać chronologicznie. To jak kolejne tomy książek – gdybyście czytali najpierw finał, to wcześniejsze tracą nieco uroku. Zatem gramy po kolei. Najpierw jest „Morderstwo w Allister Manor”, później „Ostatni Akt” i na końcu „Skrzydła Zemsty”. Do każdej sprawy jest nota wstępna, talia kart z miejscami i świadkami – odwracamy poszczególne numery, dopiero kiedy będzie taka możliwość. Są też plansze z miejscami, jakie możemy, ale nie musimy odwiedzić i koperta z rozwiązaniem sprawy. Chyba nie muszę wspominać, że tę otwieramy, tylko gdy dotrzemy do końca śledztwa.

W grze nie chodzi tylko o to, by znaleźć mordercę. Trzeba odpowiedzieć także na kilka innych pytań. Poza tym wynik jest zależny od tego, ile kart będzie wykorzystanych. Im mniej, tym lepsi z nas detektywi.

Moje wrażenia

Jestem zachwycona! Pierwsza sprawa pokazała, że musimy się bardziej skoncentrować i baczniej przyglądać wszystkiemu. W kolejnych było już znacznie lepiej. Trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Skupienie level hard. I to było super! Bardzo pozytywnie oceniam fabułę spraw. Czytania też jest dużo i wszystko można sobie łatwo wyobrazić, zatem coś w sam raz dla książkoholików, prawda?

Podczas gry rzeczywiście można się przenieść w czasie do początków XX wieku. Całości dopełnia odpowiednia grafika i dobór kolorów, przez co gra nabiera dodatkowego klimatu.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy:

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close