Polska edycja „Little Factory”

Lubicie gry szybkie, z prostymi zasadami, kolorowe, a przy tym każące zmobilizować szare komórki? Mam coś idealnego – polską edycję gry „Little Factory”.

Już sam tytuł sugeruje, że w trakcie rozgrywki będziemy coś budować i jest w tym wiele prawdy. Jeśli miałabym porównać mechanizm z czymś znanym, to powiedziałabym, że gra jest zbliżona nieco do gier, w których przenosimy się na farmę, uprawiamy zboża i hodujemy zwierzęta. Tutaj też te elementy się pojawiają. Jeśli więc „Wiejskie życie” lub „Farma” są grami, które lubicie, to w „Little Factory” się zakochacie. Różnica jest taka, że nie będziecie grać na komputerze bądź smartfonie, a za pomocą kart.

Z czego składa się gra?

Po otwarciu pudełka znajdziecie talię kart, żetony z punktami i kafelki z monetami startowymi. Pozornie niewiele, ale gwarantuję, że rozgrywka będzie bardzo emocjonująca. Podczas gry będziecie gromadzić zasoby, wymieniać je na inne, by ostatecznie zebrać jak najwięcej punktów wpływu. Na początku dostajecie tylko parę monet, ale z każdą kolejną rundą będziecie trochę bogatsi. Sęk w tym, byście to bogactwo pomnażali szybciej niż przeciwnik. I tutaj właśnie jest ten mechanizm, jaki znamy z innych gier.

Gramy w „Little Factory”

Przed grą tasuje się talie i układa rzędy odkrytych kart podzielonych na zasoby. Ich liczba jest zależna od liczby graczy. Każdy z graczy dostaje kafelek monety startowej, którą na początku gry wymieni na pierwsze zasoby.

Aby zdobyć punkty, trzeba gromadzić zasoby z kilku poziomów, by ostatecznie wymienić je na budynki. Zarówno na kartach zasobów, jak i na kartach budynków są obrazki ilustrujące, jakie zasoby są potrzebne, by daną kartę wygrać.

Przykładowy łańcuch operacji przedstawiłam niżej. Załóżmy, że chcemy zdobyć zagrodę. Aby to osiągnąć, musimy najpierw zgromadzić dwie karty drewna, które następnie wymienimy na kartę z deskami, a na końcu na kartę z zagrodą. Jeśli mamy zagrodę i zgromadzimy pszenicę i glinę, to możemy je wymienić na krowę.

Tura gracza składa się z trzech etapów. Najpierw jest aktywacja budynków, pod warunkiem że gracz już takowy ma. W przytoczonym przykładzie aktywować budynek można, posiadając kartę gliny i pszenicy. Następnie jest akcja gracza, w której wymienia się zasoby na inne i gromadzi nowe. Dalej jest druga aktywacja budynków i uzupełnianie kart na stole i to w zasadzie tyle. Trzeba tylko pamiętać, że każdy budynek można w turze aktywować raz. Gra kończy się wtedy, kiedy któryś z graczy ma 10 punktów wpływu lub żetony punktów się skończyły.

Wrażenia po grze

Jedną z zalet jest przejrzystość zasad. Nie musicie przedzierać się przez wielostronicowe instrukcje i do rozgrywki siadacie od razu. Sama gra jest krótka, a jej przebieg dość dynamiczny – nigdy nie wiadomo, jakie budynki będzie można zdobyć i jakie zasoby pojawią się na stole. Zaletą jest bardzo przyjazna grafika i żywe kolory, co dodatkowo tę grę uatrakcyjnia. Producent zaleca ją osobom powyżej 10 lat, choć ja nie widzę żadnych przeciwwskazań, by do stołu zasiedli młodsi gracze. Zbliżają się wakacje i część z was najpewniej jakieś gry zabierze ze sobą. „Little Factory” sprawdzi się w tym świetnie, bo jest grą lekką i nie zajmuje dużo miejsca. Mnie ta propozycja przypadła do gustu tak samo jak osobom, które ze mną w nią grały. Może więc i wy zdecydujecie się ją wypróbować?


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy:

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close