„Potrzebuję piosenek w różnym charakterze, przeciwstawnych emocji – dla równowagi.” – OIA o swojej debiutanckiej płycie

oiaphoto7OIA, Ola Igboaka, jest polską artystką, której piosenki powstają głównie w podróży. Obecnie mieszka w Wielkiej Brytanii. Utwory jej debiutanckiego albumu, „Wyspa”, stworzyła w dużej mierze podczas wyprawy do Azji. Jesteście ciekawi, w jaki sposób? Co było dla artystki zaskoczeniem i jak postrzega Polskę będąc z dala od ojczyzny? Zapraszam do lektury wywiadu!

OIA to jedna z greckich wysp, dlaczego właśnie ona stała się Twoim pseudonimem artystycznym?

OIA jest podobne do Ola – to moje prawdziwe imię. “I” i “A” to pierwsza i ostatnia litera mojego nazwiska. OIA to też przy okazji nigeryjska bogini, oraz grecka wyspa. Ksywka przyszła mi do głowy, akurat gdy byłam w Grecji na sąsiedniej wyspie. Jest prosta, uniwersalna, ani polska ani angielska. Poza tym lubię samogłoski, mamy w języku polskim mnóstwo zbitek spółgłosek.

Część utworów powstała podczas Twojej podróży po Azji, opowiesz nam troszkę o tej wyprawie? Czemu akurat Azja? Czy coś wyjątkowo Cię zaskoczyło?

Często piszę w podróży. Mnóstwo moich tekstów powstało spontanicznie na telefonie. Chyba żaden nie został napisany na kartce. W samolocie czy autobusie, bez internetu i zasięgu nic nie przerywa mojej myśli. Do tego, w podróży jest tyle nowych przewijających się bodźców, ludzi, obrazów. Spostrzeżenie, w jak bardzo uprzywilejowanej pozycji jestem w stosunku do napotkanych ludzi, daje mi ogromną motywację do pracy. Śpiewam o tym w piosence “Medytacje”. Do tego, bycie w ruchu wprowadza mnie w swego rodzaju trans – półuśpienie kiedy jestem bliżej swoich podświadomych skojarzeń. Nigdy nie piszę na siłę – nie potrafię pisać na zawołanie, wstać z założeniem że dziś muszę napisać numer. To przychodzi zwykle po okresie intensywnych emocji. Myślę, że podróż do Azji była podsumowaniem pewnego okresu w moim życiu, czasu dużych przemian, emigracji, zaręczyn, odnalezienia się w Wielkiej Brytanii. Bez codziennych obowiązków, wypłynęły ze mnie myśli zbierające się przez parę ostatnich lat. Azja jest cudowna, ale bycie w Chinach uświadomiło mi, jak  bardzo bezbronnym jest człowiek bez znajomości języka i obyczajów. W Chinach właściwie nie da się porozumieć po angielsku, nawet skomunikować z taksówkarzem czy spytać o drogę. Miałam wrażenie bycia za szybą – jakby po drugiej stronie ekranu. Ogromne zaludnienie i niekończące się monumentalne miasta uświadamiają jacy jesteśmy mali. Mali także jako Europa. Momenty poczucia wyobcowania są dla mnie bardzo inspirujące. Pierwszym mechanizmem obronnym jest powrót do korzeni, do swojej kultury – czyli pisanie po polsku.

Twój debiutancki album pokazuje szczerość w wygłaszaniu poglądów, czy zawsze potrafisz być tak bezpośrednia?

Ha! Chyba zwykle jestem bardzo bezpośrednia. Nie widzę sensu w pisaniu pozbawionym autentyczności. Piszę o tym, co dotyczy mnie i o czym rozmawiają napotkani ludzie. O wielokulturowości, tolerancji, polityce, podziałach, depresji, randkach, związkach,  przyjaźni, relacjach w internecie, stracie, społecznych normach. Muzyka jest moim środkiem wyrazu. Skończyłam psychologię w Krakowie i zawsze chciałam mieć wpływ na ludzi i dawać im siłę. Z czasem zrozumiałam, że muzyka może mieć dużo większe oddziaływanie – przynajmniej na mnie zawsze miała. Chciałabym tę możliwość jak najlepiej wykorzystać. oia_cover-min

Obecnie mieszkasz za granicą. Jak bardzo zmienia się postrzeganie ojczyzny? Czy dystans jaki Cię dzieli od Polski, wiele zmienia?

Myślę, że wyjazd z Polski to było kluczowe wydarzenie w moim życiu. Wcześniej byłam dużo mniej świadoma siebie oraz naszej “narodowej psychiki”. Teraz widzę wyraźnie co we mnie było moją własną osobowością, a co “wyuczonym polskim wzorcem reagowania”. Egzystowanie na co dzień w innej kulturze, to nie tylko nauka języka, ale zrozumienie i częściowe przejęcie zachowań, sposobu myślenia, emocjonalności, poczucia humoru – całego kodu kulturowego nowego miejsca. Londyn jest bardzo otwartym miastem, żyje tu obok siebie wiele przeróżnych kultur. To jest najbardziej interesująca i ubogacająca sprawa na świecie. Nic wspanialszego dla człowieka, który chce tworzyć.

W Twoich utworach wystąpiło kilku zagranicznych muzyków. Jak to się stało, że zaprosiłaś ich do wspólnego tworzenia?

Zupełnie naturalnie. Po prostu takich ludzi spotykam. W piosence “1441 Fourteen for One” wystąpiło 14 raperów i wokalistów, każdy śpiewa w swoim ojczystym języku. Od Koreańczyka Jasona Jeong’a, z którym studiowałam na uczelni muzycznej, po Bułgara Denis’a Hristov’a, który był moim nauczycielem kompozycji. Mam szczęście do Włochów. Perkusista na “Wyspie” – Filippo Galli jest Włochem, tak jak producent  “1441” Andrea Lepori oraz reżyser teledysku “Wygibasy” – Antonio Celotto. Głównym producentem całej płyty był jednak mój rodak Maciek Rompski. Mimo wszystko łatwiej pracować nad polskojęzyczną płytą z kimś, kto mówi po polsku.

Twoje utwory są z jednej strony świeże, wpadające w ucho i niewymuszone, a z drugiej strony wyczuwa się bogate doświadczenie muzyczne. Jak długo powstają twoje piosenki? Czy oprócz wydanej ostatnio płyty, powstaje już coś nowego?

Fajnie, że jest taki odbiór. Staram się podawać moje teksty w jak najbardziej naturalnej formie. Moja muzyka i teksty płyną z głębi serca, staram się, żeby utwory były jak najbardziej komunikatywne. Mam sprecyzowaną wizję, o czym chcę powiedzieć i jaki emocjonalny kształt chcę nadać każdej kompozycji. Piosenki powstają dość szybko, zawsze najpierw teksty – potem piszę muzykę i daję im czas, żeby dojrzały. Gram szkice paru osobom i proszę o feedback. Doszlifowuję je, aż jestem zadowolona z każdej frazy. Płyta “Wyspa” od napisania pierwszego tekstu, do wysłania jej do tłoczni zajęła rok. Od lipca 2015, kiedy powstał pierwszy tekst do piosenki “Tęczowe plemię” do sierpnia 2016, kiedy skończyliśmy nagrywać “1441 Fourteen for One”. Już mam napisane sporo numerów na drugą płytę. Muszę się raczej hamować, żeby nie spieszyć się z nowym materiałem. Najpierw chciałabym żeby ludzie zapoznali się z “Wyspą”.

Czy wśród piosenek na albumie „Wyspy” jest ta jedna najważniejsza, która wiąże się dla Ciebie z większym sentymentem i emocjami?

Wszystkie chyba kocham po równo. Każda mówi o czymś innym. Z każdej jestem zadowolona. Niektóre dotykają trudnych wspomnień jak “Wybieram” lub “Tysiąc szkieł”, a inne np. “Własna bajka” czy “Wygibasy” były pisane z przymrużeniem oka. Potrzebuję piosenek w różnym charakterze, przeciwstawnych emocji – dla równowagi. To zależy od dnia, którą akurat uznaję za najlepszą.

Dziękuję za tak obszerne odpowiedzi i życzę wielu inspiracji!

Czytelników zachęcam do lektury recenzji płyty „Wyspa” i wysłuchania dwóch piosenek z tego albumu.


  • Świetny wpis :=). Podziwiam mocno osoby z pasją i dzieleniem się nią. Pozdrawiam ;-)