„Pisanie książek jest moim marzeniem” – Monika Rzepiela

Wielu Czytelników rozkochało się w barwnych losach bohaterów „Dworu w Czartorowiczach”. Dzisiaj chciałabym Was zaprosić do lektury wywiadu z autorką książek – Moniką Rzepielą. Lubicie „Sagę Polską”? Zobaczcie jakie jeszcze czytelnicze niespodzianki czekają nas w najbliższych miesiącach!

„Dwór w Czartorowiczach” to początek nietuzinkowego większego projektu. Proszę nam o nim nieco opowiedzieć.

Od dziecka wiedziałam, że będę pisać książki. Zdawałam sobie z tego sprawę już w trzeciej klasie podstawówki. Nie znałam wówczas jeszcze żadnych wydawnictw ani nie wiedziałam, na czym polega proces wydawniczy, ale jakiś cichy głos w głębi serca mówił mi, że moja droga życiowa będzie związana z pisaniem. Po wielu latach moje marzenie się spełniło.

Wracając do pytania: „Dwór w Czartorowiczach jest moim prawdziwym debiutem (bo wcześniejszych prób pisarskich nie liczę) i zarazem początkiem cyklu, który określam jako Saga Polska. Cykl ten jest „mixem” (to odpowiednie słowo) powieści historyczno- obyczajowo- społeczno – realistycznej. To, co mnie interesuje w Sadze Polskiej, to życie w dawnych wiekach, ale przedstawione „od kuchni”. Pisząc swoje książki staram się odmalować realia  epoki staropolskiej, gdyż bardzo mnie ciekawi, jak dawniej ludzie żyli, co jedli, jak spali, co czytali, jak się zachowywali, jaki był ich stosunek do higieny, zdrowia itp. Krótko mówiąc, interesuje mnie, jakie dawniej panowały obyczaje, i jak wpływały na codzienne życie. By zaś obraz minionych wieków był wiarygodny, do każdej książki przeprowadzam gruntowny research.

W tym miejscu mogę zdradzić, że w czerwcu br. nakładem Wydawnictwa Szara Godzina ukaże się kolejna powieść z cyklu Saga Polska pt. „Słowiańskie siedlisko”. Drugi tom z podtytułem  „Rzepka” będzie miał premierę na jesieni. Książka opowiada o czasach Mieszka I.

W chwili obecnej również pracuję nad kolejnym utworem, lecz na razie nie chcę o nim mówić. Jest na to jeszcze za wcześnie. Książka jest na etapie planowania, zamierzam ukończyć ją do końca roku.

Jakie konkretnie epoki pozna Czytelnik podczas czytania wszystkich obecnych i przyszłych Pani książek?

Akcja „Dworu w Czartorowiczach” rozgrywa się w 2 poł. XIX wieku na Podolu.  „Słowiańskie siedlisko” to 2 poł. X wieku na ziemiach zachodniej Polski. Kolejna książka (tytuł w opracowaniu) obejmuje 2 poł. XVIII wieku na Pogórzu Karpackim. Co będzie dalej, to się okaże.

W trakcie lektury pierwszego i drugiego tomu „Dworu w Czartorowiczach” zauważyłam różne podejście do kreacji fabuły i bohaterów. W pierwszym akcja trwa rok i ma dwie główne  bohaterki, w drugim dzieje się na przestrzeni wielu lat i bohaterów jest więcej. Skąd taki pomysł?

Kluczem do zrozumienia „Dworu w Czartorowiczach” są słowa z „Nocy i dni” Marii Dąbrowskiej, które uczyniłam przesłaniem książki: „Dawnymi czasy Niechcicowie żyli mnie więcej tak, jak żyją wszyscy  po dworach na wsi”. To ogólnikowe zdanie rozbudziło moją wyobraźnię. Więc w jaki sposób tak naprawdę żyli kiedyś ludzie? Jak to dworskie życie wyglądało? Jaka była ówczesna codzienność? Teraz już nietrudno zrozumieć, dlaczego akcja obejmuje rok. Chciałam w powieści uchwycić dnie i noce rodziny polskiej w XIX wieku. Dlatego wybrałam Podole na miejsce akcji, gdyż tam najdłużej przetrwały szlacheckie tradycje i obyczaje. Jednocześnie pragnęłam, by książka czytała się lekko i przyjemnie. Tak mało mamy dziś czasu, również na lekturę, że pisarz, jeśli chce być rzeczywiście czytany, nie może sobie pozwolić na tworzenie dłużyzn fabularnych i ja sobie z tego doskonale zdaję sprawę. Dlatego unikam rozwlekłych i nużących opisów, (chociaż nie rezygnuję z nich całkowicie), a faworyzuję dialogi. Dzięki takiemu zabiegowi można lepiej poznać codzienność bohaterów, bo Saga Polska jest przede wszystkim o codzienności.

Jeśli chodzi o postaci,  to w pierwszym tomie są dwie główne bohaterki: Ewa Jabłońska i Iga Branicka. Są to młode panny, które stoją na progu dorosłego życia. Stąd też fabuła obraca się wokół ich perypetii miłosnych, rodzinnych itp. Poznajemy rok z ich życia, lecz w głębszej warstwie fabularnej śledzimy również ich dzieciństwo i dorastanie. Losy panien są  niejako „kręgosłupem” całej akcji, w które wplecione są także przeżycia pozostałych mieszkańców Czartorowicz.

Te same postaci poznajemy również w tomie drugim. Ponieważ jest to saga, pojawia się nowe pokolenie. Stąd oczywiste, że tych bohaterów jest więcej. Ich liczba sprawiła również, że inaczej podeszłam do fabuły, która siłą rzeczy została zdynamizowana. Poznajemy już nie rok z życia mieszkańców polskich dworków, lecz śledzimy ich losy na przestrzeni wielu lat. Tak się po prostu ułożyła akcja drugiego tomu, taką fabułę „wymogli” sami bohaterowie. Myślę, że można zaryzykować stwierdzenie, że w drugiej części pojawia się bohater zbiorowy, a są nim wszystkie postacie występujące w powieści.

Czy patrząc z perspektywy czasu widzi Pani różnice w swoim podejściu pisania przy pierwszej powieści i następnych? Jakie trudności pojawiły się podczas tworzenia debiutanckiej książki?

Każda książka jest inna. Inni bohaterowie, problemy itp. To wszystko sprawia, że język narratora niejako sam dostosowuje się do fabuły. Inaczej mówili ludzie w XIX wieku, inaczej w X. Stąd różnice w języku „Dworu w Czartorowiczach” i „Słowiańskim siedlisku”. Składnia staropolska, którą w zastosowałam w drugiej książce sprawiła, że bohaterowie „nabrali” rumieńców, akcja jest zdynamizowana i tym samym książkę dobrze się czyta.

W zasadzie pisanie nie sprawia mi trudności. Jeśli wiem, co chcę  przekazać,  mam „wizję” całości i „czuję” bohaterów, na klawiaturę komputera „spływają” całe fragmenty. Bywa, że nie nadążam z przekształcaniem myśli w słowa. Owszem, zdążają się również przestoje, lecz tych na szczęście jest niewiele. Ktoś, kto zawsze chciał pisać, raczej nie ma problemów z tworzeniem fabuł.

Stworzyła Pani wielu barwnych bohaterów, kto jest Pani ulubieńcem?

To bardzo trudne pytanie, bo nie mam na nie konkretnej odpowiedzi.  Bardzo lubię moich bohaterów, nawet tych epizodycznych i trudno mi wskazać, kto jest tym najbardziej ulubionym. Odpowiem tak: Ewa jest podobna do mnie z usposobienia, natomiast Iga jest taka, jaka sama chciałabym być. Co do mężczyzn fascynujący jest Marcin, lecz Leonowi również niczego nie brakuje. Niech Czytelnicy zdecydują o tym, kto jest najbarwniejszą postacią.

Szukając pomysłów na akcję i samych bohaterów, gdzie najczęściej pojawiały się inspiracje?

 Tutaj odpowiem słowami Stanisława Wyspiańskiego z „Wesela”, że piszę o tym, ”co się w mojej duszy gra, co w swoich widzę snach”…

Czy patrząc na Pani doświadczenie podczas pisania i szukania wydawcy pierwszej książki, może dać Pani jakąś radę przyszłym pisarzom, którzy dopiero wkroczą na tą drogę?

Jeżeli jesteś przekonany, że masz talent i kochasz literaturę, to radzę do końca wierzyć w siebie i nie poddawać się. Nie załamuj się, jeśli napotkasz na swej drodze trudności.  Nie ma takiego, który by ich nie doświadczył. „Dwór w Czartorowiczach” powstawał przez dłuższy czas i odrzuciło go dwunastu wydawców. Wierz do końca, że Ci się uda, a Pan Bóg Ci pomoże!

Dziękuję za rozmowę i z niecierpliwością czekam na „Słowiańskie siedlisko”!