Grzegorz Żurek o „Wódzie i bali”

KODAK FUN SAVER Digital Camera

KODAK FUN SAVER Digital Camera

Jestem po lekturze i recenzji książki „Wóda i bala”, której autorem jest Grzegorz Żurek. Książka jest nietypowa i nie do podrobienia pod wieloma względami, a jaki jest jej autor?

„Wóda i bala” jest Pana debiutem literackim, a charakteryzuje się niepowtarzalnym stylem, nie do podrobienia. Czy kolejne książki też będą tak bezpośrednie?

Nie jestem do końca pewien, czy „Wóda i bala” jest książką bezpośrednią, bo jednak cały ten literacki sztafaż, operowanie ironią, aluzyjność oraz gry intertekstualne, które stanowią poniekąd dominantę dzieła, nie do końca, w moim odczuciu, licują z bezpośredniością, ale być może inaczej rozumiemy tę kategorię. Jeśli zaś chodzi o przyszłe książki i to jakie one będą i czy w ogóle będą, to wolałbym się nie wypowiadać. To sfera potencjalności, możliwości i wielkiej niewiadomej. Tak dla mnie, jak i dla czytelnika. I lepiej niech tak zostanie.

Czy na co dzień posługuje się Pan tak ciętą ripostą, jakiej przykłady znajdujemy w książce?

Z reguły jest tak, że najlepsze riposty i najśmieszniejsze dowcipy przychodzą nam do głowy po niewczasie. I na tym polega różnica między literaturą a tzw. życiem. W literaturze można wszystko wycyzelować, przemyśleć, przepracować, dopracować, dopieścić… W życiu natomiast rządzi potrzeba chwili i już nie jest tak łatwo. Życie dzieje się ad hoc, a literatura post factum. Dlatego literatura jest znacznie prostsza.grzegorz

Na okładce można znaleźć informację, że z głównym bohaterem „Wódy i bali” łączy Pana wszystko. Gdzie w takim razie kończy się rzeczywistość, a zaczyna fikcja?

W jakimś stopniu książka na pewno jest o mnie, ale moja megalomania oraz miłość własna znają granice, toteż mam świadomość, że nie stanowię aż tak interesującego obiektu obserwacji, żeby moja osobista wiwisekcja zajęła uwagę czytelnika podczas brnięcia przez ponad 340 stron tekstu. Druga sprawa jest taka, że nie sposób w skali jeden do jednego przenieść jakiegoś rzeczywistego bytu w sferę literatury, która przecież rządzi się zupełnie innymi prawami. Książka to świat sztuczny, konstruowany, imaginowany, mozaikowy, tkany z różnych okrawków rzeczywistości i przede wszystkim w całości podporządkowany dyscyplinie języka. „Życiopisanie” w stanie czystym raczej nie istnieje, a jeśli istnieje, to ja go nie uprawiam. Ale nie. Z całą pewnością nie istnieje.

Zastanawia mnie zakończenie powieści – jest dość nietypowe. Jak w Pana odczuciu będą wyglądały dalsze losy głównego bohatera?

Nie miałem już pomysłu na dalsze losy bohatera, dlatego skończył, jak skończył. Marnie? Szlachetnie? Nijak? Nie mnie oceniać. Pamiętam, że byłem już nim zmęczony. Przestałem go lubić. Jego pseudofilozoficzne tyrady stały się nie do zniesienia. Co mógłby dalej robić? Pewnie to, co zwykle. Jakoś by się wykaraskał z opałów, trochę okrzepł, a następnie skierował swe nieomylne kroki do pobliskiej knajpy albo monopolowego. Stały cykl. Idea wiecznego powrotu. Koło Samsary.

Jest Pan fanem piłki nożnej. Czy może nam Pan zdradzić, kogo typuje na mistrza Euro 2016?

Polska, biało-czerwoni!!!

Pana wyuczonym zawodem jest nauczyciel języka polskiego. Przywykł Pan zatem do obcowania z różnorodną literaturą. Czy to właśnie stąd przyszła myśl o stworzeniu czegoś swojego?

Nauczyciel języka polskiego raczej nie obcuje z różnorodną literaturą, tylko non stop, rok po roku, w trudzie i znoju zmaga się z tą samą, kanoniczną, kształtującą prawidłowe postawy społeczne i obywatelskie siermięgą. Myśl o napisaniu książki nie miała nic wspólnego z zawodem nauczyciela. To zupełnie dwie odrębne sfery i całkowicie odmienne formy aktywności. Staram się ich nie mieszać. W ogóle w moim przypadku pisanie dzieje się gdzieś na peryferiach egzystencji. To niepoważne zajęcie. Nie zasługuje na centralne miejsce.

Dziękuję bardzo za rozmowę! A Czytelników zapraszam do lektury recenzji „Wódy i bali„.

woda-i-bala-b-iext29010977