Elżbieta Buczyńska o książce „Moje dorastanie”

ElżbietaBuczyńska

Mamy przyjemność przybliżyć Wam sylwetkę Pani Elżbiety Buczyńskiej, autorki książki „Moje dorastanie”. Jej recenzję można przeczytać na naszej stronie. Opowiada ona historię nastoletniej Magdy. Poruszająca i skłaniająca do refleksji. Cała historia jest oparta na faktach, a co niej mówi sama autorka?

Dlaczego postanowiła Pani przybliżyć czytelnikom bardzo trudny temat dorastania do realnego życia?

Wiemy o tym wszyscy, że dorastanie to bardzo trudny i skomplikowany proces. Tak różny, niemożliwy do ujęcia w jakiekolwiek ramy, że tyle ile „dorastań”, tyle by można napisać książek. W moim zawodowym życiu stykałam się z różnymi problemami młodych ludzi. Bywałam na obozach, wycieczkach, zgrupowaniach. Słuchałam zwierzeń, obserwowałam zachowania. Przeżywałam z moimi podopiecznymi ich rozterki, załamania, bunty. Przekonywałam się jak skomplikowane jest wchodzenie w dorosłość. Widziałam łzy i bezsilność. Po wielu latach wykorzystałam te moje doświadczenia podczas pisania książki. Dorzuciłam do nich doświadczenia późniejsze, zdobyte w innych okolicznościach.

Skąd pomysł na napisanie i umieszczenie właśnie takiego obrazu głównej bohaterki? Czy miał na to może wpływ bagaż Pani doświadczeń?

Przez piętnaście lat mieszkałam i pracowałam we Florencji. Poznałam samotność, walkę z obcymi mi realiami, smutek, tęsknotę, kłopoty związane z językiem. Przez ten czas zaprzyjaźniłam się z innymi Polkami, które tak jak ja znalazły się we Włoszech. Znowu słuchałam zwierzeń. Innych niż przed laty ale mających ze sobą wiele wspólnego. Zarówno pierwsze jak i drugie dotyczyły relacji pomiędzy rodzicami i dziećmi. I bardzo ściśle łączyły się z dorastaniem. To właśnie wtedy postanowiłam napisać swoją książkę.

Czy problem nastolatków ma mieć dla odbiorców głębszy wydźwięk i swoiste przesłanie? I jak bardzo książka jest skierowana do nastolatków, a jak bardzo do rodziców?

Książka nie jest skierowana do nastolatków. Chodzi o to, żeby dorośli z przerażeniem otworzyli oczy. Żeby zobaczyli jak bardzo skomplikowany nieraz jest świat ich dzieci. Żeby zmusili się do szczerych rozmów, podjęli trudną drogę porozumienia. I żeby nigdy, przenigdy nie zostawiali swoich dzieci mówiąc, że robią to dla ich dobra.

„Przesłanie” to zbyt zobowiązujące słowo. Ja chciałabym tylko zatrzymać czytelników na chwilę, spowodować, że się zamyślą, wyciągną wnioski i zapytają samych siebie czy dostatecznie dużo w ich życiu jest miłości.

Czy kluczem do przeżycia dorastania jest ciepło domowego ogniska?

Na zadane przez Panią redaktor pytanie – „Czy kluczem do przeżycia dorastania jest ciepło domowego ogniska?” odpowiadam – tak, mając nadzieję, że moja książka, chociaż w sposób nieco zawiły, potwierdza tę myśl.

Część akcji powieści rozgrywa się we Włoszech, czy ten kraj jest dla Pani szczególnie bliski? Może tak jak bohaterka znalazła się tam dla Pani praca?

Przez jakiś czas, podczas mojego pobytu we Włoszech, pracowałam w szpitalu. Patrzyłam na starych, niedołężnych ludzi. Chorych, nieszczęśliwych, umierających. To w szpitalu spotkałam Magdę i zaprzyjaźniłam się z nią. Bywałam u niej w domu kiedy już zamieszkała z Marco. Zgodziła się, żebym opisała jej życie. Zaznaczyła tylko, że muszę zmienić wszystkie imiona i nazwiska występujących osób. Spełniłam ten warunek. W książce opisane są głównie losy Magdy. Do tworzenia fabuły posłużyły mi także doświadczenie innych kobiet i moje własne.

A pierwsza miłość, czy wspomina ją Pani z sentymentem, żalem, czy walczyła tak jak Magda?

 „Moje dorastanie” to powieść z wieloma wątkami. Niektórzy twierdzą, że jest to przede wszystkim powieść o wielkiej miłości, ale wątpią czy taka miłość w dzisiejszych czasach się zdarza. Cóż mogę odpowiedzieć? Tyle tylko, że historia Magdy wydarzyła się naprawdę. Moja młodość w niczym nie przypominała losów Magdy i Marco. Była spokojna i ułożona. Nie przeżywałam żadnych rozczarowań, ani zdrad. Nic więc dziwnego, że życie Magdy zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Chciałabym, żeby wszyscy sceptycy uwierzyli, że ta książka to nie żaden wymyślony melodramat tylko nieco naiwna narracja młodej, zakochanej dziewczyny. Wspaniałej dziewczyny.

Alkoholizm, poważny problem społeczny podjęty w książce jest trudny, aczkolwiek dotyczy wielu rodzin. Czy jest jakaś recepta dla dzieci, nastolatków, którzy chcieliby wyrwać się z tak toksycznego domu?

Magda, pozostawiona z ojcem alkoholikiem, znalazła się w beznadziejnej sytuacji. Najpierw walczy o normalne życie, a później ucieka z domu. Nawet po długim czasie, kiedy jest już szczęśliwa, nie potrafi mówić spokojnie o tym czego doświadczyła. Niby wszystko rozumie. Wie, że matka musiała wyjechać. Ale w podświadomości tkwi przeświadczenie, że została skrzywdzona, porzucona. Kiedyś powiedziała – „Gdybym nie uciekła, umarłabym”. Nie wszystkie dzieci potrafią sobie poradzić tak jak Magda. Nie wszystkie mają dokąd uciec. To nie dzieci powinny myśleć o swoim bezpieczeństwie. To rola dorosłych. Odpowiednich instytucji a czasem  najbliższych sąsiadów.

Bardzo dziękuję za wyczerpujące i szczere odpowiedzi!


ElżbietaBuczyńskaBio

Elżbieta Buczyńska – absolwentka Liceum Kulturalno – Oświatowego w Bydgoszczy, Studium Nauczycielskiego w Białymstoku i pedagogiki kulturalnej w WSP w Warszawie. Autorka tekstów piosenek umieszczanych w podręcznikach szkolnych i na płytach. Za swoje utwory otrzymała Nagrodę Specjalną Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. Wydała kilkanaście poradników repertuarowych i książkę dla nauczycieli „Uroczystości Szkolne na Cztery Pory Roku”. Oprócz tego jest autorką tomiku wierszy „W cieniu Łomżyńskiej Katedry” i książki „Moje dorastanie”.

moje-dorastanie-papierowy-motyl