Pensjonat dla zapomnianej sztuki – Muzeum Neonów

Źródło: Archiwum prywatne

Szeroko pojęta sztuka rozwija się w tempie ekspresowym, nieraz gubiąc swoje teoretyczne założenie przedstawiania pewnych wartości, przekazywania historii i prezentowania walorów. Wymienione cechy skupiają w sobie neony, urastając do rangi pomostu między artyzmem tradycyjnym a nowoczesnym. Co wspanialsze, doczekały się one swojego pensjonatu: Muzeum Neonów, w którym pielęgnowane powracają do zdrowia — kiedysiejszej świetności.

Nie jestem znawcą sztuki, ale jej entuzjastą zdecydowanie. Dostrzegam niebezpieczeństwo czyhające w terminie „sztuki” związane z rozrastającą się różnoraką treścią, którą zbyt łatwo jest umieścić pod owym hasłem. Obecnie pojęcie artyzmu zawiera w sobie między innymi kunsztowną klasykę malarską, rzeźbiarską czy muzyczną, ale także liczne dyskusyjne performanse, graffiti i fotografie robione telefonami komórkowymi. Dość często proporcjonalnie do rozbudowującego się obszaru działalności zwanej „kulturą wyższą” zawęża się warsztat umiejętności. Nie jest to paradygmat nowoczesnej twórczości, a naturalna tendencja,  od której odstępstwa i wszelkie wyjątkowości należy szczególnie chronić. Każde centrum, niezależnie czy rozpatrywalibyśmy miasto, czy skondensowaną, klasyczną sztukę, ewoluuje. Na obrzeżach powstają nowe twory. Siłą rzeczy dzieli je spory, coraz większy, warunkowany rozwojem dystans do alegorycznego epicentrum. Szczęśliwie, nie zawsze wiąże się to z pogorszeniem kondycji peryferii. Pozwolę sobie powtórzyć: odstępstwa należy szczególnie chronić.

Źródło: Archiwum prywatne

W generalnej świadomości społecznej sztuka pociąga za sobą wizję muzeum. Jego rolę w uproszczeniu sprowadzić można do zachowywania, przechowywania umownych tradycji, znaczących dla danej społeczności zbiorów dóbr. Utrwalone i skatalogowane pojęcie dorobku kulturalnego dostarcza wyobrażeń instytucji muzealnej jako pięknego budynku z archaicznymi osobliwościami w atmosferze, która dystansuje widza.

Fenomenalną wyrwę w powszechnym stereotypie robi Muzeum Neonów mieszczące się w Warszawie. Eksponaty — neony nie odnoszą się wyłącznie do stolicy,  pochodzą z miast całego kraju. To czyni jednostkę ogólnopolską (co dodatkowo warte wspomnienia: prywatną): znajdziemy okazy między innymi kaliskie czy lubelskie.

Muzeum jest doskonałym przykładem łącznika sztuki nowoczesnej i tradycyjnej. Zdobne szyldy każdorazowo są efektem powojennej, skrupulatnie tworzonej sztuki, nierzadko za ojców mając wybitnych artystów. Neony obecne w naturalnym środowisku ulicznym nieustannie wpływają na obraz rzeczywistości miejskiej. Są wartością dodaną urbanistycznego kolorytu, zaś uważniejszych obserwatorów angażują w zadumę nad rozwojem przestrzeni komunalnej i zaprzepaszczaniem dorobku artystycznego na rzecz łatwiejszych, co nie znaczy jakościowo udanych rozwiązań estetycznych.

Nie mogłabym wyobrazić sobie lepszego miejsca dla przechowywania egzemplarzy, niż pofabrycznej hali, w której się znajdują. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tę jednopłaszczyznową, surową przestrzeń, uznałam, że to na wskroś idealne schronisko dla barwnych, pięknych reklam. Ascetyzm wnętrza pozwala z pełną mocną rozwijać się feerii kolorów i ciepłego światła, oddziaływać kształtom oraz wielkościom eksponatów, nie zakłóca i nie rozprasza uwagi.

Źródło: Archiwum prywatne

Jaką historię mają do przekazania umieszczone neony? Na łamach lokalnej prasy (choć, zdecydowanie, nie tylko) dzieje stosunkowo młodego obiektu przytaczane były niejednokrotnie. Analogicznie prezentowano poszczególne unikaty w odniesieniu do konkretnych ulic warszawskich i opowieści o ich istnieniu. Równie ważna w moim odczuciu pozostaje percepcja i wyobraźnia obserwatora. Neony są ograniczone w swojej formie, a mimo to można patrzeć na nie w sposób dowolny, rozszerzając perspektywę o wizję ich wieloletnich adresów. Posiadamy zaplecze merytorycznej informacji o danej ekspozycji,  jednak atypowość i wielobarwność popychają ku interpretacjom i osobistym odbiorom.

Fascynująca jest fuzja: neony wraz z mieszczącą je halą z jednej strony stanowią kultową, współczesną i dizajnerską perełkę na mapie kulturalnej Warszawy, natomiast z drugiej strony uruchamiają sentymentalną podróż do peerelowskich miast, których szarość wdzięcznie rozrzedzały światła naszych zapomnianych bohaterów. Oto jak chroniona tradycja współistnieje z nowoczesnością.

 

O sposobie postrzegania miasta i idei poświęcenia należnej uwagi ginącym okazom najpełniej mówi pomysłodawczyni projektu, dzięki czemu lepiej zrozumiany staje się pomysł założenia dedykowanej instytucji. Pani Ilona Karwińska* – dyrektorka oraz właścicielka muzeum na co dzień jest artystką immanentnie związaną ze światem kultury: fotografuje oraz publikuje, a efekty jej różnorodnych działań odbijają się głośnym echem i uznaniem nie tylko w Europie.

Źródło: Archiwum prywatne

 

Co widzi Pani patrząc na przestrzeń miejską?

Obecnie przede wszystkim chaos — przynajmniej jeżeli chodzi o polskie miasta. Multum szyldów, krzykliwych i nieuporządkowanych, które wołają o uwagę, a w tym ich nadmiarze po prostu giną. Ta niczym nieograniczona wolność reklamowa dobrze obrazuje czasy przemian polskich miast.

Na co szczególnie zwraca Pani uwagę?

Teraz oczywiście na neony — mam już intuicyjnie wyczulony wzrok. Wyróżniają się swoim wyrazistym, ale nierażącym kolorem, ciekawą formą, a często też dopasowaniem do otoczenia, poszanowaniem okolicy. Dla mnie ważny jest kontekst, w którym umieszczone są neony — widać to też w moich zdjęciach. Uwieczniam nie tylko neony, ale też miejsce, fakturę budynku, otoczenie.

Czy neony rozwinęły w Pani szczególną wrażliwość? Czy może do projektu zaopiekowania neonów weszła Pani ze szczególną emocjonalnością wobec otaczającej przestrzeni i jej elementów?

Zdecydowanie tak — teraz na miasto patrzę zupełnie inaczej. Te neony powstawały dla konkretnych lokalizacji, z poszanowaniem otoczenia — tworzyły harmonijny nocny pejzaż miasta. Teraz każdy może sobie stworzyć reklamę, jaką chce, nie musi mieć żadnego warsztatu artystycznego. Efekty — niestety widać.
Projekt ratowania neonów prowadzę od kilkunastu lat. Początkowo miał być krótki, ograniczony do zdjęć. Gdyby nie ta emocjonalność i przywiązanie do neonów, to tyle by to już nie trwało. Na początku nawet przez myśl by mi nie przeszło, że kiedyś będę mieć własne muzeum!

 


Strona główna Muzeum Neonów: http://www.neonmuzeum.org/pages/index.html
Strona internetowa Ilony Karwińskiej: http://ilonakarwinska.com/pages/about.html