Geometryczny charakter prac Marcina Kozłowskiego

marcin kozlowskiNiedawno na łamach naszego portalu przedstawiałyśmy relację z wernisażu wystawy „Energia” – Marcina Kozłowskiego. Prezentacja twórczości tego artysty miała miejsce w Galerii Sztuki Współczesnej „Beta 16” i składała się z 12 propozycji obrazowych, której kuratorem była P. Magdalena Sołtys. Dzisiaj natomiast chcemy przybliżyć samego twórcę obrazów. Jesteście ciekawi skąd brak tytułów i zainteresowanie geometrią? Zapraszamy do lektury!

Skąd skupienie się w obrazach na geometrii, symetrii, kształtach – dlaczego obrał Pan właśnie taki kierunek artystyczny?

Powód jest bardzo prosty. Chciałbym, aby moje obrazy, w pewnym ich aspekcie, budowały w odbiorcy poczucie ładu. Kształty o charakterze geometrycznym doskonale się do tego nadają.

Jak by Pan ocenił ewolucję własnego stylu na przestrzeni lat?

Bardzo trudno jest mi oceniać własne obrazy. Taka sytuacja wymagałaby obiektywizmu, co z oczywistych względów jest w mojej sytuacji problematyczne.

9. Marcin Kozłowski, bez tytułu, 140x180cm, akryl na płótnie

Czy ma Pan osobistego mentora lub artystę, którego prace szczególnie Pana inspirują?

Jest wielu artystów, których cenię. Nie potrafiłbym wyróżnić żadnego z nich.

Czy czerpie Pan inspirację z twórczości innych artystów – czy również poruszają się w nurcie geometryzowania w sztuce? a może wręcz przeciwnie?

Prawdę mówiąc, inni artyści stanowią dla mnie przede wszystkim punkty odniesienia, rzadziej inspirację. To rzeczywistość jest jej głównym źródłem. Przy czym należy dodać – punkty te są niezwykle stymulujące i stanowią ważny składnik mojej pracy.

Marcin Kozłowski, yket, 150x130, akryl,płótno, 2015

Czy posiada Pan jakieś inne zainteresowania, które stanową odskocznię od pracy twórczej?

Nie posiadam takich zainteresowań, które stanowiłyby odskocznię. Jeśli jestem zmęczony pracą nad obrazami, po prostu nic nie robię – bardzo to lubię.

Na Pana aktualnej wystawie „Energia” w galerii Beta16 zauważyłyśmy brak tytułów przy obrazach lub tytuły, które nie oznaczają nic konkretnego (np. zbitki przypadkowych liter) – czy jest to zabieg celowy?

Zgadza się. Większość nie posiada tytułów. Nie nazywam ich, ponieważ nie potrafię. Jak Pani zauważyła, jest także kilka prac do których przypasowałem zbitki liter. Był to zabieg o charakterze porządkującym. Zabrakło mi jednak konsekwencji, dlatego jest ich niewiele. Być może do tego wrócę, nie mniej jednak należy to rozważyć, gdyż nawet przypadkowe litery w pewnym kontekście posiadają swoje znaczenie, niekoniecznie pożądane.

Marcin Kozłowski, bez tytułu, 180x150 cm, akryl, płótno, 2015

Proszę nam przybliżyć genezę tytułu wystawy „Energia”

Tytuł „Energia” jest autorstwa Magdaleny Sołtys, także koncepcja ekspozycji i tekst towarzyszący wystawie, do którego przeczytania serdecznie zachęcam. Jest to tekst, który nie opisując formalnej strony obrazów, tworzy pewien kontekst – umiejscawia obrazy w sferze treści pozaartystycznych, proponując tym samym jedną z możliwych interpretacji. W moim przekonaniu, bardzo błyskotliwą i trafną.

Jakie miał Pan wrażenia po wernisażu wystawy w Galerii Beta16?

Bardzo dobre. W moim odczuciu, wszystko poszło jak należy.

Czy gdzieś jeszcze można zobaczyć Pana prace?

Zapraszam do mojej pracowni.

Marcin Kozłowski, afdh, 73x65 cm, akryl, płótno, 2015

Jakie zna Pan stereotypy na temat artystów – malarzy i czy chciałby Pan jakiś przełamać w naszej dzisiejszej rozmowie?

Niestety nie znam takich stereotypów. Zapewne są takie same, jak w przypadku artystów – nie malarzy, czyli powszechnie znane. Nie przywiązuję do nich żadnej wagi, toteż nie zależy mi na ich przełamywaniu.

Wróćmy do początków… Jak długo Pan maluje, kiedy to się zaczęło?

Pierwsze próby rysowania podejmowałem w szkole podstawowej, najczęściej w oparciu o zdjęcia, lub wyobraźnię. Były to jednak sporadyczne próby. Na poważnie zająłem się malarstwem w trzeciej klasie liceum. Wtedy po raz pierwszy uświadomiłem sobie, że malarstwo to coś więcej, aniżeli umiejętność malowania. Licząc od tamtego czasu, maluję 14 lat.

Marcin Kozłowski, bez tytułu, 140x85 cm, akryl, płótno, 2015

Interesuje mnie sztuka w przestrzeni publicznej – co Pan sądzi na ten temat? Czy dobrze, że sztuka wychodzi do ludzi, czy powinna być jednak zamknięta w czterech ścianach galerii?

Jestem zdania, że każde miejsce stwarza możliwość zaistnienia tego, co nazywamy sztuką.

Pytanie na koniec: czego nie może zabraknąć w Pana atelier podczas procesu twórczego?

Najważniejsze są materiały malarskie. Jeśli ich nie brakuje inne rzeczy mają drugorzędne znaczenie.

Bardzo dziękuję za rozmowę! 

Jeśli chcecie poznać bliżej twórczość Pana Marcina, zachęcamy do odwiedzenia jego strony internetowej, strony poświęconej wystawie w Galerii Beta16 i naszej relacji.


marcin bioMarcin Kozłowski urodził się w 1984 roku w Działdowie. W latach 2008–2013 studiował na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, kolejno w pracowniach profesorów: Andrzeja Rysińskiego, Jarosława Modzelewskiego i Wojciecha Cieśniewskiego. W 2013 roku otrzymał dyplom z wyróżnieniem rektorskim, zrealizowany pod kierunkiem prof. Wojciecha Cieśniewskiego. Aneks do dyplomu przygotował w Pracowni Technologii i Technik Malarstwa Ściennego prof. Edwarda Tarkowskiego. Jest asystentem na rodzimym wydziale. Uprawia abstrakcję geometryczną, wyposażoną w logikę architektury. Bada możliwości symetrii, także ją zaburza. Uzyskuje efekty optyczne zbliżone do op-artu. Posługuje się sugestywnym znakiem-ornamentem. Kiedy indziej – pulsującą linią i klasycznym podrysowaniem… Jego malarstwo zawiera frapujące sensy. I doskonale komunikuje się z najlepszymi przejawami klasyki polskiego abstrakcjonizmu.