„Kiedyś bloki były szare, a żyło się barwnie, dzisiaj jest zupełnie odwrotnie” – rozmowa z zespołem Sexy Suicide

SexySuicide_023Czy przypadła Wam do gustu niedawno recenzowana płyta zespołu Sexy Suicide „Intruder”? Dynamiczna, energetyzująca, utrzymana w klimacie lat 80. Jesteście ciekawi skąd pomysł artystów na tworzenie takiej a nie innej muzyki? Zapraszam do lektury wywiadu z członkami zespołu!

Wydaje mi się, że Wasz styl, wizerunek zewnętrzny jest bardzo pasujący do klimatu lat 80., stworzył się niezależnie, czy był uzupełnieniem Waszej twórczości?

Poldek: Ja żyję tą muzyka od wczesnych czasów nastoletnich i właściwie moja stylówa od tego okresu jest niezmienna. W przypadku zespołów, uważam że muzyka powinna iść w parze ze stylistyką i być do niej adekwatna.

Marika: Poldek zaprosił mnie do wspólnego projektu. Było jasne, że skoro gramy to my też musimy być jak wyrwani z tamtych lat. Są zespoły które inspirują się muzyką 80s, my natomiast przenosimy się tam w całości.

Wasza muzyka to jednoznacznie Old School Synthpop. Dlaczego powrót akurat do lat 80.? Czy jest to wynikiem nostalgii za tamtym okresem?

Poldek: Z mojej strony zdecydowanie. Uważam ze wszystko co najlepsze w muzyce, kinie i modzie wydarzyło się w tym okresie. Mam także na myśli niepowtarzalną atmosferę, a także relacje miedzy ludźmi, które nie były tak odhumanizowane, kiedy po prostu spotykano się ze sobą i  rozmawiano, zamiast siedzieć z nosem w wyświetlaczu telefonów, pisało listy zamiast maili czy wiadomości na fb, chodziło się do salonów gier gdzie poznawało się kumpli i biegało na targ za kartridżami do pegasusa, zamiast za pokemonami z nosem w nowym iphonie nawet będąc na dworze(!), z przyjaciółmi z bloku oglądało wspólnie VHSy, które sąsiad przemycił z Niemiec, chodziło na randki i imprezowało na prywatkach. Odnośnie realiów w Polsce: kiedyś bloki były szare, a żyło się barwnie, dzisiaj jest zupełnie odwrotnie. Mnie osobiście taki stan rzeczy nie odpowiada.

Marika: Ja tak nie mam, ja nie tęsknie za pisaniem listów, czy pegasusem… Zdaję sobie sprawę, że to wtedy było fajne bo było jedyną opcją i było nowe, i pegasus był dla ludzi wtedy czymś, czym dzisiaj są pokemony. Moja matka zresztą twierdzi, że nie było nic fajnego w tym, że nie mogła podróżować po świecie lub kupić czy obejrzeć sobie tego, co chciała. Że ona się cieszy, że świat się zmienił i zazdrości mi tego, że mogę robić co chcę i gdzie chcę. Dodatkowo jak żyjesz na wsi oddalonej od dużego miasta o ponad 200-300 km to tylko internet (który jest wynalazkiem lat 90tych) pozwala ci poznać świat i ciekawe rzeczy jako młodej osobie. Natomiast co do muzyki, kina i mody to zgadzam się z Poldkiem w zupełności. Nawet najbardziej popularna komercja była w dobrym guście. To, co było popularne często było osobliwe… Annie Lenox, Bowie czy Boy George, Kate Bush czy Prince – wymieniać oczywiście bez końca – to artyści którzy byli niepowtarzalni, każdy miał swój styl i wizerunek. Coś czego brakuje w dzisiejszym biznesie muzycznym.

IMG_8927

Sexy Suicide nie jest pierwszą nazwą zespołu, początkowo formacja nazywała się Neon Romance. Inaczej też wyglądał skład. Skąd te zmiany?

Poldek: Tak,byliśmy w 3ke i działaliśmy właśnie pod tą nazwa, później nastąpił rozłam i zdecydowaliśmy się z Mariką kontynuować to wariactwo jako duet pod szyldem Sexy Suicide.

Marika: Dla mnie stało się najlepiej jak mogło. W poprzednim składzie nie mieliśmy wspólnych wizji, nie było zrozumienia – przez co nie było rozwoju. Teraz czuje się w naszej muzyce znacznie lepiej.

Mieliście wątpliwości co do tego, jaki będzie odbiór płyty „Intruder”? Dedykowaliście ją konkretnej grupie odbiorców?

Poldek: Nigdy nie miałem jakichkolwiek wątpliwości, ponieważ nigdy nie robiłem tego aby otrzymać jakiś poklask. Pewne emocje i uczucia musiały znaleźć ujście na zewnątrz, zależało nam też na zamanifestowaniu pewnych problemów, oczywiście byłem ciekawy reakcji ludzi i różnych środowisk, bo gdyby było inaczej to mógłbym się po prostu zamknąć w piwnicy i grać koncerty dla pająków na ścianie i nie dążyć do ukazania się albumu, ale nigdy nie oczekiwałem fajerwerków. Jeżeli ktoś to docenia i trafiamy w jego gust, to tylko tym bardziej czadowo!

Marika: Ja wiedziałam, że będzie ok, ponieważ jeśli kochasz to co robisz, i robisz to ponieważ tak czujesz a nie aby spełnić czyjeś oczekiwania, to prędzej czy później znajdziesz swoich wielbicieli. Bo duża część ludzi słyszy, gdy muzyka jest szczera i pełna pasji. Nie będzie to nigdy komercja, ale znajdzie swoich odbiorców. Każdy fan, który pojawia się znikąd jest dowodem na to, że ludzie szukają muzyki innej niż podaje im radio czy tv.

IMG_8906

Czy planujecie kolejne teledyski utrzymane w podobnym klimacie lat jak „Never forget”?

Poldek: Nie bardzo rozumiem co masz ma myśli mówiąc „w podobnym klimacie”. Jeżeli chodzi Ci o problem homofobii, jak i ogólnej nietolerancji względem koloru skóry, czy odmiennego wyglądu, to jet to prawdopodobne. Istnieje wiele zjawisk, które nam się nie podobają i o których chcemy powiedzieć. No chyba że chodziło Ci tylko o stylistykę teledysku…? :)

Marika: Jeśli o stylistykę teledysku w sensie czarno-białe kolory itp to nie… raczej pomysły są zróżnicowane i jedne będą takie inne takie. Kolejny klip będzie w kolorze.

Są muzycy, którzy są Waszą inspiracją?

Poldek: Dla mnie masę! Muzyka działa czasami na mnie w tym świecie jak respirator i jest ogromnym eskapizmem. Zespołem, który wieeele lat temu zmienił moje życie, jest na pewno Depeche Mode, jednak ich nowe dokonania nie podobają mi się, kocham zespół Skinny Puppy, szczególnie z ich pierwszych płyt do roku 1990, nie tylko za muzykę, ale za światopogląd ogólny, włoski darkromantyczny duet The Frozen Autumn, czy klasyczny melancholijny synthpop od Wolfsheim, jest ich na prawdę sporo, słucham ogólnie wykonawców z kręgu synthpop/industrial/postpunk/darkwave czy nawet starego italo disco!

Marika: Dla mnie inspiracją są wokalistki 80s. Sandra, Kim Wilde, Madonna, Pat Benatar, Marie Fredriksson czy nasze Kora, M. Ostrowska. Charakterne, z ciekawymi barwami. Dobre stylówy… często krótkie włosy ;] Obserwuję koncerty z tamtych lat, jak dziewczyny ruszały się, o czym śpiewały. Staram się zaczerpnąć tę aurę do swoich występów. Z Obecnych wokalistek żadna mnie nie inspiruje… choć słucham różnych zespołów i masę różnej muzyki.

A co w czasie wolnym lubi robić Marika Tomczyk i Bartłomiej „Poldek” Salamon?

Poldek: Przede wszystkim komponować, kreować brzmienia, zbierać sample i wszyystko co wiąże się z tworzeniem muzyki, poza muzyką, moja wielką pasją jest kino, ale nie tylko 80s’owe horrory haha, uwielbiam fotografować szczególnie różne opuszczone miejsca i stare cmentarze, a także dużo ruchu, w formie roweru, biegania, siłowni… Nigdy się nie nudzę, dni i noce są za krótkie!

Marika: Ja oprócz latania po domu z mikrofonem, przebierania się w szmaty i tańczenia przed lustrem :D…. Kocham sport. Zimą snowboard, latem surfing. Poleciałam za modą i podnoszę ciężary na crossficie… Gotuję na okrągło, czasem nawet nie jem i gotuję:D dobrze mi to wychodzi… najlepsze robię makarony i zupę PHO.

Bardzo dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi. A Czytelników zachęcam do obejrzenia teledysków do dwóch utworów z płyty „Intruder”.


  • hium

    Bardzo ładna dziewczyna o pięknym imieniu i o świetnym głosie.Az się prosi by nagrywała ciekawe piosenki w języku polskim.:)

  • Arkadiusz Arkuszewski

    Świetny zespół, klimat który nigdy nie umrze.
    Wystąpi w tym roku w Ostrowie Wielkopolskim na imprezie z muzyką DM latem.
    Proponuje zainteresować sie zespołem bo ja zupełnie przypadkiem dowiedziałem sie że istnieje taka twórczość w Polsce

    • Ewa

      Tak, fantastyczni ludzie i taka sama muzyka :) Jedne z moich większych odkryć muzycznych zeszłego roku.