Ifi Ude: moje imię oznacza „coś dobrego”

okładka-512Ifi Ude, Ifi Ude… Kto to jest, spytacie zapewne? Znacie ją. Oglądaliście ją w trzeciej edycji programu „Must Be The Music”, gdzie dotarła do półfinału. Na występie półfinałowym Ifi zaprezentowała się w elektryzującej piosence swojego autorstwa „Fala”, którą ja osobiście uwielbiam i pomimo upływu czasu nadal chętnie i często do niej wracam. Jesienią 2013 roku miała miejsce premiera debiutanckiego krążka piosenkarki i producentki Ifi Ude o bezpretensjonalnym tytule „Ifi Ude”. Imię artystki w języku plemienia, z którego pochodzi jej ojciec, oznacza „coś dobrego”. Jej płyta jest przepełniona pozytywną energią kakofonii dźwięków, nawet jeśli znajduje się na niej kilka melancholijnych utworów. Ude otrzymała, słusznie zresztą, nominację do nagrody Fryderyka 2014 w kategorii muzyki rozrywkowej „Debiut roku”. Ze wszystkich znaków na niebie i ziemi wynika wyraźnie, że Ifi Ude jest artystką reprezentującą unikatowy styl i prawdopodobnie jeszcze nie raz o niej usłyszymy.

Słowem wstępu.

Dla tych, którzy przeoczyli to barwne zjawisko muzyczne, kilka słów o samej artystce, niewątpliwym kolorowym ptaku: Ifi Ude (a właściwie Diana Ifeoma Ude) przyszła na świat w 1986 roku w Nigerii, w plemieniu Ibo. Kiedy miała niecałe 4 lata przyjechała do Polski, ojczyzny jej matki. Otrzymała staranne wykształcenie muzyczne, a w kolejnych szkołach wykazywała bardzo dobry słuch oraz umiejętności wokalne. Oprócz tego Ifi tańczyła, trenowała lekkoatletykę, a także grała w teatrze. Odkąd debiutowała jako piosenkarka podczas jednej z jam session w siedzibie radiowej, na którą udała się z zespołem Funkygor, Ifi coraz częściej występowała razem z różnymi innymi zespołami. Z wykształcenia Ifi jest kulturoznawcą. Podjęła też studia na kierunku psychologii, które jednak porzuciła na rzecz kariery muzycznej. Wtedy właśnie, w 2012 roku wzięła udział w przesłuchaniach do programu „Must Be The Music” – nie zajęła pierwszego miejsca, nie doszła do finału, jednak śpiewając niesamowitą piosenkę „Fala” każdy słuchacz mógł być pewien, że Ifi Ude to osoba o ogromnym, niepowtarzalnym talencie, która nie zginie w tłumie.

Ale…

Artystka o tak nietuzinkowej, barwnej i otwartej osobowości, w dodatku tak kreatywna, pracowita i odważna powinna być od razu skazana na sukces. Wydanie płyty to sprawa kosztowna – angażująca zarówno czas i dużą liczbę osób: producentów i muzyków i innych specjalistów, do tego dochodzą koszty wynajmu studia, szata graficzna opakowania płyty, a potem dystrybucja do sklepów. A to i tak pewnie tylko kilka najważniejszych składowych, cała masa innych, a niemniej ważnych w ogóle nie przyszła mi nawet do głowy. W każdym razie proces wydawania płyty jest dość mozolny i pochłania masę pieniędzy. Podpisywanie kontraktów z takimi artystami sceny alternatywnej jest ryzykowne – zarówno dla artystów, jak i wytwórni. Lepiej więc wydać płytę samemu. Po swojemu. Tak właśnie postanowiła Ifi. Tylko za co…? Nie poddała się jednak i postanowiła zdobyć potrzebne środki finansowe na wydanie swojej płyty za pośrednictwem portalu Beesfund, czyli pierwszej w Polsce platformy finansowania społecznościowego. Projekt zbiórki pieniędzy przez fanów głosu i talentu Ifi przekroczył założoną sumę – planowano zebrać kwotę 25 000 zł, jednak ludziom wspierającym artystkę udało się zebrać aż 27 145 zł. Projekt zbiórki funduszy zakończono w kwietniu 2013 roku, a już w sierpniu Ifi skończyła nagrywanie swojej debiutanckiej płyty, która jesienią trafiła do sklepów, a wcześniej ruszyła przedsprzedaż internetowa.

Prolog – czyli słowem wstępu po raz kolejny.

Płyta Ifi jest bardzo obiecującą introdukcją do jej przyszłej kariery artystycznej. Z odwagą wkroczyła na rynek muzyczny, proponując zarówno swoim fanom jak i niedowiarkom, porcję energetycznej muzyki. Szczególnie warte uwagi są utwory z szybkimi, soulowymi bitami, w którym Ifi bez trudu hipnotyzuje słuchaczy swoim głosem – czasami zatapia nas w głębokiej studni, a czasami zalotnie łaskocze kolorowym, pawim piórem. Ogromnym atutem albumu są genialne teksty piosenek autorstwa Ifi, dzięki którym płyta niesamowicie zyskuje na autentyczności. Krążek zawiera single: „My baby gone” – mogliśmy go usłyszeć w reklamie wina Cin Cin, „Arktika” – brzmi jak egzotyczna, ale kojąca podróż, zabawny i pozytywny utwór „Miłościoszczelny”, „Fala”, prezentowana w „Must Be The Music” oraz „Wełna” znana już z wcześniejszych występów Ifi. Jeszcze przed wydaniem płyty, artystka wzięła udział w projekcie stworzenia teledysków do trzech bardzo znanych warszawskich szlagierów: „Nie masz cwaniaka nad Warszawiaka”, „Warszawa da się lubić” oraz „Jak przygoda to tylko w Warszawie”. Wszystkie trzy utwory były aranżowane wraz z afrykańskimi muzykami mieszkającymi na stałe w Warszawie – piosenki zyskały niepowtarzalny szlif, tak bardzo charakterystyczny dla twórczości Ifi i stały się ważnym drogowskazem na drodze jej muzycznej kariery. Ifi Ude włączyła się do muzycznego projektu Dariusza Malejonka „Panny wyklęte” inspirowanego historią Żołnierzy Wyklętych (czy też: Żołnierzy Niezłomnych) oraz postacią Danuty Siedzikówny. We wrześniu 2013 roku, jako zwieńczenie projektu, została wydana płyta „Panny Wyklęte”, na której Ifi wraz z Maleo Reggae Rockers wykonali w nowej aranżacji utwór „Inna”. Za sprawą projektu Ude miała okazję poznać i współpracować z takimi artystami polskiej sceny muzycznej jak: Mona, Kasia Kowalska, Halina Mlynkowa, Marika czy siostry Przybysz. Nie każdy też wie, że Ifi Ude w 2013 roku wydała książkę dla dzieci pod tytułem „Zebra” za pośrednictwem wydawnictwa Poławiacze Pereł – ta pięknie wydana książeczka jest dedykowana dzieciom dwukulturowym w wieku 8-14 lat.

Komu Ifi?

Ze swojej strony mogę z czystym sumieniem polecić krążek Ifi Ude – odkryłam tam wspaniałe, kobiece i przemawiające do wyobraźni teksty piosenek, a także energię i radość w kompozycjach muzycznych, które potrafią zastąpić filiżankę mocnej kawy z rana. Twórczość Ifi z całą pewnością trafi do serc ludzi otwartych i głodnych nowych doznań muzycznych. Z całego serca kibicuję Ifi i jestem przekonana, że jej kariera potoczy się pomyślnie i z czasem ugruntuje swoją pozycję jako barwny ptak polskiej sceny muzycznej i będzie cenioną artystką również za granicą.

Źródło zdjęcia: http://chichiude.com/