Życie to nie bajka – Layla Wheldon, Dance Sing Love. W rytmie miłości

Po zaskakującym finale „Dance Sing Love. Miłosny układ” przyszła pora na kontynuację i poznanie dalszych, skomplikowanych losów Livii i Jamesa.

Po ataku terrorystycznym na londyńskim lotnisku Livia Innocenti ledwo uszła z życiem. Teraz czeka ją trudny powrót do zdrowia i pełnej sprawności. Jej kariera tancerki stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Z pomocą swojego chłopaka, piosenkarza, Jamesa Sheridana i grona najbliższych przyjaciół, zaczyna powoli stawać na nogi. Dostaje nawet szansę powrotu do pracy, ale w roli choreografa. Wszystko wydaje się zmierzać w dobrym kierunku. Jednak życie pisze własne scenariusze. James musi w końcu wrócić do swojej pracy, a Liv męczą nocne koszmary i lęki po wypadku. Na dodatek ich uczucia zostają wystawione na ciężką próbę. Jak się okaże, nie pierwszy i ostatni raz.

„Dance Sing Love. W rytmie miłości” pochłania się w tempie ekspresowym. Kilka nagłych zwrotów akcji, wprowadzających sporo zamieszania, dodając fabule naprawdę szybkiego tempa. Powieść liczy ponad czterysta dwadzieścia stron, a jej przeczytanie zajęło mi zaledwie kilka godzin. Mimo, że zazwyczaj jest raczej spokojnie, bez większych dramatów, to dzieje się tu naprawdę dużo. Ale kiedy dotrzecie już do epilogu, to wbije on Was w fotel, powodując, że koniecznie będziecie chcieli poznać finał tej trylogii. Ja już się nie mogę doczekać.

Żyłam. W tamtej chwili naprawdę to do mnie dotarło. Dostałam od losu drugą szansę i zamierzałam z niej skorzystać, nawet jeśli moja kariera tancerki była prawdopodobnie zrujnowana. Nadal miałam nadzieję, że ktoś mnie zatrudni, kiedy wyzdrowieję, ale nie łudziłam się. Początkowo będę miała z tym duży problem, dopóki nie pozbędę się blizn, a przez ten czas wszyscy mogą już o mnie zapomnieć i trudno mi będzie ponownie stać się rozchwytywaną i dostrzeganą. Miałam swoje pięć minut po tournee Jamesa i to się już skończyło. Nie zamierzałam się jednak załamywać. Otarłam się o śmierć. Po czymś takim ludzie zaczynają inaczej patrzeć na świat.

Kłopoty w raju

Wraz z Liv i Jamesem przechodzimy przez kolejne próby, na które wystawiony jest ich związek. Stres pourazowy Livii daje o sobie znać w najmniej spodziewanych momentach, utrudniając dziewczynie normalne funkcjonowanie. Do tego pojawiają się kolejne sprawy, które powodują kłopoty w pracy. Jak by tego wszystkiego było mało, James musi wrócić w końcu do swojej rzeczywistości, czyli ruszyć w trasę promocyjną po całym świecie, z czym Livia nie do końca sobie radzi. Jak widać, także w raju bywają kłopoty.

Jak poprzednio, większość narracji została przedstawiona z perspektywy Livii. Możemy poznać jej przeżycia związane z atakiem terrorystycznym na londyńskim lotnisku, przechodzimy wraz z nią przez rekonwalescencję i trudne próby powrotu do pracy, którą kocha. Jednak autorka pokusiła się również o dodanie kilku rozdziałów, których narratorem jest James. Dzięki temu możemy dowiedzieć się, co działo się w jego głowie między innymi wtedy, kiedy doszło do zamachu, w którym ranna została Liv, a także o jego późniejszych rozterkach związanych z problemami z przeszłości.

Duży plus dla autorki

Layla Wheldon zdecydowanie odrobiła zadanie domowe i drugi tom jest dużo lepszy od pierwszego, pod wieloma względami. Między innymi nie ma drażniących poprzednio zapychaczy w postaci niepotrzebnych szczegółów, myśli Livii nie są również tak irytujące jak wcześniej. Zachowuje się ona również dużo bardziej racjonalnie i odpowiedzialnie, co było wytykane przy okazji „Dance Sing Love. Miłosna gra”, szczególnie w kontekście spożywanych przez Liv ilości alkoholu. Można powiedzieć, że główna bohaterka dość mocno się ogarnęła. Sama powieść nie jest już tak przegadana, jak pierwszy tom. Jeśli tendencja ta będzie nadal wzrostowa, to trzeci tom powinien powalić nas na kolana.

W związku z tym, że Kulturantki objęły powieść „Dance Sing Love. W rytmie serc” patronatem medialnym, już w najbliższych dniach będziecie mogli wygrać jej egzemplarze w organizowanym przez nas konkursie. Bądźcie czujni.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu