Żony dżihadystów – Matthieu Suc

Mówi się, że mężczyzna jest jak głowa, zaś kobieta jest jego szyją, która ową głową kręci. I wydaje mi się, że coś w tym jest. Już nie raz historia pokazała jaką istotną rolę potrafią odegrać kobiety. Być może nie zawsze z pozycji pierwszego planu. Często, krok za mężczyzną, w jego cieniu odpowiadają za największe intrygi, zaś mężczyzna staje się jedynie narzędziem w ich rękach. Czy i w przypadku żon dżihadystów jest tak samo?

„Żony dżihadystów” autora Matthieu Suc jest próbą odtworzenia rzeczywistości i pozostawienia oceny samemu czytelnikowi, który często posiada już karykaturalne wyobrażenie o nich. W zasadzie o kobietach, żonach i partnerkach dżihadystów mówi się zdawkowo, lub nawet wcale – media i policja nadal milczą na ich temat. Warto się zastanowić czy faktycznie mogą być one niczego nieświadome, czy w bardzo wyrafinowany sposób kryją swoich mężów odgrywając szczególną rolę na rozstawionej pionkami szachownicy?

Bohaterkami książki są Izzana, Diane, Sumja. To właśnie one dzieliły codzienne życie z terrorystami. Najbardziej jednak zadziwia mnie fakt, że są one Europejkami, Francuzkami, które nawróciły się na islam. Dwie z nich nawet pochodzą z najwyższej francuskiej arystokracji. To one zdecydowały się zakryć woalem, pokochały kryminalistów, pomagają im, wierzą  i podporządkowują się bezgranicznie Bogu.

Żadna kobieta nie rodzi się żoną dżihadysty, może nią zostać.

Czy można żyć z kimś kto zabił kogokolwiek?

W trakcie lektury okazuje się, że nie wszystko jest takie oczywiste jakie mogłoby się wydawać na początku. Autor skrupulatnie próbuje oddać czytelnikowi pole do oceny. Przekazując zbiór przeanalizowanych nagrań z podsłuchów, zeznań i niepublikowane relacje, autor przekazał cenne informacje – nieznane oblicze islamskiego terroryzmu. Pokazuje inne oblicze kobiet, ich pobudki i uczucia.

Z całą pewnością nie można powiedzieć o żonach dżihadystów, że nie są odważne i zawzięte. Wiedzą dokładnie co i kiedy mają robić, mówić. Oczywiście zostały przeszkolone przez swoich mężów. Jednak powtarzanie wybranych monologów i przygotowanych odpowiedzi, a wykorzystanie ich w praktyce, w sytuacjach stresowych, to zupełnie dwie różne kwestie.

Podczas pierwszego przesłuchania, skupiającego się na życiorysie, na pytanie, czy ma coś do dodania, ściana tkaniny odpowiedziała: „Tak, zastanawiam się, co tu robię. Nie mam sobie nic do zarzucenia chcę wrócić do domu.”

Nie mogę powiedzieć, że jest to książka łatwa do przeczytania. Mattieu Suc postarał się by napisać ją w sposób niezwykle wciągający. Jednakże kiedy przypomnisz sobie opisywane akty terroru, zobaczysz je z perspektywy osób, które go przeżyły, kiedy uświadomisz sobie, że opisywane historie dzieją się, gdzieś tam, daleko lub niedaleko od nas – lektura już nie staje się tak przyjemna. Pomimo tego, z chłodną głową zachęcam do przeczytania. Pozycja zdecydowanie warta uwagi.