Znany aktor i jego zbiór opowiadań. Kolekcja nietypowych zdarzeń Toma Hanksa

Bawił nas i wzruszał wcielając się w takie kultowe postaci jak Forrest Gump, Chuck Noland czy Paul Edgecomb. Tym razem Tom Hanks, bo o nim mowa, postanowił spróbować swoich sił w zupełnie innej roli (i to nie filmowej). Chwycił za pióro i napisał książkę. Czy podołał postawionemu sobie pisarskiemu wyzwaniu?

Kolekcja nietypowych zdarzeń to zbiór siedemnastu debiutanckich opowiadań Toma Hanksa. Aktor skupia się w nich na snuciu historii o codzienności, ludzkich słabościach i prozaicznych radościach. Jego bohaterowie – zwyczajni ludzie, mimo swojej normalności, zarysowani są w sposób niezwykle wyrazisty i ciekawy. Każde opowiadanie osadzone jest w innych realiach. Różni je czas, miejsce i sytuacja, z jaką zmagają się uczestnicy narracji. Debiutujący pisarz ukazuje nam losy imigranta, który przybywa do Nowego Jorku nie znając języka, chłopca, pragnącego podtrzymać wiarę siostry w świętego Mikołaja czy mężczyzny próbującego zmienić swoje życie z kanapowego na bardzo aktywne, by wpasować się w styl preferowany przez nową partnerkę. Aktor oczarował mnie prostotą swoich opowiadań. Mimo swojego nieskomplikowania, są one pełne ciepła i dobrego humoru. Jego język może nie wyrafinowany, ale przepełniony lekkością i wdziękiem, sprawia, że czytelnik z łatwością pochłania stronę za stroną.

Bardzo spodobało mi się wykorzystanie motywu maszyny do pisania, jako klamry kompozycyjnej, spajającej poszczególne teksty. Tom Hanks, jak sam przyznaje ma ogromną słabość do tego reliktu przeszłości. W każdym z opowiadań umieszcza ten przedmiot. Czasami czyni go ważnym elementem, innym razem tylko rekwizytem, przewijającym się gdzieś w tle. Pisanie na maszynie w dobie laptopów wydaje się spełnieniem romantycznej wizji o akcie twórczym. Odsyła nas to do czasów, gdy tworzenie tekstu było niezwykle żmudnym i czasochłonnym zajęciem, wymagającym skupienia. Wydaje się, że zapisanie za pomocą maszyny słowa mają większą moc, są bardziej ostateczne. Nie można bowiem tak po prostu nanieść poprawek na tekst, jak przy użyciu obecnej technologii. Pisanie „starym” sposobem wymaga skupienia i całkowitego oddania. Przynajmniej wydaję się, że tak to postrzega Hanks. Moim zdaniem w piękny sposób pokazuje to jego zamiłowanie i stosunek do pisania.

 Niestety muszę przyznać, że jego proza nie zawsze trzyma jeden poziom. Nie zapominajmy, że Tom Hanks to przede wszystkim aktor i zdarza mu się kilka wpadek na polu literackich zmagań. Jako początkujący literat tworzy swoje opowiadania raz lepiej, innym razem trochę gorzej. Myślę, że książka zderzy się z dwoma rodzajami odbiorców. Tymi, którzy będą z niej bardzo zadowoleni i skupią się na radości, jaką ona dała autorowi, wyczuwalną w emocjach ukrytych wśród zapisanych zdań. Trafią się też krytycy, odrzucający ją całkowicie. Skupią swoją uwagę na takich mankamentach jak np. brak wyraźniej puenty. Tom Hanks zapewne nie zajmie miejsc w zaszczytnym panteonie „wielkich pisarzy”, ale na pewno zyska przychylność dużej grupy odbiorców. Osobiście znajduję się w obozie jego zwolenników. Podoba mi się to, co napisał. Nie twierdzę, że nie dostrzegam niedoskonałości jego prozy, ale dzięki temu spoglądam z jeszcze większą sympatią na samego Hanksa. Zachęcam do zapoznania się z tą książką oraz sprawdzenia, czy wrażliwość aktora przemówi również do Was, czy jednak będziecie woleli Toma Hanksa jedynie w wydaniu aktorskim.