Zło w zarodku – J.A. Redmerski [patronat medialny]

J.A. Redmerski powraca z mocnym uderzeniem, jakim jest czwarty tom serii W towarzystwie zabójców. Zapnijcie pasy i się trzymajcie.

W podziemnym świecie płatnych morderców zło nigdy nie śpi, dlatego nowy Zakon Victora Fausta stale rośnie w siłę. Relacje pomiędzy członkami Zakonu przez ostatni rok niewiele się zmieniły. Teraz jednak, kiedy sześciu najważniejszych agentów zostanie zaatakowanych przez nieznanego wroga, zmieni się wszystko. Niewinni ludzie, najbliżsi członków Zakonu, zostają porwani. Aby ich odzyskać, każdy z szóstki agentów musi wyznać swój najmroczniejszy, najgłębiej skrywany sekret tajemniczej kobiecie o imieniu Nora.

Nora jest zarówno piękna, jak i zabójczo niebezpieczna, a na dodatek wydaje się wiedzieć o nich więcej niż oni sami. Nikt nie ma pojęcia, kim jest ta kobieta, ale szybko staje się jasne, że skrywa w sobie więcej, niż na pozór się wydaje. Każde wyznanie zasiewa kolejne ziarna niepewności. Nora nastawia agentów przeciwko sobie nawzajem, zmuszając ich do wyjawiania swoich tajemnic. Zanim gra Nory dobiegnie końca, agenci zrozumieją, kim jest i dlaczego obrała ich sobie za cel. Ale czy po zakończeniu gry Zakon nadal będzie istniał? Czyj sekret okaże się tym najmroczniejszym? Czy Zakon Victora przetrwa tę próbę?

Odnoszę wrażenie, że to, co do tej pory dostaliśmy od J.A. Redmerski, było wyłącznie przystawką do tego, co zaserwowała nam w czwartym tomie „Zło w zarodku”. Nawet trzymający w napięciu, mroczny i brutalny „Łabędź i Szakal” był, w mojej opinii, wyłącznie przedsmakiem tego, co dostaliśmy teraz i co jeszcze szykuje dla nas autorka.

O ile w „Łabędziu i Szakalu” autorka skupiła się na samym Fredriku, o tyle czytając „Zło w zarodku” poznacie losy niemal wszystkich pojawiających się dotychczas bohaterów, a przede wszystkim wszystkich głównych członków Zakonu. Na dodatek jego skład się nieco rozszerzył. Za sprawą Nory i jej intrygi, poznamy mroczne i głęboko skrywane od lat sekrety każdego z jego członków. Przede wszystkim te, których żadne z nich nie chciało ujawniać, z szefem Zakonu, Victorem, na czele. Będzie szokująco, nerwowo i oczywiście nie zabraknie morderczych zapędów.

Manipulacja, psychologiczne gry, strach, stres, bezradność, tortury, złość, wściekłość, wzajemne pretensje, żal, złe wspomnienia, przemoc i wiele innych. To wszystko znajdziecie w tej książce. J.A. Redmerski skupiła się bardziej na relacjach pomiędzy bohaterami niż na samej akcji. Bo pod tym względem dzieje się niewiele. Akcja jest dość statyczna, a cała fabuła skupia się przede wszystkim na czterdziestoośmiogodzinnym wycinku wydarzeń, w które zostali wrzuceni główni członkowie Zakonu. Mimo to nie będziecie się nudzić, co to, to nie. Z każdą kolejną stroną napięcie będzie narastać i coraz bardziej zachęcać Was do poznawania scen zawartych na kolejnych kartach książki. „Zło w zarodku” to po prostu znakomity thriller, stale trzymający w napięciu.

Po przeczytaniu finałowych rozdziałów książki, równie mocno, jak ja, będziecie czekać na kolejny, już piąty, tom serii W towarzystwie zabójców, który będzie nosił tytuł „Czarny wilk”. Obyśmy nie musieli na niego czekać zbyt długo, bo, po poznaniu planów Zakonu Victora Fausta, będzie to naprawdę trudne. Jednocześnie chciałabym przeciągnąć ten moment jak najdłużej w czasie, bo piąty tom oznacza nieuchronnie zbliżający się finał siedmiotomowej serii.

Kulturantki objęły powieść „Zło w zarodku” patronatem medialnym, w związku z czym, już wkrótce będziecie mogli wygrać jej egzemplarz w naszym konkursie.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu