„Zieleń szmaragdu” Kerstin Gier – wielki finał Trylogii Czasu

Nadeszła pora na zakończenie bijącej rekordy popularności „Trylogii Czasu”. Po Czerwieni rubinu i Błękicie szafiru nadeszła kolej na „Zieleń szmaragdu” Kerstin Gier — trzeci i ostatni tom, w którym wychodzą na jaw wszystkie tajemnice…

Czas mija a Gwen wciąż nie jest idealną podróżniczką w czasie — popełnia błędy, bywa impulsywna i miewa problemy z nauką wszystkich niezbędnych umiejętności. Jakby tego było mało leczy złamane przez Gideona serce. Sytuacji nie polepsza fakt, że musi z nim ściśle współpracować, by rozwiązać zagadki. Wielkim zaskoczeniem staje sie dla niej propozycja Gideona — chłopak chce, by mimo wszystko wciąż pozostali przyjaciółmi.

 

Zostańmy przyjaciółmi – ten tekst to już doprawdy był szczyt. Na pewno za każdym razem gdy ktoś wypowiada te słowa, gdzieś na świecie umiera jedna nimfa.

 

Wielki finał serii

Akcja ostatniego tomu nie daje czytelnikowi czasu na odpoczynek. Wiele się dzieje, jedna akcja przechodzi płynnie w kolejną, i tak do ostatniej strony książki. Nie brakuje oczywiście humoru, komizmu słownego i sytuacyjnego, ani budzących grozę momentów. Lektura „Zieleni szmaragdu” sprawia, że w myślach wciąż zadajemy sobie pytania: Czy Lucy i Paul naprawdę są zdrajcami? Dlaczego Gideon złamał serce Gwen? Czy będzie walczył o odzyskanie jej zaufania? Kto jest zdrajcą? Czy bohaterowie dostaną swoje szczęśliwe zakończenie?

Czytałam już wiele serii dla młodzieży i muszę przyznać, że „Trylogia Czasu” jest jedną z lepszych. Postacie zostały bardzo dobrze wykreowane, nie nudzą i potrafią zaskoczyć. Dzięki motywowi podróży w czasie jest wiele przygód, jest też nuta niebezpieczeństwa. Jest też i miłość, która musi pokonać wiele przeszkód. Przygody Gwen i Gideona wciągają od pierwszej chwili i pozwalają przenieść się w czasie i przestrzeni.

Ta seria to swoisty wehikuł czasu, gwarantujący prawdziwy rollercoaster uczuć.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy: