Zbrodnia w służbie medycyny, czy medycyna w służbie zbrodni?

Zbrodnia i nauka mają ze sobą wiele wspólnego. Dużo z tego, czym szczyci się współczesna medycyna ma korzenie w czymś, co może wywołać ciarki. „Eksperyment” Luke’a Dittricha jest tytułem doskonale to obrazującym. Książka nie jest fikcją literacką, jest obrazem faktów, o których się nie mówi, o których się zapomina.

Wielokrotnie medycyna balansowała na granicy leczenia i wspierania zdrowia oraz bezprawia. Głównym bohaterem książki jest Henry. Przez lata był nazywany jedynie pacjentem H.M., bezimienny, pozbawiony własnej tożsamości, zwykły obiekt badań. Kilkadziesiąt lat badany, obserwowany, a efekty tych działań doprowadziły do tego, że tak wiele lekarze wiedzą na temat ludzkiego mózgu. Przez „Eksperyment” autor ponownie nadaje mu człowieczeństwo. Ukazuje go jako osobę. Jako kogoś, kto żył.

Dlaczego Henry wzbudził tyle emocji?

Henry był przez dziesięciolecia systematycznie obserwowany przez lekarzy, odbył wiele wyczerpujących rozmów. Skąd to zainteresowanie? Był chory na epilepsję, wiele lat wcześniej chirurdzy podjęli się ryzykownego kroku i wycieli mu kawałek mózgu, co miało go wyleczyć. W efekcie tego zabiegu mężczyzna stracił pamięć, swoją tożsamość i samego siebie. Przez zabieg i jego następstwo potraktowano go jak królika doświadczalnego, którego poddaje się kolejnym eksperymentom. Nawet wtedy, gdy kilkadziesiąt lat później śmierć do niego zapukała, ludzie nie zostawili go w spokoju. Sekcja jego mózgu była transmitowana internetowo i oglądało ją miliony widzów.

Mroczna medycyna

Luke Dittrich skupił się właśnie na Henrym dlatego, że zabiegu dokonał jego dziadek. Autor przeprowadził wiele rozmów z lekarzami i osobami, które miały kontakt z pacjentem. Chociaż sam osobiście go nie poznał, potrafił wiele o nim napisać. Ale ta książka to nie tylko Henry, to coś dużo więcej. Poruszone są kwestie eksperymentów  i dylematów moralnych w szerszym kontekście. Wielokrotnie opowiada o stosowanych w szpitalach dla obłąkanych zabiegach, mówi o operacjach z ingerencją w mózg pacjentów i o tym, jakie były początki wielu głośnych osiągnięć. Niejednokrotnie obserwujemy jak mroczna może być medycyna. Myślę, że po lekturze tego tytułu, najdzie was wiele refleksji nad ludzką naturą.

„W 1845 roku J. Marion Sims, lekarz z Południowej Karoliny przystąpił do realizacji czteroletniego programu eksperymentalnych zabiegów chirurgicznych, które przeprowadzał na czternastu czarnoskórych kobietach. Wszystkie były niewolnicami, a większość z nich Sims kupił i umieścił w swojej posiadłości w charakterze łatwo dostępnego materiału do badań. Zabiegi miały na celu opracowanie metody leczenia przetoki pęcherzykowo-pochwowego […] Anestezja była wówczas w powijakach, a on nie stosował żadnego znieczulenia. Po wielu próbach i błędach oraz licznych zgonach z powodu infekcji Sims opracował skuteczną metodę chirurgiczną. Dopiero wtedy zaczął operować białe kobiety. Został później prezesem Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego i jest powszechnie uważany za ojca współczesnej ginekologii”.


Za książkę do recenzji dziękujemy: