[PRZEDPREMIEROWO] Zawładnąć czyimś życiem – Tarryn Fisher, Bad mommy. Zła mama

Poznajcie mroczną stronę Tarryn Fisher. Świat obsesji, psychoz, urojeń. Odważycie się wejść w świat pełen intryg, tajemnic i mroku? Sięgnijcie po najnowszą powieść autorki i poznajcie Złą mamę.

Jolene i Darius Avery są szczęśliwym małżeństwem mieszkającym w uroczej okolicy na przedmieściach Seattle. Para wychowuje niespełna trzyletnią, prześliczną córeczkę, Mercy. Pewnego dnia do domu obok wprowadza się tajemnicza Fig Coxbury. W krótkim czasie zaprzyjaźnia się z małżeństwem a u ich córki zaskarbia sobie sympatię. Staje się nieodłączną towarzyszką Jolene i stałym gościem w ich domu. Fig ma jednak swój mroczny sekret oraz niecny plan, który zaczyna realizować krok po kroku. Tak, by nikt się jednak nie zorientował. Jednak z czasem jej zachowanie staje się coraz bardziej niepokojące dla Averych i otaczających ich przyjaciół. Jej dom zaczyna wyglądać identycznie jak u Jolene. Te same bibeloty, meble, ustawienie przedmiotów czy kolor ścian. Jej instagram zawiera identyczne zdjęcia, te same miejsca, które odwiedza rodzina Averych, a nawet zdjęcia Dariusa. Na dodatek Fig wykazuje obsesję na punkcie małej Mercy. Kto właściwie jest obiektem zainteresowania kobiety? Jolene, Darius, Mercy? A może chciałaby mieć ich wszystkich razem i jeszcze więcej?

Widzę, że dostajesz więcej niż ci się należy. Nie mogę na to patrzeć. Boli mnie to, bo zasługuję na więcej niż ty. Rzecz w tym, że mogłabym być lepszą tobą.

Decydując się na przeczytanie książki „Bad mommy. Zła mama” wiedziałam wyłącznie, że jest to historia mroczna, mocna, psychologiczna i zupełnie inna od tej, którą Tarryn Fisher przedstawiła w czytanej przeze mnie książce „Mimo moich win”. Wiedziałam jednak, że samo nazwisko autorki gwarantuje ciekawą lekturę, wzięłam więc tę historię w ciemno. Ani trochę się nie zawiodłam. Z każdą kolejną przeczytaną stroną moje oczy robiły się coraz większe, a ciekawość związana z wyjaśnieniem tajemnicy, rosła.

„Bad mommy. Zła mama” to znakomity thriller psychologiczny. Historia trzymająca w napięciu do samego końca. Przewracając kolejną stronę właściwie nie wiemy, co zastaniemy. Krótkie, kilkustronicowe rozdziały dodają napięcia i jednocześnie podkręcają szybie tempo powieści. Z każdą kolejną kartką zagłębiamy się w chory świat złej mamy i jej otoczenia. Każdy kolejny rozdział, to również kolejny chory czy przerażający sekret z życia Fig, Jolene lub Dariusa.

Tarryn Fisher najwyraźniej lubi pokazywać czytelnikowi historię z trzech perspektyw, a bohaterów wikła w trójkąty pod różnymi względami, cz to emocjonalnymi, seksualnymi czy też jeszcze innymi, których Wam nie ujawnię, by nie psuć całej zabawy i elementu zaskoczenia podczas lektury. A uwierzcie mi, będziecie wielokrotnie mocno zdziwieni.

Autorka prowadzi fabułę w specyficzny sposób, z powodu którego, do samego końca nie wiadomo jak się skończy ta historia. Nic nie jest tu oczywiste. Narracja prowadzona jest z trzech perspektyw. Nie mieszają się one jedna. Każdy z bohaterów przedstawia swoją wersję historii, dokładając do tego kolejne elementy tej pokręconej układanki.

Chociaż nazwałem ją psychopatką, lubiłem Fig. Przy niej czułem się mniej szalony, bo – nie oszukujmy się – trudno było konkurować z Fig Coxbury w tej materii. W końcu ja nigdy nikogo nie śledziłem. To już kompletne wariactwo.

„Bad mommy” to 305 stron wciągającej opowieści. Książka podzielona jest na 52 rozdziały, liczące zazwyczaj od 4 do 6 stron. Jak wspominałam wcześniej, każdy rozdział to pewien sekret lub nowa informacja o naszych bohaterach, pozwalająca lepiej ich poznać, ujawniająca nowe informacje, rzucająca więcej światła na całą historię. Kiedy wydaje się Wam, że już wiecie wszystko, Tarryn Fisher dorzuca kolejny smaczek, burząc wszystko, zaskakując jeszcze bardziej.

Autorka znakomicie wykreowała głównych bohaterów. Każda z postaci jest niezwykle ciekawa, z pozoru zwyczajna, za wyjątkiem od początku szalonej Fig. Jednak im więcej stron przewrócimy, tym więcej brudnych sekretów i faktów na temat pozostałych bohaterów poznajemy. Dzięki wprowadzeniu pierwszoosobowej narracji możemy poznać ich bardzo dokładnie.

Kiedyś widziałem, jak cztery razy tego samego dnia wychodzi pobiegać, a wszystko po to, by pokonać Jolene. Zacząłem to traktować jako prywatny kabaret. Wszyscy wiedzą, że kobiety lubią ze sobą konkurować, jednak Fig podniosła to do psychotycznego poziomu

Tarryn Fisher wprowadza nas w świat obsesji, problemów, urojeń, chorób psychicznych, pewnego rodzaju dewiacji. Świat niebezpieczny, choć z pozoru wydawać by się mogło nieszkodliwy. Świat ciekawy, wciągający, ale jednocześnie wzbudzający niepokój w czytelniku. Polecam tę książkę wszystkim czytelnikom, którzy lubią niejasne, skomplikowane i mroczne historie, z rozbudowanym wątkiem psychologicznym.

Kulturantki miały przyjemność objąć tę powieść patronatem medialnym, w związku z czym spodziewajcie się konkursu, w którym książka ta będzie do wygrania.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy