Zawierucha w życiu, zawierucha w sercu – Krystyna Bartłomiejczyk „Zawierucha w wielkim mieście”

20160107114151okladka_ZAWIERUCHAMawiają, że nazwisko związane jest z cechami charakteru przodków. Najwyraźniej przodkowie Olgi Zawieruchy byli w posiadaniu mitycznej puszki Pandory i uwielbiali ją otwierać. Jesteście gotowi na szaleństwa z uroczym rudzielcem?

Dwudziestosiedmioletnia Olga Zawierucha nie raz przekonała się, że takie nazwisko zobowiązuje. W jej życiu nie ma spokoju chyba w żadnej dziedzinie. Wszystkiego dzieje się za dużo i nie zawsze są to miłe wydarzenia. Olga żyje jakby w innym wymiarze, kompletnie nie znając się na ludziach, dając się oszukiwać, manipulować, wiecznie się wszędzie spóźniając.

Kochający chłopak Antek okazuje się mieć inną dziewczynę na boku, uczynny kolega Dominik okazuje się być manipulantem i wyrachowanym oszustem, a sympatyczna Lidka – największą rywalką. Olga w jednym momencie traci pracę, chłopaka a także poczucie własnej wartości. W końcu postanawia coś zmienić w swoim życiu – wyjeżdża do Kanady, do swojej siostry Reny, która najwyraźniej również ma swoje tajemnice.

Paluch otworzył teczkę i zaczął przeglądać jej zawartość.

– Czasami, mówisz… Tu mamy trzy spóźnienia – mruknął – tam dwa, a tu… A, mniejsza z tym. – Zamknął teczkę. – Spóźniasz się nagminnie, Olga.

– Wcale nie – zaprotestowała. – W tym tygodniu tylko raz.

– Nie wiem, czy powinienem się cieszyć, czy płakać. Mamy dopiero wtorek…

Krystyna Bartłomiejczyk, „Zawierucha w wielkim mieście”

Podróż za ocean okazuje się być początkiem kolejnej zawieruchy w życiu Olgi. Gdy dziewczyna postanawia odpocząć od mężczyzn, spokoju nie daje jej natrętny Alex. Sytuacja nie poprawia się również, gdy wraz z siostrą wyjeżdżają do Montrealu, odwiedzić Polę, przyjaciółkę Reny. To właśnie wtedy, na horyzoncie pojawia się tajemniczy i intrygujący Błękitnooki, który okazuje się być… Kim? Przekonajcie się sami, zarówno o tym, jak i o dalszych losach Zawieruchy w wielkim mieście. A dzieje się bardzo dużo.

Do sięgnięcia po tę książkę skłonił mnie ciekawy tytuł i intrygujący opis na okładce. Ani trochę się nie rozczarowałam. Przezabawne perypetie Olgi Zawieruchy wciągnęły mnie od pierwszych stron i nie odpuszczały aż do samego końca książki. Początkowo byłam nieco przerażona jej objętością (prawie czterysta stron), jednak moje objawy minęły już po przeczytaniu kilku pierwszych zdań, a ilość stron stała się atutem książki. W końcu niewiele osób lubi rozstawać się z bohaterami, których polubiło.

Za wyjątkiem jednego momentu (gdy autorka wprowadza czytelnika w życie nieznanych nam jeszcze bohaterów, jak się później okazuje, przyjaciół Reny) nie znalazłam tu początkowo niezrozumiałych lub nic nie wprowadzających wątków. Wszystkie wydarzenia łączą się ze sobą, nie ma tutaj miejsca dla zbędnego lania wody czy zapychania stron bezsensownymi, nic nie wnoszącymi wtrąceniami lub wątkowani. Każdy bohater ma swoje miejsce i swoją, mniej lub bardziej ważną, rolę do spełnienia. Tak uporządkowana historia jest bardzo przyjemna w odbiorze.

„Zawieruchę w wielkim mieście” czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Lekkie pióro Krystyny Bartłomiejczyk zapewnia czytelnikowi doskonałą rozrywkę podczas lektury książki. Autorka zdecydowanie ma dar do tworzenia zabawnych dialogów, które znakomicie ubarwiają całą historię. Olbrzymia dawka humoru, dostarcza wybornej zabawy. Krystyna Bartłomiejczyk zdecydowanie potrafi rozbawić czytelnika do łez i to wielokrotnie.

Przygody rudowłosej Zawieruchy, to mój pierwszy kontakt z twórczością Krystyny Bartłomiejczyk, lecz już wiem, że na pewno nie ostatni. W wolnej chwili mam w planach sięgnąć po pozostałe powieści autorki. Mam również nadzieję, że nie każe długo czekać na kolejną powieść, być może o dalszych losach zwariowanego rudzielca.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Prozami

logo_large