Zatrzymaj się i zastanów – Agata Marzec, Wieża z piasku

O marzenia trzeba walczyć, jednak nie za wszelką cenę, dążąc po trupach do celu, a zachowując zdrowy rozsądek. Czy Nina, główna bohaterka „Wieży z piasku” się nim wykazała?

Nina Ciesielska od wielu lat prowadzi nudne i ustabilizowane życie księgowej. Jej codzienność stanowi praca na dwóch etatach i wynajmowane mieszkanie. Wszystko odmienia się pewnego ranka, gdy kobieta odbiera nieoczekiwany telefon od Jerzego Dębskiego, lokalnego przedsiębiorcy. Przedstawia jej propozycję pracy, koniecznie chcąc ją mieć w swoim zespole. Roztacza przed nią niesamowite możliwości, obiecując rewolucyjną zmianę w jej życiu. Nina staje przed trudnym wyborem. Może przystać na jego propozycję i jednocześnie zyskać szansę na realizację swoich marzeń. Drugą opcją jest pozostanie wierną swojej bezpiecznej rutynie, która nie daje jej żadnych szans na rozwój. Walcząc o swoje szczęście, Nina szybko orientuje się, że walcząc o lepszą przyszłość dla siebie, zaczyna wyrządzać krzywdę innym. Jak ta świadomość wpłynie na jej życie?

Kiedy sięgała po tę powieść, spodziewałam się, że otrzymasz historię, która ma drugie dno. Wartościową, pouczającą, przemycającą ważne tematy. Agata Marzec zwraca uwagę na kwestie, które często są zamiatane pod dywan. Pokazuje, jak łatwo jest manipulować człowiekiem, szczególnie tym, który jest na to podatny z jakiegoś powodu. A nie jest łatwo ani zorientować się w tym, że jest się ofiarą manipulacji, ani, tym bardziej, wyplątać się z takiej sytuacji. Autorka pokazuje, że nie zawsze życzliwe nam osoby, mają wobec nas dobre zamiary. Często to właśnie na nich możemy się najbardziej przejechać.

Agata Marzec wykreowała bardzo ciekawe postacie. Budzą one cały wachlarz uczuć i emocji w czytelniku, z tymi skrajnymi włącznie. Szczególnie ciekawe jest zestawienie pary głównych bohaterów. Skrajnie różnych, o całkowicie odmiennych charakterach, ideałach, zasadach moralnych i przede wszystkim intencjach. Ich zetknięcie ze sobą, gwarantuje porządne zamieszanie.

Ta powieść, od początku jej lektury, budziła we mnie mieszane uczucia. Sięgnęłam po nią zainteresowana jej okładkowym opisem. Zapowiadała się ciekawa lektura, jednak już po otwarciu książki coś zazgrzytało. Po pierwsze, bardzo duża ilość tekstu na stronie. Odstęp między wierszami jest bardzo mały, nie wiem czy da się bardziej ścisnąć wiersze, żeby tekst był przy tym czytelny. Rozumiem, że przy takiej ilości tekstu, umieszczonego na niemal czterystu stronach, był to zabieg konieczny, aby nie zwiększyć objętości książki do monstrualnych rozmiarów. Jednak powoduje to dyskomfort podczas czytania. Męczy wzrok z powodu zlewania się tekstu.

Niestety nie jest to jedyne moje zastrzeżenie. Drugie jest również związane z treścią tej powieści. A mianowicie, historia, w mojej opinii, została przegadana. Jej treść można by spokojnie skrócić o połowę. Wówczas to, co najbardziej wartościowe i najważniejsze, byłoby od razu widoczne, zamiast umykać w przemyśleniach bohaterów, opisanych niczym u Elizy Orzeszkowej w „Nad Niemem”.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu