Zaskakujące lato w Alabamie – J. Daniels, Moje miejsce na ziemi

Jakie może być lato w Alabamie, spędzone po dziewięciu latach z najlepszą przyjaciółką? Z całą pewnością upalne. Może być również zaskakujące. Przekonała się o tym Mia Corelli. Zapraszam wszystkich fanów gorących romansów i nie tylko.

Dwudziestotrzyletnia Mia Corelli, po dziewięciu latach wraca do Alabamy. Ma spędzić wakacje z najlepszą przyjaciółką z dzieciństwa, Tessą. Perspektywa spędzenia lata w towarzystwie bratniej duszy bardzo ją cieszy. Jest tylko jedna kwestia, której szczególnie się obawia – spotkanie ze znienawidzonym bratem przyjaciółki, Benjaminem Kellym, największym dupkiem, jaki kiedykolwiek chodził po ziemi. Mia szczerze go nienawidzi i nigdy nie zapomniała mu upokorzeń, jakich jako nastolatka doświadczyła z jego strony. Ma nadzieję, że mimo wszystko nie będzie musiała go zbyt często oglądać. Mię gnębi jeszcze jeden problem. Jej przyjaciółka znana jest ze swoich erotycznych podbojów, którymi uwielbia się chwalić, a ona nadal pozostaje dziewicą. Nie chcąc być gorsza, postanawia pójść do łóżka z pierwszym facetem, który postawi jej drinka w okolicznym barze. Niczego nieświadoma, traci dziewictwo właśnie z Benem, z którym spędza fantastyczną noc. Zauroczony nieznajomą dziewczyną Ben, jest przekonany, że nigdy więcej się nie zobaczą. Aż do następnego dnia, kiedy niespodziewanie spotykają się przy basenie przed domem jego rodziców i odkrywają swoją tożsamość. Mia bardzo chce nienawidzić go za to, co zrobił jej w przeszłości, jednak nie może przestać myśleć o wspólnie spędzonej gorącej nocy. Ben będzie musiał teraz udowodnić, że nie jest tym samym okrutnym nastolatkiem, którego znała przed laty.

Moje pierwsze spotkanie z J. Daniels wyniknęło z bycia okładkową sroką. Zobaczyłam tę słodką różową okładkę do powieści „Słodkie opętanie” i wiedziałam, że muszę ją przeczytać. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Pokochałam słodką serię a sama autorka trafiła na listę moich ulubionych. Kiedy więc dowiedziałam się, że wydawnictwo Edipresse wydaje serię Alabama Summer, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Po raz kolejny nie zawiodłam się, gdyż właśnie takiej lektury potrzebowałam, choć były również mankamenty, ale o tym dalej.

Lekka i przyjemna rozrywka

„Moje miejsce na ziemi” to znakomita lekka, niewymagająca i przyjemna rozrywka. J. Daniels po raz kolejny dostarczyła mi mnóstwo śmiechu podczas lektury. Relacja hate – love pomiędzy Mią i Benem wielokrotnie bawi do łez z powodu wynikających z tego zabawnych sytuacji. Nie myślcie jednak, że jest wyłącznie słodko i zabawnie. Autorka dorzuciła tu także nieco dramatycznych sytuacji, które zmieniają w znacznym stopniu bieg wydarzeń.

Oddycham głęboko, wdychając jego zapach, który całkowicie wypełnił przestrzeń między nami. Zapach Bena. Nie żadnej wody kolońskiej, po prostu jego. Zapach mężczyzny, który doskonale wie, jak zaspokoić kobietę. Szlag. Nie idź tą drogą.

 

Autorka pokazała, że nie można żyć wyłącznie przeszłością, chować i pielęgnować urazów, które powstały wiele lat temu. Trzeba iść dalej, nie oglądając się za siebie. Należy także dawać szansę tym, którzy swoimi czynami w przeszłości na nią nie zasłużyli.

J. Daniels udało się stworzyć dość ciekawe postaci. Mia jest dziewczyną, która przeszła ogromną przemianę przez dziewięć lat swojej nieobecności w Ruxton. Przestała być mało urodziwą, pulchną, zahukaną, niepotrafiącą się odezwać dziewczyną, która dawała się gnębić i poniżać starszemu bratu swojej najlepszej przyjaciółki. Teraz jest seksowną, przebojową Mią, która potrafi się poświęcić dla bliskich jej osób. Ogromną przemianę przeszedł również Ben. Z bycia wrednym, gnębiącym słabszych nastolatkiem, wyrósł na odpowiedzialnego, czułego mężczyznę i przykładnego stróża prawa, którym właśnie jest.

Historia Mii i Bena jest okraszona dość dużą dawką scen łóżkowych. Jeśli czytaliście poprzednią serię autorki, będziecie wiedzieli, czego się spodziewać po tych scenach. Najwyraźniej J. Daniels lubi, kiedy ze stron jej książek namiętność bucha dość często, a czytelnik zgłębia fabułę z wypiekami na twarzy. Mylić może jednak okładka i tytuł. Patrząc na nie spodziewałabym się raczej powieści w stylu new adult, a nie gorącego i dość bezpośredniego romansu. Osoby nieznające autorki, mogą się nieco zdziwić w trakcie jej lektury.

„Moje miejsce na ziemi” napisana jest tak lekko, że pochłania się ją ekspresowo. Zaczęłam ją czytać po północy, zanim się obejrzałam miałam za sobą grubo ponad sto stron. Zmęczenie nagle magicznie rozpłynęło się w powietrzu, a ja położyłam się spać tylko dlatego, że za oknem słyszałam ćwierkanie ptaków. To był znak, że nastała najwyższa pora by iść spać. Moja czytelnicza ciekawość miała jednak inne plany i zdecydowanie chciała wiedzieć, co dalej. Jakimś cudem wygrał jednak rozsądek.

Mia jest moja. I nie obchodzi mnie, ile zajmie jej uświadomienie sobie tego. Jeśli o nią chodzi, to jestem zarówno chciwy, jak i zdeterminowany. Zrobię wszystko, żeby mi wybaczyła. Zrobię dla nie wszystko. Chcę spędzić z nią resztę życia i nic mnie prze tym nie powstrzyma. Kurwa. Tak właśnie jest. Zakochałem się w Mii Corelli.

 

Kilka mankamentów

Mimo, że w ogólnym rozrachunku książka mi się podobała, to mam kilka zarzutów do autorki. Przede wszystkim to, że historia jest mocno przewidywalna. Dość szybko domyśliłam się, jak wszystko się rozwinie, choć przyznam, że zostałam mimo to również zaskoczona. Po drugie, relacja pomiędzy bohaterami została dość spłycona. Mimo początkowego oporu i niechęci, Mia dość szybko zmieniła front wobec Bena. Wszystko zadziało się niczym za dotknięciem magicznej różdżki. Z drugiej strony patrząc, żeby dokładniej opisać tę relację i zmiany pomiędzy tą dwójką zachodzące, potrzeba by dużo więcej niż trzystu piętnastu stron. A wychodząc z założenia, że historie będą jednotomowe, autorka musiała na czymś „oszczędzić”. I oczywiście sam fakt, że żadne z nich nie poznało drugiego, gdy spotkali się po dziewięciu latach. Aczkolwiek tu aż tak czepiać się nie będę, bo ludzie naprawdę potrafią się fizycznie zmienić przez tyle lat.

„Moje miejsce na ziemi” to dopiero pierwsza z liczącej pięć tomów serii Alabama Summer. Każda z książek będzie opowiadała o innych bohaterach, za wyjątkiem jednej z części, w której to jeszcze raz wrócimy do poznanych teraz Mii i Bena. W następnym tomie, czyli „Wszystko, czego pragnę”, poznacie historię Tessy i Luke’a, czyli najbliższych przyjaciół Mii i Bena. Są one ze sobą powiązane, choć nie bezpośrednio i można czytać je jako pojedyncze książki. Zdecydowanie polecam Wam jednak czytanie ich od początku, do końca.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy