Zasady są po to by je łamać – Laurelin Page, Połączeni. Uwolnij mnie

uwolnij mnie połączeni laurelin pagePamiętacie Gwen z „Uwikłanych”? Laurelin Page wraca do nas z kolejną znakomitą powieścią. Tym razem to spin off serii Uwikłani, w którym to będziecie mogli poznać ciekawą historię tej młodej dziewczyny po przejściach. Jesteście gotowi?

Gwen nigdy nie miała lekko w życiu. Mimo koszmarów z dzieciństwa, udało się jej skończyć znakomite studia i zostać menedżerką popularnego nowojorskiego klubu nocnego. Po latach walki ze swoimi słabościami, wszystko wydaje się układać tak, jak powinno. Najbezpieczniej czuje się za swoim niewidzialnym murem, za którym wszystko ma pod kontrolą, zwłaszcza związki, których unika jak ognia. Wszystko zmienia się w jeden wieczór, kiedy to Gwen zastępuje swoją koleżankę. To właśnie wtedy poznaje tajemniczego JC, bogatego i nieziemsko przystojnego playboya, przed którym nawet jej miękną nogi. Mężczyznę intryguje Gwen i jej sztywne zasady. Za cel stawia sobie zburzenie zbudowanego przez dziewczynę muru, zapewnienie jej wolności i nieograniczone, niczym nieskrępowanej rozkoszy. W końcu Gwen ulega namowom nieznajomego i zgadza się na jego, z pozoru jasny, układ. Niestety szybko okazuje się, że seks bez zobowiązań to za mało, a JC wydaje się być jedyną osobą, na której może polegać Gwen. Czy uda jej się otworzyć swoje serce na miłość?

– Jak dokładnie wygląda ta umowa? I kim pan jest?

– Żaden „pan”. – Zawahał się. – Nazywam się JC.

Nigdy wcześniej o nim nie słyszałam.

– JC…?

– Po prostu JC. – Powiedział to tak, jakby to wszystko wyjaśniało. Dwie krótkie sylaby, które powinny mnie usadzić.

– Tak jak Jezus Chrystus?

Kilku gości się zaśmiało. Ale właściwie to gdyby Jezus Chrystus naprawdę istniał – czego ani trochę nie byłam pewna – właśnie tak go sobie wyobrażałam. Magnetycznego, pewnego siebie, otoczonego przez rozpustę, w której on sam nie brał publicznie udziału.

Spin off „Uwikłanych”

Laurelin Page serią „Uwikłani” postawiła sobie bardzo wysoko poprzeczkę. Czy udało jej się ją przeskoczyć? Jestem zdania, że zdecydowanie tak. Nie ma tu wyłącznie standardowego romansu. Jest za to coś oryginalnego i interesującego. Coś, czego raczej się nie będziecie spodziewać po tego typu historii. Z książki na książkę widać jak autorka rozwija swój warsztat, a w „Uwolnij mnie” szczególnie rzuca się to w oczy.

Postać Gwen została znakomicie wykreowana przez autorkę. Kiedy poznaliśmy ją w „Uwikłanych” była przedstawiona jako niemiła i negatywnie nastawiona do świata osoba. W „Połączonych” możemy poznać powody jej zachowania. Co dokładnie na nią wpłynęło? Dlaczego zachowuje się właśnie w taki sposób? I przede wszystkim, jaką osobą była, gdy poznała i spotykała się z JC? Laurelin Page udało się stworzyć bardzo ciekawą i złożoną bohaterkę. Perypetie tej pary poznajemy wyłącznie z perspektywy Gwen, co okazuje się być idealnym rozwiązaniem dla tej historii. Dzięki temu, do samego końca wokół JC roztacza się nutka tajemnicy, niewiedzy, co tylko dodaje smaku tej powieści.

Nie martw się. Nic nigdy nie mogłoby sprawić, że zakochałabym się w tobie. – Nie pozwalałam sobie na zbyt wiele emocji, a już w szczególności na miłość.

– Świetnie. Po prostu chciałem, żeby wszystko było jasne. Teraz zaproponuję ci coś, co pewnie wyda ci się nieco szalone, ale wysłuchaj mnie do końca. Brak zobowiązań przyjdzie nam łatwiej, jeśli ograniczymy do minimum poznawanie się nawzajem. Używajmy tylko imion. Wymienimy się numerami telefonów, ale już nie adresami. Nie dodamy się też do znajomych na Facebooku ani nic takiego. Akceptujesz to?

Zmysłowość, namiętność, pożądanie …

Mimo, że „Uwolnij mnie” to powieść erotyczna, nie jest ona przesycona seksem. Choć to seks jest podstawą układu tych dwojga, Laurelin Page zachowała w tej kwestii idealne proporcje. Mimo wszystko, książka wręcz kipi zmysłowością, namiętnością i pożądaniem. Relacje między Gwen a JC są tak realistyczne, że z każdej strony książki wręcz wyziera chemia panująca między nimi.

Pisząc o powieści erotycznej nie można pominąć użytego w niej języka. W tym miejscu nieocenioną rolę odgrywa tłumacz, a przełożenie takiej książki, przy ubogości naszego języka w kwestii seksu, nie jest sprawą prostą. Tłumaczka powieści „Połączeni. Uwolnij mnie”, Agnieszka Brodzik, zdecydowanie zasłużyła na uwagę i gratulacje, gdyż stanęła na wysokości zadania, dając do ręki czytelnikowi znakomitą historię, przy czytaniu, której nie będzie miał on wypieków na twarzy z powodu zażenowania spowodowanego użytym słownictwem. Często przesadnie wulgarnym lub śmiesznym, co zdarzało się przy poprzednich książkach autorki, tłumaczonych przez inne osoby.

„Połączeni. Uwolnij mnie” to idealna powieść na jesienne wieczory. Rozgrzeje lepiej niż najcieplejszy kocyk, by docelowo zostawić Was z zaskoczeniem na twarzy i zakończeniem, jakiego nikt się chyba nie spodziewał. Ale już niedługo, w listopadzie, będziecie mogli poznać dalsze losy Gwen i tajemniczego JC. Jesteście ciekawi dalszego ciągu tej historii?

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu Kobiecemu

kobiece