Zakazany związek – Katy Evans, Mr. President

Katy Evans to jedna z autorek, po których książki sięgam w ciemno. Nie inaczej było w tym przypadku. Chcecie dowiedzieć się jak może wyglądać romans z przyszłym prezydentem USA?

Charlotte Wells poznała Matthew Hamiltona jeszcze jako dziecko. Ona miała zaledwie jedenaście lat i była córką senatora, a on był studentem w college’u i synem ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Już wtedy wydawał się ideałem, a Charlotte obiecała mu, że jeśli kiedykolwiek wystartuje w wyborach prezydenckich, może liczyć na jej wsparcie. Dwanaście lat później spotykają się ponownie. Okazało się, że Matthew Hamilton, zarzekający się nigdy nie iść w ślady ojca, ogłosił właśnie swoją kandydaturę jako kandydata niezależnego na fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych. A Charlotte, mimo braku doświadczenia, dostała od niego zaproszenie do udziału w jego kampanii jako doradca w sztabie wyborczym. Szybko okazuje się, że ich relacja znacznie wykracza poza wyłącznie służbowe stosunki. Jednak, ze względu na kampanię jest ona zakazana, a każdy dotyk musi pozostać tajemnicą. Gdyby jakakolwiek informacja o ich relacji ujrzała światło dzienne, kariera Matta stanęłaby pod znakiem zapytania. Problem w tym, że jeśli Matt wygra wybory, w jego życiu nie będzie miejsca dla Charlotte, która skradła jego serce.

Ta historia zaczyna się właściwie od końca, czyli chwili ogłoszenia wyników wyborów. Gdy poznajemy początki znajomości Charlotte i Matta, a także ich dotychczasowe życie, zanim spotkali się po raz pierwszy od kilkunastu lat, prezydencka kampania dobiegła końca a on sam czeka już tylko na wyniki wyborów. Wyniki, które są dla niego jednocześnie początkiem i końcem. W zależności od tego, na jaką kategorię życia spojrzeć. Wraz z ich dwojgiem rozpoczynamy udział w kampanii prezydenckiej od kuchni. Poznajemy skrawek politycznych rozgrywek na najwyższym szczeblu, wyruszamy w podróż po Stanach Zjednoczonych, by spotkać się z potencjalnymi wyborcami oraz bierzemy udział w galach i wiecach poparcia kandydatury Matta Hamiltona, pierwszego niezależnego kandydata na prezydenta, który na dodatek nawet nie jest politykiem.

Jednak to wszystko to zaledwie tło dla zakazanego romansu, który ma miejsce pomiędzy Mattem a Charlotte. Bo „Mr. President” to po prostu romans z polityką w tle. Jest to swego rodzaju powiew świeżości w powieściach tego gatunku, które miałam do tej pory okazję czytać, gdyż w żadnym dotychczas przeczytanym, ten motyw się nie pojawiał. A tu nie tylko jest on motywem przewodnim, ale dotyczy również przyszłego prezydenta USA.

(…) nie mogę zasnąć. Pod powiekami wciąż widzę jego cudowne ciemne oczy. Patrzył na mnie tak, jak mężczyzna patrzy na kobietę, której pożąda. Matt patrzy na mnie, jakby mnie pragnął.

 

To również coś zupełnie innego od dotychczas czytanej przeze mnie serii autorki, czyli Manwhore. Delikatność, zawoalowane spojrzenia, ukryty romans, dyskretny, przelotny dotyk i potajemne schadzki dzięki pomocy zaufanego agenta Secret Service. To wszystko i wiele więcej znajdziecie na kartach „Mr. President”. Jest to coś wręcz przeciwnego do tego, co otrzymaliśmy w przypadku historii Malcolma Sainta i Rachel Livingston. Fani tej serii mogą być bardzo zaskoczeni fabułą, a w szczególności gorącymi scenami pomiędzy dwójką naszych bohaterów, gdyż prawie ich nie ma. A jeśli już się takowe wydarzą, to są bardzo delikatne i bardziej romantyczne, niż erotyczne. To zupełne przeciwieństwo tego, co mogliśmy znaleźć we wszystkich częściach serii Manwhore.

„Mr. President” to romans, który musicie koniecznie poznać, jeśli lubicie delikatne historie, z dużą ilością akcji, zakazanymi związkami i kontaktami oraz ukrywaniem uczuć i relacji jako podstawą funkcjonowania bohaterów. To również coś dla fanów biurowych romansów, choć w tym przypadku z biurem wiąże się również polityka. Jest to także obowiązkowa pozycja dla fanów Katy Evans, szczególnie jeśli chcecie poznać jej inne oblicze.

Jesteśmy doskonałą parą w najmniej doskonałym położeniu.

 

Jeśli historia Matta i Charlotte zainteresowała Was na tyle, byście sięgnęli po nią, a w trakcie lektury pochłonie Was równie mocno jak mnie, mam dla Was dobrą wiadomość. To pierwszy tom serii „White House” i będzie mieć swoją kontynuację w powieści „Commander In Chief”. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli bardzo długo na nią czekać, gdyż na chwilę obecną nie jest jeszcze znana data jej premiery.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu