Zaczęło się od kłamstwa… – Whitney G., Oskarżyciel i Niewinna

Styl pisania Whitney G mogliście poznać za sprawą świetnej „Turbulencji”. Tym razem zmieniamy klimat i z linii lotniczych przenosimy się wprost do kancelarii prawnej. Poznajcie serię „Domniemanie niewinności”.

Andrew Hamilton jest przystojnym prawnikiem, za którym oglądają się wszystkie kobiety, z jego sekretarką na czele. To flirciarz, który nie ukrywa, że szuka wyłącznie przygód na jedną noc. Któregoś dnia na chacie dla prawników poznaje Allysę, młodą prawniczkę, z którą nawiązuje nić przyjaźni. Rozmawiają o jego podbojach, o planach dziewczyny, udziela jej także rad w sprawach, którymi ona się zajmuje. Próbuje także uparcie namówić Allysę na spotkanie, lecz ta uparcie odmawia, twierdząc, że nie jest w jego typie. 

Wkrótce na staż w firmie, w której jest wspólnikiem, zgłasza się seksowna, długonoga blondynka. Jest nią studentka prawa, Aubrey Everhart. Ku zaskoczeniu Andrew, jej wszystkie wypowiedzi, są dziwnie znajome. Zszokowany mężczyzna łączy fakty i rozpoznaje w niej prawniczkę z LawyerChat. Już wie, że dziewczyna zrobiła coś, czego on nienawidzi najbardziej na świecie. Okłamała go. Problem w tym, że dziesięć lat młodsza, Aubrey, zdążyła zawrócić mu w głowie. Jednak, jak się okazuje, nie tylko ona ukrywała pewne fakty przed tym mężczyzną. On także skrywa swoje sekrety.

Zastanawiałam się czy napisać osobno o każdej książce, czy o obu w jednej recenzji. Wybrałam jednak to drugie. Gdybym je rozdzieliła, to pisząc o „Niewinnej” zaspoilerowałabym Wam za dużo informacji z pierwszej części, czyli „Oskarżenia”. A przecież każda z książek liczy zaledwie nieco ponad sto stron, więc musicie i tak sięgnąć po obie książki jedna po drugiej. Przeczytanie jednej części zajmuje zaledwie godzinę, może półtorej godziny, jeśli nie odrywacie się od lektury.

Z jednej strony dziwi mnie nieco, że Wydawnictwo Kobiece wydało tak cienkie książeczki osobno, a nie w jednym tomie. Z drugiej cieszę się, że mam te okładki pojedynczo, gdyż w całości, wraz z trzecim tomem, będą stanowiły idealne połączenie. Najbardziej jednak cieszy mnie to, że wydawnictwo zdecydowało się wydać oba tomy jednocześnie, gdyż na koniec pierwszej części dostajemy scenę wywołującą dość mocne zaskoczenie. Nie inaczej jest również w przypadku finału drugiego tomu. Whitney G. zdecydowanie można nazwać mistrzynią cliffhangerów i pozostawiania czytelników w niepewności z zaskoczeniem wykrzywiającym usta w wielkie „o”.

Spodobało mi się to, że autorka ponownie wprowadziła nietypowe nazewnictwo rozdziałów. W „Turbulencji” mieliśmy lotniskowe bramki i symbole tras samolotu, na których miały miejsce wydarzenia w powieści. Tym razem mamy pojęcia związane z prawem i ich krótkie objaśnienie. Jednocześnie odnoszą się one do wydarzeń, mających miejsce w danym rozdziale. I tak mamy takie tytuły jak „Krzywoprzysięstwo”, „Ciężar dowodu”, „Krzyżowy ogień pytań” czy „Przerwę w rozprawie”. Jest oryginalnie i w temacie.

O samych postaciach można powiedzieć, że nie są zbyt skomplikowane, wręcz określiłabym je, jako dość płaskie. Andrew to trzydziestodwuletni przystojniak, któremu w głowie siedzi tylko seks i kobiety. Obowiązkowo, co noc inna. Aubrey natomiast jest młodą, zaledwie dwudziestodwuletnią studentką prawa, która nie ukończyła jeszcze college’u. Dość humorzasta, uparta, emocjonalna. Nigdy nie wiadomo, jak zareaguje na daną sytuację. Czasami zachowuje się jakby miała zaburzenia osobowości. Fabuła kręci się praktycznie wokół ich rozmów na chacie, a następnie kontaktów w biurze i poza nim. Wątki poboczne, związane z bohaterami, można policzyć na palcach jednej ręki.

Książki wciągnęły mnie od pierwszych stron. Bardzo polubiłam cięty język Andrew i jego rozmowy z Aubrey prowadzone na chacie dla prawników, kiedy jeszcze nie znali swojej prawdziwej tożsamości. Znakomicie czytało mi się również o ich zabawie w kotka i myszkę, kiedy to Andrew zorientował się, że Aubrey i Allysa z LawyerChat to ta sama osoba, jednocześnie próbując dać dziewczynie nauczkę. Jednak to nie te sytuacje wciągnęły mnie najbardziej, a tajemnica skrywana przez Andrew Hamiltona, związana z jego przeszłością. Tajemnica, która nie została wyjaśniona w drugim tomie i muszę czekać na jej ujawnienie, aż na rynku pojawi się trzeci tom serii Domniemanie niewinności, czyli „Prawo miłości”. Musimy jednak uzbroić się w odrobinę cierpliwości i zaczekać do drugiej połowy czerwca na premierę finału serii.

Jeśli polubiliście „Turbulencję”, to polecam Wam serię „Domniemanie niewinności”. To świetna lektura, kiedy chcecie przeczytać coś lekkiego, niezobowiązującego lub też macie kaca książkowego po ostatnio przeczytanej lekturze.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy

Oskarżyciel 

Niewinna