„Wysłannicy. Guerra” Melissa Darwood

Pół roku temu recenzowałam Laristę. Dziś jestem po lekturze kolejnej książki Melissy Darwood o miłosno-paranormalnych perypetiach pewnych nietypowych nastolatków. 

Związek Zuzy i Patryka nie należy do najszczęśliwyszych. Od chwili, gdy on i jej najlepsza przyjaciółka zostali Guardianami, Zuza czuje się coraz bardziej samotna. Podczas jednego z koncertów Patryk ratuje życie Zuzki. Ktoś do niej strzelał, a Patryk osłonił ją własnym ciałem, dosłownie w ostatniej chwili. Złamał tym samym jedno z najważniejszych praw Guardianów i został zesłany do Tentatoskich obozów pracy, znajdujących się w sercu tajemniczej Guerry…

Miejsce między niebem a piekłem

Zuza podejmuje ryzykowną decyzję i udaje się do niebezpiecznej krainy, aby ocalić ukochanego. Jednak wraz z nią pojawił się tam ktoś inny. Ktoś, kto bardzo namiesza w jej życiu. Bjor, bo o nim mowa, budzi wiele różnych uczuć. Czy naprawdę pomaga Zuzie zupełnie bezinteresownie?

 

– Długo szukałam księgi, w której znalazłabym wzmiankę o tym, co dzieje się z Wysłannikami po samospaleniu następującym w wyniku złamania guardiańskiego prawa. Wśród nas byli tacy, którzy za pomocą słowa pisanego zachowywali mądrości z gurdiańskiego życia dla potomnych. Zapiski te były najczęściej przechowywane w tajemnych kryptach, do których wiodły mapy przekazywane kolejnym Guardianom. Każde pokolenie musiało dbać o to, by tajemnica naszego istnienia nie wyszła na jaw. Mnie i Tryfenie udało się dotrzeć do wiekowego Guardianina imieniem Ryzeusz, dzięki któremu weszłyśmy w posiadanie zapisków z trzynastego wieku. Wynikało z nich, że Guardianin, który zaingeruje w sprawy śmierci, a tym samym złamie zasady ustalone tysiąc lat temu, przestanie istnieć dla świata ludzkiego i stanie się częścią Guerry. Wtedy po raz pierwszy dowiedziałam się, że żywot niektórych dusz ludzkich nie kończy się wraz z ich odejściem z tego świata. Pomiędzy życiem na ziemi a szeroko rozumianym piekłem istnieje inna rzeczywistość, o której mało wiemy. 

 

Wysłannicy. Guerra to opowieść o miłości  i poświęceniu. Zawiera dużo zaskakujących zwrotów akcji i barwnych postaci. Jest bardziej mroczna niż Larista – wszak Guerra to kraina mroczna, niebezpieczna, ze skazańcami, krwią i obozami pracy. Jest to książka fascynująca i świeża – Autorka nie powieliła w niej schematów ani historii z pierwszej części. Stworzyła nową historię, w której fragmentarycznie pojawiają się moi ulubieni bohaterowie – Larysa i Gabriel. Mnie osobiście Larista bardziej przypadła do gustu, ze względu na opisaną tam historię miłosną. Guerra z kolei jest bardziej mroczna, fascynuje i nieustająco wprawia w zadziwienie. Gorąco zachęcam do przeczytnia pierwszej i drugiej części i zobaczenia, z którą historią bardziej się identyfikujecie. Obie są na wysokim poziomie, a przez to, że tak różne, tak intrygują.

 


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu: