Wróżką się jest czy się bywa? – „Wróżka mimo woli” Ewy Zdunek

Niby żyjemy w XXI wieku, który nazywa się czasem medycyny, w którym wierzenia ludowe odchodzą do lamusa, wróżby andrzejkowe trakujemy jedynie jako formę rozrywki, szeptuchę znamy jedynie z kart różnych powieści, a jednak wielu z nas wciąż chodzi po poradę do wróżki. Przemysł wróżkarski kwitnie jak nigdy dotąd. Czy na pewno? Jakie są kulisy sztuki wróżbiarskiej?  

Nie ma nic złego w tym, że chcemy dowiedzieć się kiedy spotkamy miłość swojego życia, kiedy umrzemy, na co bedziemy chorować. Taka ciekawość jest bardzo „ludzka”. Pcha nas ona w stronę gabinetów wróżek i innych szarlatanów. Zwłaszcza gdy nasza ulubiona wróżka znienacka zamyka biznes i zmienia branżę i klientelę na znacznie mniej rozmowną…

Wróżka od zadań specjalnych

Emilka czuje, że wypaliła się jako wróżka. Postanawia rozkręcić portal randkowy (do czego zresztą zainspirowała ją nieobecna przyjaciółka). Zanim jednak uzbiera fundusze potrzebne na rozkręcenie interesu, pracuje w rodzinnym biznesie  – zakładzie pogrzebowym połączonym z pralnią.  Dziewczyna liczy na chwilę wytchnienia, jednak nic bardziej mylnego. Praca ta bynajmniej nie będzie spokojna i nudna… Zmarli przysparzają czasami więcej problemów niż żywi – nigdy do końca nie można być pewnym, czy skremowano właściwego nieboszczyka albo czy przypadkiem nie zginęła trumna z czyimś ciałem…

– No, gdzie trumna? – trąciłam łokciem pana Pawełka.

– Nie ma – padła głucha odpowiedź. Przez chwilę przemknęło mi przez myśl, że ją odkopali i pozostawili na deszczu, czekając, aż się rozpuści.

– Jak to: nie ma? A gdzie jest?

– A cholera wie – warknął pan Pawełek. – Pieprzę taką robotę! Znikające trumny, wędrujące trupy! Ja jestem porządny grabarz, a od tego może się w głowie poprzesuwać!

 

Uciec przed przeznaczeniem

Gdy na dodatek zaczyna kręcić się wokół Emilii pies z jednym butem, zatrudniona w pralni studentka przyprawia ją o ból głowy swoją pedanterią i pomysłami robienia z klientów mumii, wróżka czuje, że ma dosyć. Nie wie, że to dopiero początek jej problemów. Bo jak zorganizować na pogrzeb ciało, którego nie ma? Dlaczego w życiu bliskiej jej osoby pojawili się równocześnie Archanioł i Diabeł? I co wspólnego z tą całą historią mają sataniści? Oszaleć można!

„Wróżka mimo woli” to napisana prostym językiem czarna komedia, komedia pomyłek i gaf, gdzie jedna dziwna sytuacja goni drugą. Niektóre opisane w niej sytuacje są naprawdę absurdalne. Będziemy się przy niej zaśmiewać do łez, ale momentami skłoni nas do chwil refleksji. Nie jest to lektura na miano literackiego Nobla, ale na pewno pozwoli oderwać się od rzeczywistości i przyjemnie spędzić czas.

Pani Zosia twierdzi, że umierający zwalnia miejsce dla nowej duszy, która zdecydowała się pojawić na tym świecie. Ksiądz Rafał powiedział, że widocznie Pan Bóg potrzebował grafologa u siebie, na miejscu. Czyżby chciał weryfikować cyrografy podpisane własną krwią? Może w tych czasach nie można ufać nawet diabłom i znakomity specjalista z doświadczeniem był nieodzowny. 


Za egzemplarz recenzencki dziekuję