Wieczny kawaler i kobieciarz nr 1 w Chicago – Katy Evans, Womanizer

Nie raz pisałam, że mam szczęście do książek, które wybieram do czytania. Tak było i teraz. Aczkolwiek biorąc pod uwagę, że autorką jest Katy Evans, a książka to ostatnia (jak dotąd) część serii Manwhore, którą uwielbiam, mogłam się spodziewać dobrej lektury. Nie myślałam tylko, że aż tak dobrej. Poznajcie Callana Carmichaela i „Womanizer”.

Callan Carmichael to jedna z najgorętszych partii w Chicago. Szczególnie odkąd jego dwaj najlepsi przyjaciele, Malcolm Saint i Tahoe Roth zostali monogamistami na stałe, spotykając swoje drugie połówki. Callan stał się ostatnim strażnikiem kawalerskiego życia, nie stroniąc od kobiet, które to tabunami próbują dostać się do jego sypialni, mimo, że jest znanym w mieście kobieciarzem i łamaczem serc. Z żadną nie spotyka się więcej niż dwa razy. Młody, przystojny, bogaty dyrektor generalny jednej z najlepiej prosperujących firm w Chicago. Czy można chcieć więcej? Callan uważa, że nie i twardo obstaje przy swoim założeniu, że nigdy nie ożeni się, ani nie będzie miał dzieci. To nie jego bajka. I tu pojawia się piękna i młoda Olivia Roth. Dziewczyna, która ma zaplanowaną najbliższą przyszłość na kilka lat, włącznie z czasem założenia własnej firmy, wyjściem za mąż i macierzyństwem. Jest świeżą absolwentką studiów, lecz wymarzona firma, w której chciała pracować, odmawia jej przyjęcia na wakacyjny staż. Olivia w końcu postanawia schować dumę w kieszeń i dzięki pomocy Tahoe, ma odbyć w firmie Callana trzymiesięczny staż. Nie chce być jednak oceniana przez pryzmat brata i na wszystko pragnie zapracować sama. W Carma Inc. planuje zdobyć doświadczenie, by jak najlepiej prowadzić własną firmę. Pierwszego dnia, po drobnym wypadku pod koniec pracy, ucieka na znajdujący się na dachu budynku taras. Spotyka tam ubranego niezgodnie z obowiązującymi w firmie zasadami mężczyznę, palącego papierosa. Zestresowana prosi go o poczęstowanie jedną sztuką. Nawiązują „tarasowo – papierosową” znajomość, a jedno spotkanie przeradza się w kolejne. Nieznająca w mieście praktycznie nikogo dziewczyna, odnajduje w Seksownym Palaczu swoją bratnią duszę. W końcu daje się namówić na wyjście z nim na drinka do klubu, które kończy się w jej sypialni. Gdy nad ranem dzwoni do niego telefon, a w trakcie krótkiej rozmowy padają pytania o siostrę rozmówcy i staż, Olivia orientuje się, że spędziła noc z Callanem Carmichaelem. Leży właśnie nago po nocy pełnej wrażeń i przyjemności przed swoim szefem i najlepszym przyjacielem brata, przed którym wszyscy ją ostrzegali. A przecież miała się od niego trzymać z daleka… Tylko co zrobić, kiedy ten niegrzeczny Seksowny Palacz tak do siebie przyciąga, a Olivia, po wspólnie spędzonej nocy, zawróciła mu w głowie? Wszystko zaczyna się komplikować, a przecież nie tak miało być.

Wzięła mnie za rękę i zaciągnęła do toalety.

– Popatrzmy… aha! – Pokazała na widniejące na ścianie gryzmoły i w oczy od razu rzuciły mi się słowa:

Callan Carmichael to KOBIECIARZ najgorszego sortu!

Powrót w stylu „Manwhore”

Jeśli jesteście fanami poznanej w „Manwhore” historii i Malcolma Sainta (te słowa kieruję w szczególności do żeńskiej grupy czytelniczek), to koniecznie musicie sięgnąć po „Womanizer”. Callan Carmichael (uwielbiam wymawiać jego imię i nazwisko, jakoś tak dobrze brzmi na języku) to drugi Malcolm Saint. I te słowa nie są przesadzone. Tahoe Roth, którego lepiej mogliście poznać w powieści „Ladies Man”, sięga mu zaledwie do stóp. W końcu otrzymałam to, czego oczekiwałam po fragmentach z udziałem Callana, zawartych we wszystkich częściach „Manwhore”.

W sumie to gnojek, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Myślę, że babcia by go polubiła. Ale jak nic, nazwałaby go draniem.

 

Nie myślcie jednak, że Carmichael to wyłącznie skaczący z kwiatka na kwiatek, zaliczający wszystko, co spotka na swojej drodze, skupiony wyłącznie na własnej przyjemności, kobieciarz. Nic bardziej mylnego. To także wspaniały i niezwykle troskliwy przyjaciel, dbający o swoich bliskich. I nie mam tu na myśli wyłącznie tych męskich przyjaciół. To także znakomity, choć wymagający pracodawca i nauczyciel, trzymający się swoich zasad. W końcu ma okazję pokazać swoje prawdziwe oblicze. Panna Roth jest natomiast przesympatyczną, ledwie dwudziestodwuletnią młodą kobietą, która, mimo, że wychowywana w bogactwie i rozpieszczana przez brata do granic możliwości, ma naprawdę dobrze poukładane w głowie. Jej plany na życie, uwzględniające nie tylko ją samą, ale i bliskich, do tego wizja firmy, jaką chciałaby prowadzić, spowodowały, że zdobyła moją sympatię. Muszę przyznać, że Katy Evans udały się wszystkie żeńskie postaci w tej serii, co nie jest proste i często spotykane.

Pikantnie, gorąco, frywolnie…

Autorka zapunktowała u mnie także dynamiczną akcją i wzbudzanymi podczas czytania emocjami. Sceny zbliżeń są pikantne, pożądanie i seksualne napięcie wyczuwa się na wielu stronach tej historii, ale nie ma tutaj miejsca na nadmierną wulgarność. Opisy scen zbliżeń między bohaterami są gorące, jednak absolutnie nie są gorszące. Za to znalazło się tu mnóstwo frywolnych żartów, które są naprawdę zabawne i potrafią wywołać salwy śmiechu podczas lektury powieści. Czytanie „Womanizer” było po prostu przyjemnością w czystej postaci i z całą pewnością jeszcze wrócę do niej nie jeden raz. Brakowało mi tylko pewnej kwestii. Prawie cała historia opisana jest z perspektywy Olivii, natomiast Callan ma swój głos zaledwie w dwóch, bardzo krótkich, momentach. Aż się prosiło, by wejść w głowę tego niegrzecznego chłopca i poznać jego myśli.

– Słuchaj, tak być nie może – mówię w końcu, kiedy biorę się w garść. – Mój brat nas zamorduje.

– Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. – Nachyla się i przesuwa językiem po moich ustach. Czuję się, jakby poraził mnie prąd.

– Jesteś bezwstydny.

– Jestem.

– Zuchwały i lekkomyślny!

– Aha.- Uśmiecha się. – Chcę cię po prostu lepiej poznać, Olivio – szepcze mi do ucha,  a następnie rzuca spojrzenie spod półprzymkniętych powiek. – Chcę więcej.

 

Podczas czytania miałam dylemat. Z jednej stron chciałam natychmiast wiedzieć, co będzie działo się dalej, jak rozwinie się relacja między Olivią a Callanem i szybko czytałam kolejne strony. Z drugiej strony, chciałam się delektować tą historią, powoli czytając i przewracając strony. Czytając nawet dwu – trzykrotnie najciekawsze czy najzabawniejsze sceny, zaśmiewając się przy nich do łez, wzruszając czy też przeżywając je wraz z bohaterami. Byłam po prostu rozdarta. Efekt finalny był taki, że książkę pochłonęłam w pięć, maksymalnie sześć godzin.

Oczywiście pojawiają się tu też postaci poznane we wszystkich trzech częściach Manwhore i Ladies Man, czyli Malcolm i Rachel Saint, Wynn i Emmett czy Gina i Tahoe Roth, brat Olivii. Katy Evans umieściła nawet wątek związany z przyszłością tej ostatniej pary. Uwielbiam jednak dwie sceny z udziałem Tahoe. Jedna, to jego telefon do Callana Carmichaela tuż po upojnej nocy spędzonej przez tamtego z Olivią i pytania o leżącą przed nim nago siostrę T. Druga to moment, kiedy Roth dowiedział się o romansie młodszej siostry i jego najlepszego przyjaciela. W końcu nie trudno się domyślić, że skrzętnie ukrywany romans kiedyś wyjdzie na jaw. A ile przy tym będzie śmiechu (niekoniecznie dla naszych bohaterów, ale dla czytelników na pewno). Musicie koniecznie się o tym przekonać, czytając książkę.

Katy Evans tuż po finalnej scenie powieści, umieściła krótką informację do fanów serii. Wszystko na to wskazuje, że w przyszłości (mam nadzieję, że niezbyt dalekiej) możemy spodziewać się jeszcze jednej historii z serii „Manwhore”, w której swoją historię opowie nam Wynn, a także pojawi się tajemniczy starszy brat Callana. Myślę, że znów będzie się działo. Obyśmy nie musieli na nią czekać zbyt długo.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy