Warto wierzyć w przeznaczenie – „Kocham tylko tak” Kate Sterritt

„Mam serce rozdarte na dwoje” – to zdanie doskonale charakteryzuje główną bohaterkę powieści Kate Sterritt „Kocham tylko tak”. Patrząc na okładkę można przypuszczać, iż jest to kolejna lekka lektura na letnie popołudnia lub wieczory. Nic bardziej mylnego. To opowieść, która pokazuje, że przeznaczenie istnieje a miłość ma wiele odcieni. Zostawi Wasze serca rozdarte na dwoje, ale i napełnione nadzieją. 

Są ludzie, którzy przez chwilę lub przez całe życie starają się podciąć ci skrzydła, podczas gdy inni pomagają ci w nauce latania.

 

„Kocham tylko tak” początkowo jawiło mi się jako niewymagająca, lekka powieść. Po kilku rozdziałach wiedziałam już, że mam do czynienia z książką, która wcale nie jest cukierkowa. Dotyka poważnych rzeczy. Jakich? Nie mogę napisać, żeby nie zepsuć Wam zaskoczenia z lektury, ale postaram się opowiedzieć o niej bez spojlerowania.

 

Status związku? To skomplikowane

Główną bohaterką i narratorką jest Emerson Hart, dziewczyna, która tkwi w jakimś dziwnym związku. Jej ukochany Mereki niby ją kocha, o czym dowiadujemy się prawie na samym początku utworu, ale jest obcy, stoi na uboczu, prawie z nią nie rozmawia. Dlaczego? Co wydarzyło się między tą dwójką, że zamiast się rozstać, skoro nie potrafią się porozumieć, wciąż są ze sobą, jakby byli do siebie przywiązani i jedno nie mogło istnieć bez drugiego? Młodzi znają się od dzieciństwa, ich relacja z czasem z przyjaźni przerodziła się w głębokie i szczere uczucie. Razem odkrywali uroki dorosłości i snuli plany na przyszłość, jednak gdy ta w końcu nadeszła, chyba nie wszystko poszło zgodnie z planem… Gdy w życie Emerson niespodziewanie wkracza Josh, dziewczyna staje się coraz bardziej zagubiona i rozdarta wewnętrznie. Ona i Josh doskonale się rozumieją, mają wspólną pasję i coraz bardziej zbliżają się do siebie. Emerson ma jednak poczucie winy względem Merekiego. Dlaczego?

Jeśli spodziewacie się klasycznego trójkąta miłosnego, to gwarantuję Wam, że go tutaj nie znajdziecie. Historia Emerson, Merekiego i Josha zdecydowanie odbiega od banału. Autorka tak genialnie skonstruowała fabułę książki, że należą się jej brawa. Musimy tylko uważnie czytać między wierszami.

 

Taka miłość zdarza się raz

W „Kocham tylko tak” toczy się akcja toczy się dwutorowo: oprócz teraźniejszości jest dużo fragmentów z retrospekcją, dzięki której możemy lepiej poznać bohaterów, zrozumieć motywy ich postępowania i zrozumieć przemianę Emerson, jej usilne starania poprawienia relacji z Merekim. Dzięki temu zabiegowi książka dużo zyskuje na wartości. To lektura dla każdego. Romantyczki i marzycielki pokochają ją od razu, pragmatyczni czytelnicy być może skruszeją pod wpływem tej historii. Ciepła, choć miejscami także gorzka, pokazuje siłę ludzkich wyborów w poczuciu ogromnej miłości i przeciwności, które los stawia na naszej drodze. Okładka zachwyca od pierwszej chwili – jest lekka, wakacyjna, kusi i wiele obiecuje. Doskonale współgra z treścią książki. Jestem nią zachwycona i oczarowana od pierwszej chwili, w której ją ujrzałam.

 

Niczyje życie nie jest czarno-białe. Wszyscy mamy swoje szare strefy – niepewność, wady, niedoskonałości, tajemnice. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i w tym kryje się piękno.

 


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy: