W szeregach Sił Obronnych Ludzkości

Science fiction z całą pewnością nie jest czymś, po co sięgam chętnie i często. Tymczasem przeczytałam tytuł, od którego nie mogłam się oderwać i już nie mogę się doczekać kolejnej części. Wszystkim wielbicielom książek przygodowych, młodzieżowych i science fiction polecam  „Wschód Ziemi. Księga 1. Ziemia osamotniona” Daniela Arensona.

Sięgając po ten tytuł byłam pewna obaw, jak za każdym razem, kiedy mam czytać lub oglądać coś z gatunku science fiction, czy fantastyki. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy po kilkunastu stronach historia zaczęła wciągać mnie tak bardzo, że nie mogłam przerwać lektury. Większość fabuły została tak skonstruowana, że można mieć wrażenie, że ma się do czynienia z książką przygodową, gdzie młodzi ludzie są kadetami, znajdują się w obozie szkoleniowym, aspirują do armii, rywalizują ze sobą.

W obronie Ziemi

Akcja rozgrywa się na Ziemi, gdzie pięćdziesiąt lat wcześniej kosmici dokonali spustoszenia. Wtedy też większość ludzkości zginęła, a ci, co ocaleli, skryli się w podziemiach. W kolejnych latach stopniowo ludzie odzyskiwali siły i tworzyli własną armię, do której każda pełnoletnia osoba musi być wcielona na kilka lat. Wiele z nich traci życie. Wiele jest okaleczonych. I nikt po odbyciu służby nie jest taki sam. Obcy regularnie w niewielkiej liczbie pojawiają się na Ziemi i pożerają ludzi. Jedną z ich ofiar była matka Marca Emery’ego. Wszystko działo się na jego oczach i widok towarzyszyć będzie mu zawsze. Nadchodzi dzień, kiedy i on musi zasilić szeregi wojska. Obserwujemy jego zmagania, przemyślenia, poznajemy wielu młodych ludzi, którzy podobnie jak on muszą stawić czoła przeznaczeniu.

Science fiction, czy literatura młodzieżowa?

Czy wszyscy przetrwają całe szkolenie? I co to dla nich oznacza? Podobnie jak we wszystkich książkach młodzieżowych jest kilka czarnych charakterów, kilkoro przyjaciół, wymagający przełożony, szkoła przetrwania. Jak podkreślałam, nie mogłam się oderwać od tego tytułu, a że jest to tom pierwszy, mam nadzieję, że wkrótce pojawi się następna część.

„Po najdłuższych i najboleśniejszych dwudziestu czterech godzinach w życiu Marco, Smoczy Pluton porzucił wreszcie zardzewiałe, antyczne radia i powlókł się z powrotem do namiotów. Chłopak nie sądził, że obszarpany, stary namiot na pustyni będzie dla niego wyglądać jak ósmy cud świata, ale teraz tak właśnie było. Pragnął położyć się na starym łóżku, pomiędzy pryczami Addy i Lailani, odpocząć i może w końcu, po kilku dniach w piekle, napisać kilka akapitów Żółwia.


Książkę objęłyśmy patronatem medialnym dzięki współpracy z: