„W skali od 1 do 10” – Ceylan Scott

Pozycja „W skali od 1 do 10” zaliczana jest do literatury młodzieżowej, jednak zdecydowanie wykracza poza przypisywany wąski kanon. Choć konwencja osadzona jest w środowisku nastolatków, stanowi uniwersalny obraz zaburzeń i chorób psychicznych oraz bogaty, szczegółowy opis wewnętrznych przeżyć niezależnych od jakiejkolwiek konkretnej metryki.

 

Gdy życie boli

Po nieudanej próbie samobójczej 17-Tamar trafia do szpitala psychiatrycznego dla niepełnoletnich. Choć targnięcie się na życie motywuje tragiczną śmiercią przyjaciółki, w toku lektury zauważamy, że odejście Iris nie było zapalnikiem – co zresztą ostatecznie przyzna bohaterka – a jedynie katalizatorem podjętego aktu. Niezrozumiała skłonność nastolatki do nazywania siebie morderczynią i obwiniania się o śmierć bliskiej osoby finalnie znajduje jakże logiczne, jednak zaskakujące wyjaśnienie. Co stało się, gdy przyjaciółki spotkały się po raz ostatni, niewskazujący na ostateczne rozstanie?

Tamar jest depresyjna, okalecza się, ma problem z samoakceptacją, nadużywa alkoholu i nie kontroluje gwałtownych napadów wściekłości. Męczące reminiscencje życia sprzed hospitalizacji spójnie dopełniają obrazu szpitalnej teraźniejszości, z którego na pierwszy plan wysuwa się sylwetka zagubionej, nieodnajdującej się w rzeczywistości młodej kobiety. Bardzo interesujące oraz sugestywnie oddziałujące są opisy bałaganu, burz w jej głowie – natrętnych myśli, rodzącej się paniki, lęków i pokrętnej logiki.

Zupełnie inna od dotychczas znanych mi historii zaburzonych osób jest etiologia schorzenia Tamar. Wydawać mogłoby się, że jest dziewczyną, która w bardzo pobieżnym oglądzie „powinna być normalna”. W jej życiu nie wydarzyła się jakakolwiek trauma, z której wraz z dojrzewaniem bohaterki mogłoby wzrastać nieprzystosowanie, smutek, a w efekcie zaburzenia osobowości. Pewnym powierzchownym uproszczeniem jest moje skojarzenie Tamar z Sylvią Plath przedstawioną w „Szklanym kloszu” – w jednym i w drugim przypadku „jak gdyby nie działo się nic”, co powinno skutkować zwichnięciem psychicznym. Zupełnie jakby na odcinku poprawności i zdrowia nagle niepowodowana niczym pojawiła się  dysfunkcja wypaczająca pozostałą część życia.

„W skali od 1 do 10” jest kolejną istotną książką pozwalającą z nowej perspektywy przyjrzeć się problemom psychicznym. Czy wnosi coś nowego? – nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, jednak sam fakt, iż młoda autorka sama cierpi na zaburzenia osobowości typu borderline przemawia za gruntownym, na wskroś rzeczywistym zmierzeniem się z podjętym tematem.

 


 

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu

Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo ya!

  • Grazyna st.

    Chyba jednak nie mam ochoty na jej czytanie.. Ni chcę, by poruszane tematy przygnębiały mnie dodatkowo.