W kajdankach miłości – K. Bromberg

Kiedy pojawia się nowa książka K. Bromberg, nie mam nawet cienia wątpliwości, że muszę ją przeczytać. Nie inaczej było tym razem. Ale jakie wrażenie wywarła na mnie powieść „W kajdankach miłości”? Przekonajcie się sami.

Grant Malone od najwcześniejszych lat przyjaźnił się z rezolutną i śliczną Emerson Reeves. To właśnie „Emmy” była jego najlepszą przyjaciółką, z którą spędzał każdą wolną chwilę. I nagle wszystko się skończyło. Niespodziewany dramat, złamana obietnica i krótkie pożegnanie. Dziecięca radość i wspólne zabawy odeszły w przeszłość. Dziewczyna zniknęła z życia Granta na dwadzieścia długich lat. Nie zdołała jednak uciec z jego serca. Kiedy spotkali się ponownie, byli zupełnie innymi ludźmi. Ona stała się piękną kobietą, pełną życia, zuchwałą i odważną. On natomiast przeobraził się w atrakcyjnego mężczyznę noszącego policyjny mundur. Taki mężczyzna mógł spełnić każde kobiece marzenie o prawdziwym bohaterze. Grant szybko zdaje sobie sprawę, że kocha tę dziewczynę i jest w stanie zrobić wszystko, by odzyskać jej przyjaźń i zdobyć serce. Emmy jednak dalej nie chce go znać, choć dawny towarzysz dziecięcych zabaw ogromnie jej się podoba i rozpala w niej prawdziwy ogień. Spędzają razem jedną noc, po której Grant ma na zawsze zniknąć z życia Emerson… Czy zakochany bohater zdoła wygrać z demonami przeszłości i odzyskać uczucia Emmy?

Grant. Ach ten Grant. Skradnie Wasze serca i z maślanymi oczami będziecie o nim czytać. Uparty, zdeterminowany, starający się pomagać wszystkim. Jak twierdzi Emerson, cierpi na kompleks bohatera. O tych, na których mu zależy, troszczy się szczególnie. Nie wyobraża sobie siebie bez swoich bliskich i z dala od nich. To po prostu facet idealny. A jego policyjny mundur jest tylko wisienką na torcie.

Emerson jest jego zupełnym przeciwieństwem. Wiecznie w drodze, prowadząca koczowniczy tryb życia, samotniczka, która nigdzie nie chce osiąść na stałe. Faceci to tylko jedno lub kilkurazowe przygody do łóżka. Wyznaje zasadę – zero zaangażowania i stabilizacji. Jedyną bliską jej osobą jest przyjaciółka Desi. Za jej zachowanie stoi jednak pewna tajemnica z przeszłości. Nie jest to przypadkowe. Jestem przekonana, że polubicie Emerson i będziecie jej kibicować równie mocno, jak ja. Ona po prostu jest tego warta.

Grant i Emerson to jedno. Ale nie możecie zapomnieć o wspomnianej wyżej Desi. Jeszcze wspomnicie moje słowa, czytając książkę. Ta dziewczyna i jej teksty doprowadzą Was do płaczu ze śmiechu. Podobnie możecie zareagować w przypadku jednej ze scen z udziałem Emerson i Granta, którą znajdziecie w jednym z pierwszych rozdziałów książki. Szybko połapiecie się, co miałam na myśli.

Przyznam, że sięgając po „W kajdankach miłości” nie spodziewałam się tego, co otrzymałam. Oczekiwałam, że będzie to świetna i zapewne w jakiś sposób poruszająca historia (w końcu to Kristy, ona wie jak zagrać na emocjach), ale nie myślałam, że aż tak. Ta książka chwyta za serce. A momentami wyciska łzy. Niestety nie te ze śmiechu czy wzruszenia. Takie ze złości, wściekłości i bezsilności. Zdradzę Wam tylko tylko, że gdy po epilogu przeczytałam słowa „Od autorki” to nie wytrzymałam. Tama puściła, a łzy same poleciały. Uwierzcie mi na słowo, że sami zapewne podobnie zareagujecie na to, co zostało tam napisane. Nie próbujcie tylko czytać tego fragmentu książki na samym początku.

Nie sugerujcie się nieco infantylnym polskim tytułem. Oryginalny „Cuffed” brzmi o wiele lepiej, ale mimo to, liczy się wnętrze. A ta historia ma je znakomite. To coś, co musi koniecznie znaleźć się na Waszej liście must read i to jak najszybciej. U mnie trafia na półkę ulubione i to bez dwóch zdań. Oczywiście obok „Driven” i to nie tylko dlatego, że zostały napisane przez tę samą autorkę. Ona po prostu na to zasługuje, tak, jak debiutancka powieść Kristy Bromberg zasłużyła tam na swoje miejsce.

Muszę się do czegoś przyczepić, bo drażniło mnie i śmieszyło to za każdym razem. W wielu książkach spotykałam różne określenia penisa. Nigdzie jednak nie spotkałam się ze słowem maczuga, które po prostu rozłożyło mnie na łopatki i za każdym razem (na szczęście pojawiło się wyłącznie kilkukrotnie), gdy padało to określenie, wybuchałam śmiechem. Nie wiem czy to pomysł autorki i takie słowo jest również w oryginale, czy to fantazja tłumacza, ale jest śmiesznie.

„W kajdankach miłości” to pierwsza część z trylogii Życiowi bohaterowie. Trylogii, z której każdą książkę możecie czytać osobno, jednak zdecydowanie lepiej będzie Wam przeczytać je po kolei. Każda z historii opowiada o innym z trójki braci Malone – codziennie ratujących życie ludziom, choć każdy z nich w innej branży. Już teraz możecie kupić drugi tom trylogii, czyli „Płonąca namiętność”, a w przygotowaniu jest trzecia książka, czyli „Warta ryzyka”.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu

  • Grazyna st.

    Mnie też śmieszy „maczuga”. Książki jeszcze nie czytałam, ale jak ją dorwę i zacznę czytać, to przy tym słowie pewnie będę się śmiać i przypominać sobie Kulturantki.pl. I będzie mi raźniej, że nie jestem sama w śmiechu…