Uwkłani. Grzeszne noce – Laurelin Paige

Uwaga fani Laurelin Paige! Wasza ulubiona autorka powraca z krótką, ale treściwą historią uzupełniającą serię Uwikłani. Jesteście gotowi na nieco grzechu?

Norma Andrews to prawa ręka Hudsona Pierce’a, dyrektora Pierce Industries. To niezwykle ambitna i inteligentna kobieta, która lubi mieć wszystko pod kontrolą, nie ukrywając także swojego pracoholizmu. Tylko ona wie, jak dużo wysiłku kosztowało ją dojście do stanowiska, które pełni. Jednak Norma, lubiąca dominację w pracy, bardzo chętnie dałaby się zdominować w łóżku. Problem w tym, że jej sukcesy zawodowe nie idą w parze z miłosnymi. Wszystko się zmienia pewnego dnia, kiedy jej osiem lat młodszy asystent, Boyd Barret, kompletnie zaskakuje ją swoją propozycją, ujawniając jednocześnie swoją bardzo niegrzeczną stronę.

Kiedy sięgałam po „Grzeszne noce” najbardziej obawiałam się jednego. Czy Laurelin Paige nie przekombinuje i nie zepsuje tego, co poznaliśmy w pozostałych częściach Uwikłanych? W końcu ile można wałkować temat, nawet, jeśli skupia się na innych bohaterach. I powiem Wam jedno. Cieszę się, że przeczytałam tę naprawdę cienką powieść, liczącą zaledwie sto pięćdziesiąt stron.

Poznałam postaci, które tylko gdzieś w tle przewijały się w trakcie czytanych książek z serii Uwikłani, a które w pewien sposób były ważne. Mogłam odkryć prawdę o romansie Normy i Boyda, którego temat został zaledwie muśnięty w poprzednich książkach, a okazał się być naprawdę interesujący. Właściwie nieco więcej na temat samej Normy mogliśmy się dowiedzieć z serii Połączeni, której główną bohaterką była jej siostra, Gwen. A teraz poznaliśmy wszystko od podszewki. Ale wiecie, co jest w tym najlepsze? Dzięki niej nabrałam jeszcze większej chęci na przeczytanie najnowszej książki Laurelin, czyli „Fixed Forever”.

Oczywiście, jak to u Laurelin Paige jest standardem, otrzymacie tu sporo seksu, namiętności i pożądania. Momentami atmosfera jest tak gęsta, że można ją kroić nożem. Na tak małej ilości stron udało jej się zbudować historię bardzo gorącego romansu.

Głębia tego rozkazu, to jak jego niebieskie oczy się we mnie wbijały, te mroczny, zmysłowy sposób, w jaki wypowiadał moje imię (chociaż nigdy tego nie robił, a ja nienawidziłam swojego imienia) – to wszystko było jak benzyna podsycająca ogień, który wzniecił we mnie ten chłopak.

 

Cała fabuła rozciągnięta jest na niemal trzy lata. Jak to możliwe? Oczywiście za pomocą przeskoków czasowych. W związku z tym, że Norma i Boyd nie są dominującymi postaciami serii, nie musimy znać szczegółowo ich poczynań. Przez ten czas poznajemy wyłącznie najważniejsze wydarzenia z ich życia, które mają znaczący wpływ na ich związek, jego rozwój, a także fabułę całej serii.

Jeśli polubiliście serię Uwikłani i dotychczas poznaliście wszystkie jej części, nie możecie odpuścić i tej. Koniecznie musicie ją poznać.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu