Tamta Dziewczyna – Erica Spindler

Nie uciekniesz przed przeszłością… Jej cienie prędzej, czy później ale cię dopadną. Doskonale wie o tym bohaterka książki Erci Spindler pt.: Tamta dziewczyna. 

Stare porzekadło głosi, że kłamstwo ma zawsze krótkie nogi. Ktoś kto kłamie musi liczyć się z tym, że im częściej pozwoli sobie na kłamstwo, tym trudniej będzie mu zyskać zaufanie kogokolwiek. Tak samo jest w przypadku pewniej piętnastolatki Randi, która stała się świadkiem okrutnej zbrodni. Dziewczyna uznawana jest za notoryczną kłamczuchę pochodzącą z jednej z najgorszych dzielnic miasta, a w dodatku ciągle ma konflikt z prawem. Właśnie dlatego nikt nie chce jej wierzyć w to co zobaczyła, przeżyła i próbuje opisać.

Thriller z Luizjany

Z drugiej strony pojawia się główna bohaterka – Miranda Rader. Jest ona policjantką, spokojną i opanowaną osobą. Przynajmniej teraz bo nie zawsze taka była. Wraz ze swoim współpracownikiem policjantem Jakiem zostaje wezwana na miejsce makabrycznej zbrodni, w której zginął szanowany i lubiany wykładowca akademicki Richard Stark. Od samego początku policjanci zdają sobie sprawę, że dokonana zbrodnia jest niebywale brutalna i tajemnicza. Miranda usiłuje skupić się na sprawie i rozwiązać ją tak jak szereg poprzednich, jednak cały jej dotychczasowy spokój burzy znaleziony w dokumentach ofiary wyciek z gazety zawierający informacje dotyczące pewnej nocy z przeszłości, o której policjantka usiłuje bezskutecznie zapomnieć. Sprawę komplikuje fakt, że denat był synem rektora miejscowej uczelni, który z kolei stara się za wszelką cenę utrzymać nieskazitelne, dobre imię syna.

Książka, która trzyma  w napięciu

Książka Erici Spindler od pierwszych stron trzyma czytelnika w napięciu. Język jaki wykorzystuje jest prosty, co sprawia że tę pozycję czyta się szybko i lekko. Nie można jednak zaszufladkować jej do jednej kategorii. Można w niej znaleźć przeważający thriller z domieszką kryminału i delikatnego romansu. Autorka szczególną uwagę poświęciła kreacji głównej bohaterki, dzięki takiemu zabiegowi czytając książkę na bieżąco wyłapuje się zmiany, jakie zachodzą wewnątrz głównej bohaterki.

Zaskakująca puenta

Zaskoczyć może końcowy wniosek, jaki nasuwa się po przeczytaniu książki. Właśnie dzięki tej historii można wywnioskować to, z czym obcujemy coraz częściej codziennie – to, że nie każdy jest równy sobie i że często zdarza się tak, że prawda nie zawsze wyjdzie na jaw, że zdominują ją pieniądze. Książka zahacza o temat korupcji i złamania zasad etycznych, jest pełna kłamstw i sekretów. Miłośników niecodziennych zakończeń zachęcam do przeczytania. Pozycja lekka, na jeden, góra dwa wieczory. Na koniec zostawiam wam fragment:

Nieprzyjemny dźwięk. Ostry i przenikliwy. A potem… cisza. Porażające milczenie, tak jakby to, co krzyczało wniebogłosy, zostało stłumione, zduszone.
Randi jęknęła, poruszyła powiekami i otworzyła oczy. Nieznane otoczenie, strzeliste cienie. Jakiś odgłos, jak rytmiczne klepanie.
Znów pogrążyła się w ciemności.
Coś ją gryzło. Albo szczypało. Albo kłuło. W ręce, nogi, plecy, głowę, kark. Jęknęła i poruszyła się. Usłyszała szelest, jakby szła jesienną ścieżką pełną suchych liści.
Rozwarła powieki. Nie znajdowała się w swoim niewielkim pokoju w przyczepie, nie leżała zwinięta na wąskim łóżku. W takim razie gdzie?


Za książkę do recenzji dziękujemy:

edipresse