Tajemnica z przeszłości, która zmieniła teraźniejszość

coverbig (5)Po lekturze książki „Broda zalana krwią” Daniela Galera wiedziałam, że z chęcią sięgnę po kolejny brazylijski tytuł. Tym razem była to „Symfonia w bieli” Adriany Lisboa. Ponieważ powieść pisana jest przez kobietę, nie brakuje w niej uczuć i wielkich emocji w całej gamie odcieni. Wszystko, co obecnie czują główni bohaterowie, ma swoje początki w dalekiej przeszłości i owiane jest mgłą mrocznej tajemnicy…

W książce poznajemy siostry, Marię Ines i Clarice, oraz Tomasa. Ich losy przez wiele lat się przeplatają, co autorka pokazuje w kolejnych rozdziałach. Poznajemy ich w momencie, kiedy po latach nieobecności do Clarice, do domu rodzinnego, ma przyjechać siostra. Obok Clarice mieszka dawny kochanek Marii Ines – Tomas. Z powodu tej wizyty całej trójce towarzyszą silne, momentalnie skrajne emocje. Dawniej szczęśliwi, beztroscy, a jak obecnie wygląda ich życie? Maria Ines, lekarka, ma nastoletnią córkę, jest nieszczęśliwa w małżeństwie ze swym dalekim kuzynem. Clarice, samotna i zaniedbana, z bliznami po nożu na nadgarstkach, po odwyku narkotykowym. Tomas to malarz, dla którego Maria Ines była jedyną i prawdziwą miłością, po której z nikim na długo nie potrafił się związać. Adriana Lisboa z każdą stroną coraz bardziej przybliża czytelnika do tego, co aż tak zmieniło życie trójki bohaterów, cofając się najpierw do czasów młodości, potem do dzieciństwa Clarice i Marii Ines – do okresu, w którym wszystko się zaczęło. Aby w pełni zrozumieć sytuację, pojawiają się też rozdziały poświęcone ich zmarłym rodzicom.

Clarice wsiadła do samochodu, warczącego cichutko pośród tłumu ludzi, przychodzących i odchodzących, przyjeżdżających konno, przyjeżdżających samochodami, krzywiących twarze albo otwarcie płaczących. Gdzieś była Lina, która nie była już Liną, która została pozbawiona tego, co czyniło z niej Linę, i Clarice mocno zamknęła oczy, i naszło ją gwałtowne wspomnienie (niemające nic wspólnego z Liną) czegoś znacznie gorszego niż śmierć, i powiedziała sama do siebie, bezwiednie, „proszę, niech przeżyję.”

A skąd się wziął tytuł? Kiedy Tomas pierwszy raz zauważył w oknie kamienicy w Rio de Janeiro Marię Ines wyglądała niczym bohaterka obrazu „Symfonia w bieli” Whistlera. Motyw ten przewija się w książce wiele razy. Część akcji toczy się wśród malowniczych krajobrazów brazylijskiej fazendy, część pośród ulic słynnego Rio de Janeiro. Pomimo pięknych krajobrazów, natura schodzi na drugi plan. Na pierwszym górują uczucia, wspomnienia i tajemnice towarzyszące bohaterom. Kolejne strony sprawiają, że czytelnik jest coraz bardziej spragniony poznania przeszłości postaci, a przez to trudno się od książki oderwać aż do ostatnich stron. Jednym słowem – jeśli szukacie literatury pełnej wrażeń, „Symfonia w bieli” na pewno Wam się spodoba.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy

rebis-logo