Światła w jeziorze – Gosia Lisińska

Podobno od przybytku głowa nie boli, jednak o zdanie na ten temat powinniście zapytać Karolinę, główną bohaterkę powieści „Światła w jeziorze” Gosi Lisińskiej. Może mieć na ten temat zgoła odmienne zdanie.

Karolina Wójcik jest zabawną i błyskotliwą dziewczyną, od roku zakochaną bez wzajemności w koledze z pracy, Kubie Jurkowskim. I oto któregoś dnia spotyka go nad jeziorem…  Tego dnia wszystko się zmienia. Po raz pierwszy ma okazję porozmawiać z Kubą, mimo że na co dzień siedzą w biurze naprzeciw siebie. Jako że świat bywa złośliwy, a od przybytku podobno głowa nie boli, na drodze Karoliny staje nie tylko Kuba, ale i pewien nieprawdopodobnie seksowny Włoch… Roberto Moretti to przedstawiciel mediolańskiego oddziału firmy, w której pracuje dziewczyna. Przyjechał do Tychów w celach służbowych i to właśnie Karolina, z powodu swojej znajomości języków obcych, ma się nim zaopiekować. Nie spodziewa się tylko, że natychmiast wpadnie w oko przystojnemu Włochowi. Jak rozwinie się ten skomplikowany trójkąt miłosny?

Ubawiłam się przednio przy lekturze tej książki. Kiedy po nią sięgałam, nie spodziewałam się, że czeka mnie tak znakomita zabawa. Wielokrotnie śmiałam się podczas czytania, a momentami wręcz parskałam śmiechem. Wewnętrzne rozterki Karoliny i napotykające ją niespodziewane sytuacje, dostarczyły mi znakomitej rozrywki. Jeśli szukacie czegoś lekkiego, niezobowiązującego, a jednocześnie pozytywnego i podnoszącego na duchu, to zdecydowanie powinniście sięgnąć po „Światła w jeziorze”.

Tak, to był Kuba. Mój sen, moje marzenie… moja Nemezis. Cholernie niespełnione pragnienie. Facet, dla którego każdego ranka przed wyjściem do pracy spędzałam w łazience dodatkową godzinę, układając włosy, robiąc makijaż i wyobrażając sobie Bóg wie co.

 

Karolina jest przezabawną postacią, której nie da się nie polubić. Jej problemy sercowe najprawdopodobniej rozbawią Was do łez. Przyznajcie się. Same byłybyście rozdarte, gdyby po latach posuchy nagle na Waszej drodze znalazło się dwóch przystojniaków. Na dodatek jeden z nich byłby długotrwałym obiektem Waszych westchnień, wydającym się Was nie zauważać, a drugi seksownym Włochem, ciachem niczym pyszne tirami su, któremu poważnie wpadliście w oko.

Na uwagę zasługuje również obu wspomnianych wyżej panów, czyli Kuba i Roberto. Każdy z nich ma swoje zalety i jestem pewna, że trudno będzie Wam opowiedzieć się jednoznacznie po stronie wyłącznie jednego. Z tego powodu Karolina znalazła się pomiędzy młotem a kowadłem.

„Światła w jeziorze” mogę polecić każdej czytelniczce (przede wszystkim, choć oczywiście męska część czytelników również może po nią sięgnąć) lubiącej romantyczne komedie. To znakomita powieść obyczajowa, która rozbawi i momentami nawet wzruszy.

Na uwagę zasługuje okładka powieści, gdyż ostatnio nie często się to zdarza, by książka wyróżniała się czymś wyjątkowym w tej dziedzinie. A w tym przypadku należą się ogromne brawa dla grafika, za stworzenie czegoś przyciągającego uwagę i jednocześnie nienachlanego, jak często można spotkać w przypadku książek o podobnej tematyce.

Miłosne i rodzinne perypetie Karoliny Wójcik, to temat pierwszej powieści z serii Miłość w Tychach. Czekam na kolejne i nie mam wątpliwości, że z przyjemnością sięgnę po nie, kiedy tylko się ukażą.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu Inanna