Swatanie dla początkujących – Maddie Dawson [patronat medialny]

Ta książka to po prostu „must read” dla wszystkich fanów pozytywnych historii z przesłaniem. Poznajcie Marnie MacGraw i „Swatanie dla początkujących”.

Marnie MacGraw pragnie prostego życia – męża, dzieci, kombi i domku na przedmieściach. Wychodzi za mężczyznę swoich marzeń, jest więc pewna, że wkrótce to wszystko dostanie. I wtedy spotyka Blix Holliday, krewką ciotkę swojego narzeczonego, która jest swatką i na dodatek umiera. Wkrótce całe życie Marnie się zmieni, dokładnie tak, jak zapowiedziała Blix. Gdy po dwóch koszmarnych tygodniach małżeństwo dobiega końca, świat Marnie przewraca się do góry nogami. Szok pogłębia nowina, że odziedziczyła należący do Blix dom w Brooklynie wraz ze wszystkimi jej niedokończonymi „projektami”, czyli skrzywdzonymi przez miłość, czmychającymi przed szczęściem, trochę dziwacznymi przyjaciółmi i sąsiadami. Marnie nie wierzy w swoją wyjątkowość, ale jednak Blix skądś wiedziała, że to właśnie ona jest idealną kandydatką, aby kontynuować jej dzieło. Blix wiedziała też, że Marnie musi odebrać od życia kilka trudnych lekcji: że miłość trudno dostrzec, a czasami to właśnie ci, którzy ją odrzucają, potrzebują jej najbardziej.

„Swatanie dla początkujących” było idealną historią po niezwykle emocjonalnej i wzruszającej powieści „Walcząc o odkupienie”. Potrzebowałam czegoś zabawnego, pozytywnego, podnoszącego na duchu. Zupełnie innego niż opowieść o wojennych trudach, uczuciach i rozstaniach.

O Blix, czyli ciotce byłego już męża Marnie, można by napisać cały esej. Ta postać jest tak barwna, niczym egzotyczny ptak. A do swojej nudnej, zapatrzonej w siebie, udającej idealną, rodziny, pasuje tak samo, jak kwiatek do kożucha. Jest jednak przede wszystkim sobą. Cudowna osobą, od której chwytania życia powinien uczyć się każdy człowiek. Owszem, jest szalona, nietuzinkowa, czasami jej teksty wydają się zupełnie nie na miejscu, a jednak zawsze ma rację. Na dodatek umiera na raka i stroi sobie z tego żarty. Chyba nie muszę Was do niej bardziej przekonywać.

– Doskonale, doskonale! O mój Boże. Młode kobiety są takie piękne, wiecie? A mężczyźni… no cóż, nie mam nic przeciwko nim, ale jeżeli chcemy być szczere, to musimy przyznać, że większość śmierdzi, poci się i wiecznie marudzi. Ale chyba i tak musimy ich kochać. – Kręci głową. – Musimy ich kochać. Taki żart natury. Nie da się z nimi wytrzymać, ale wystrzelać też nie można.

 

Marnie, choć z początku była momentami irytująca, bardzo szybko zaskarbiła sobie moją sympatię. Zawsze miała plan na przyszłość, ustatkowanie się, pracę, męża, dzieci, dom z ogródkiem, a tu nagle świat się wali, a szalona ciotka byłego męża zostawia jej spadek, stawiając przy tym swoje warunki. Nie trudno się domyślić, że dziewczyna podejmuje wyzwanie, tym samym zmieniając swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni.

„Swatanie dla początkujących” to jedna z tych książek, które się pochłania lub wręcz połyka. W tempie iście ekspresowym. A przy tym daje taką dawkę pozytywnej energii, że tylko chce się jej więcej. Jest nieszablonowa, więc nie będziecie odnosić wrażenia, że przecież już coś takiego gdzieś czytaliście. Ta książka to po prostu szaleństwo, w którego wir chcecie wskoczyć i dać się ponieść. Maddie Dawson pokazuje nam, że nawet od dna najgłębszego bagna można się odbić i z niego wydostać. Nie można się jednak przy tym poddawać. Trzeba walczyć o siebie i o swoje. Nie wolno zmuszać się do czegoś, bo tak wypada, albo dlatego, że pewnie lepiej nie będzie.

Szukacie książki dla przyjaciółki, najbliższej koleżanki, czy innej bliskiej Wam kobiety, której brakuje dużej dawki pozytywnych fluidów? „Swatanie dla początkujących” będzie na to idealne. A kto wie, może i jakiś mężczyzna odnajdzie w tej historii coś dla siebie. Wszak to, że jest w dużej mierze o kobietach, nie oznacza, że jest wyłącznie dla kobiet.

Kulturantki objęły powieść „Swatanie dla początkujących” patronatem medialnym, w związku z czym, już wkrótce będziecie mogli wygrać jej egzemplarz w organizowanym przez nas konkursie. Bądźcie czujni.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu