Sprawiedliwość po latach? – Kamila Denis „Nieukarani”

nieukaraniZa każdym razem, gdy sięgam po kryminał, zastanawiam się czy uda mi się odkryć sprawcę, nim ujawni to autor, czy uda mu się mnie czymś zaskoczyć. Sięgając po debiutancką powieść Kamili Denis, „Nieukarani”, nie spodziewałam się zbyt wiele i to był błąd. Przekonajcie się sami.

Stargard, nieduże miasto powiatowe. W pewien październikowy wieczór zostaje znaleziona okaleczona córka znanego lokalnego biznesmena i przewodniczącego Rady Miejskiej, Bianka Kostecka. Ktoś pozbawił dziewczynę skóry na twarzy. Dwa dni później w podstargardzkiej wsi zostaje znaleziona kolejna ofiara. Tym razem doszło do makabrycznej zbrodni. Zamordowana została miejscowa bizneswoman, Andżelika Richardson. Ciało młodej kobiety również zostało pozbawione skóry. Sprawą zajmują się policjanci z wydziału kryminalnego komendy powiatowej policji, pod kierownictwem Tomasza Walkowiaka. Niestety sprawca działa perfekcyjnie i nie zostawia żadnych śladów.

W tym samym czasie, nieoficjalnie, sprawą zaczyna się zajmować podkomisarz Jan Berent, na co dzień pracujący w tzw. Archiwum X, czyli wydziale spraw nierozwiązanych przed laty. Człowiek aspołeczny, cierpiący na zespół Aspergera, niejednokrotnie skrzywdzony przez życie. Śledztwa dotyczące Kosteckiej i Richardson są bardzo podobne do niewyjaśnionej przed trzydziestoma laty sprawy seryjnego mordercy, przez media okrzykniętego Garbarzem. Jego ofiarami padały młode, atrakcyjne kobiety, a ich ciała znajdowano oskórowane. Śledztwo w sprawie Garbarza prowadził jego ojciec – znany i znakomity policjant, Henryk Berent wraz z trzema kolegami, równie dobrymi śledczymi. Niestety nie udało im się odkryć tożsamości mordercy, śledztwo utknęło w martwym punkcie i zostało wstrzymane.

Nigdy nie widziała nikogo bez skóry twarzy. To było coś, czego człowiek nie jest w stanie sobie wyobrazić.

– Co nim kierowało

– A co przyszło ci do głowy jako pierwsze?

Marta wzruszyła ramionami.

– Że to cholerne bestialstwo zrobić coś takiego człowiekowi.

– To nie jest motyw.

Kamila Denis, Nieukarani

Jakby mało było makabrycznych wydarzeń, na plebanii jednej z miejscowych parafii, pojawia się tajemnicza lampa. Nie jest to jednak byle jaka lampa, lecz lampa z abażurem z ludzkiej skóry, która miała powstać w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie podczas drugiej wojny światowej. To właśnie na niej zostaje znaleziony przyszyty fragment skóry z tatuażem Bianki Kosteckiej.

W głowie Jana rodzi się co raz więcej pytań. Jak to możliwe, by nikomu z tej znakomitej czwórki nie udało się odkryć prawdy? Dlaczego mimo takiej porażki, wszyscy zostali awansowani? Czy komuś wysoko postawionemu udało się wywrzeć nacisk by zataić prawdę? Czy obecne zbrodnie mają związek z tymi sprzed lat? Czy mają do czynienia z naśladowcą? Dlaczego Bianka Kostecka uszła z życiem? Tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi …

Kamila Denis znakomicie przeprowadza nas przez śledztwo, nie pomijając, wprowadzających wiele do całej fabuły, wątków pobocznych. Każdy z nich jest tu ważnym elementem układanki, pozwalającej odkryć prawdę o Garbarzu. Dodatkowym atutem książki jest wpleciony i dość obszernie opisany wątek historyczny związany z tajemniczą lampą z ludzkiej skóry oraz retrospekcje, będące wpisami z pamiętnika prowadzonego przez samego Garbarza. Kiedy złożymy wszystko w całość, powstaje bardzo spójna i logiczna historia.

„Nieukarani” to świetnie skonstruowany kryminał z zaskakującymi zwrotami akcji. Z każdą kolejną stroną i rozdziałem, powieść się rozkręca, by nie dać odpocząć czytelnikowi do ostatniej strony. Wykreowane przez autorkę postaci są osobami z krwi i kości, a na dodatek przyciągają jak magnes, mimo swoich wad.

Po „Nieukaranych” sięgnęłam właściwie z trzech powodów: lubię kryminały, akcja w powieści toczy się w moim mieście oraz właśnie stąd pochodzi jej autorka. Gdy tylko usłyszałam o tej książce, natychmiast ją zamówiłam. Ciekawość wygrała. Nie żałuję żadnej złotówki wydanej na nią. Nawet przez moment mnie nie zawiodła. Historia ma tylko jeden minus. Te 346 stron to zdecydowanie za krótko.

„Nieukarani” to kolejny udany debiut, po „Literacie” Agnieszki Pruskiej, na który udało mi się trafić. Jeśli takie osoby będą się pojawiać na rodzimym rynku wydawniczym, fani polskich kryminałów nie będą musieli się martwić o brak dobrych pozycji do czytania. Kamila Denis zdecydowanie ma zadatki by w przyszłości zostać nową królową polskich kryminałów. Z niecierpliwością będę wypatrywać kolejnej powieści autorki i mam nadzieję, że nie każe długo na nią czekać. Może powstanie cała seria o pracy podkomisarza Berenta i innych niewyjaśnionych historiach znajdujących się w

A tymczasem zachęcam Was do sięgnięcia po tę trzymającą w napięciu powieść kryminalną.