„Smak szczęścia” Klaudia Kopiasz

Zapach szczęścia Klaudii Kopiasz zakończył się tak, że spodziewałam się kontynuacji tej chwytającej za serce miłosnej historii. Nakładem Wydawnictwa Pascal ukazało się niedawno  jej zakończenie – jeszcze bardziej wzruszająca powieść „Smak szczęścia”. Czy życie dało Mii i Williamowi drugą szansę na naprawienie błędów z przeszłości?

Mia wraca do zdrowia i znów może cieszyć się życiem. Gdy dowiaduje się, że zawdzięcza to Williamowi, chce się z nim spotkać. Jednak gdy przyjeżdża do Londynu i widzi ukochanego z inną kobietą, opacznie odbiera zaistniałą sytuację. Rozczarowana wraca do Bostonu i postanawia zacząć wspólne życie z Aaronem, kolegą z redakcji.

Prawdziwy smak szczęścia

William zaś, nieświadom zaistniałej sytuacji, cierpliwie czeka na znak od Mii. Z pomocą tej dwójce zagubionych kochanków przychodzą ich bliscy, którzy życzą im jak najlepiej i wiedzą, że młodzi są dla siebie stworzeni. Czy jednak każda historia miłosna musi mieć swoj happy end?

Uświadomiłaś mi wtedy, że aby korzystać z życia, należy być nie tylko jego obserwatorem, ale przede wszystkim aktywnym uczestnikiem. Patrząc na coś z boku, nie jesteśmy w stanie tego przeżyć, doznać.

 

„Smak szczęścia” został podzielony na trzy części. Każda z nich ma inne tempo i inny klimat. Całość łączą bohaterowie, dobrze nam już znani z „Zapachu szczęścia”. W „Smaku szczęścia” autorka ponownie przenosi swoich czytelników do niezwykle malowniczych zakątków. Tym razem trafiamy wraz z głównymi bohaterami na jedną z najpiękniejszych i najromantyczniejszych włoskich wysp, na której ponownie Mia „wpadnie” na Williama. Czy to przeznaczenie ciągnie ich ku sobie? Czy pomimo wielu trudnych doświadczeń i życiowych zakrętów ta dwójka może żyć ze sobą? Czy nie lepiej byłoby im przy boku innych partnerów?  Słodko-gorzka historia Mii i Williama została okraszona bardzo plastycznymi opisami włoskiej przyrody, którą pragnie się zobaczyć na własne oczy.
Lektura „Smaku szczęścia” wywołała u mnie chwile refleksji, których i wam życzę. Refleksja nad książką stanowi o jej wyjątkowych walorach i poruszaniu czułych strun w sercach czytelników. Nie każdy autor to potrafi, a Klaudia Kopiasz zrobiła to już drugi raz z rzędu.

 

– Wiesz, jakikolwiek był ten twój Anglik – powiedziała kilka godzin wcześniej jej przyjaciółka Caroline – zrobił dla ciebie coś wyjątkowego. Tchnął w ciebie życie. 
Na to wspomnienie Mia uchyliła szybę w taksówce i zaczerpnęła powietrza. Czuła, że oddycha miłością, że to cudowne uczucie opanowało jej ciało. Roześmiała się z niedowierzaniem, gdy poczuła zapach kwiatów.
– Jak to? O tej porze?
Po chwili spostrzegła, że drzwi mijanej perfumerii są otwarte. Zrozumiała wtedy, skąd pochodził ten delikatny aromat. Ulotny, choć niezwykły. Prawdziwy zapach szczęścia. 

 


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Autorce oraz Wydawnictwu: