„Siracusa” Delia Ephron – toksyczne wakacje rozpadających się małżeństw

Włochy, Rzym, Siracusa… to mogłaby być wycieczka marzeń! Z takim nastawieniem planują i wyjeżdżają dwa małżeństwa. Pozornie dobrzy znajomi, a w rzeczywistości kilka skrajnie różnych i dwulicowych osobowości tworzących mieszankę wybuchową. Dla nich ta podróż jest jak tykająca bomba. Tylko żadne nie wie, jak wielki będzie jej zasięg. Każdego, kto jest ciekawy finału, zapraszam do poznania książki Delii Ephron „Siracusa”.

Kiedy przeczytałam zdanie na okładce, poczułam się bardzo zainteresowana fabułą. I po lekturze mogę stwierdzić tyle, że o tej książce można powiedzieć bardzo dużo, ale jakby podsumować ją skrótowo, to właśnie to zdanie stanowi jej kwintesencję: „Małżeństwo opiera się na kilku filarach. Kłamstwo jest jednym z nich”. Brzmi intrygująco, prawda? A oto, dlaczego jest wyjątkowo trafne.

Zderzenie czterech temperamentów

Do Siracusy mają przyjechać dwa małżeństwa. Jest Lizzie z Michaelem i jest Taylor z Finnem i córką Snow. Ta tygodniowa podróż ma być dla nich przyjemnością i powiewem świeżości w małżeństwach. Jednak przez liczne sekrety i charaktery, każdy kolejny wspólny dzień oznacza napięcie rosnące w tempie geometrycznym. Lizzie liczy na to, że uda jej się naprawić relacje z mężem. W ich związek wkradła się monotonia i znudzenie. Robi wszystko, aby Michael ponownie zwrócił na nią uwagę. Michael jest zaabsorbowany pisaniem nowej książki, choć tak naprawdę jego myśli zaprząta nowa kochanka, o której oczywiście Lizzie nie wie.

Finn jest typem flirciarza, który przed laty spotykał się z Lizzie. Podczas wakacji ponownie zaczyna między nimi iskrzyć. Jego żona otoczyła tak szczelnym kokonem siebie i córkę, że w tym układzie nie ma miejsca dla niego. Finn lubi imprezować, bawić się i zwracać na siebie uwagę. Taylor natomiast nie widzi świata poza Snow. Osacza ją, nie pozwala się odezwać, nie daje jej żadnego pola na samodzielność. Dziesięcioletnia dziewczynka cierpi na skrajną nieśmiałość, ale czy Taylor pomoże jej to przełamać? W tych dwóch małżeństwach każdy coś ukrywa, każdy kłamie i nie mówi wszystkiego.

„Taylor nie miała pojęcia, że to ja nakręcałem Lizzie, aranżowałem to, walczyłem o nieco kontroli. Jak to się nazywa? Pasywna agresja. Urządziłem sobie pasywno-agresywny ubaw po pachy: manipulowałem Lizzie, żeby ona zmanipulowała Taylor. Ja miałem podjarę, a Tay nawet się nie zorientowała”.

Inne oblicze thrillera

Książka ma dość ciekawą konstrukcję. Cztery razy czytamy to samo, o tym samym dniu, o tych samych wydarzeniach. Jednak za każdym razem opisane jest wszystko z perspektywy innej osoby. Widać wtedy, co kto myślał, co chciał ukryć i z kogo się śmiał. Daje to zupełnie nowy obraz na relacji międzyludzkich. Już po kilku pierwszych rozdziałach można sobie zadać pytanie, co oni właściwie wszyscy ze sobą robią? A im dalej, tym atmosfera robi się gęstsza, ale to, jaki może być wybuch piętrzącego się napięcia i czym skończą się te wakacje, żadne nie podejrzewa… „Siracusa” to perfekcyjnie skonstruowany thriller psychologiczny, który wzbudzi w czytelniku wiele emocji. Tu nie ma żadnych bezbarwnych postaci, charaktery głównych bohaterów są wyjątkowo wyraziste, intrygujące, a być może czasem irytujące? Jestem bardzo ciekawa kogo z tej czwórki polubicie najbardziej: Lizzie, Michaela, Taylor, czy Finna?


Za książkę do recenzji dziękujemy: