Rytm – Vi Keeland

Chcielibyście zobaczyć świat gwiazd rocka od kuchni? Vi Keeland zaprasza Was dziś w trasę z szalonymi rockmanami.

Lucky od zawsze podkochiwała się w rockowym gwiazdorze Dylanie Ryderze, który był idolem wielu nastolatek. Jednak to ona została jego dziewczyną. Kiedy do jej życia wkracza młody, utalentowany i nieziemsko przystojny Flynn Beckham, wszystko się zmienia. Mężczyzna budzi w niej uczucia, których nigdy nie znała. Sytuacja mocno się komplikuje, kiedy wszyscy wyruszają w trasę koncertową. Kto zdobędzie serce Lucky? Czy dziewczyna zdoła oprzeć się nowemu uczuciu?

Czy pisałam już, że kocham historie wymyślone przez Vi Keeland? Zapewne tak, nawet może nie raz. Ale powtórzę to jeszcze raz. Kocham jej książki. „Rytm” mnie tylko w tym utwierdził. Ta książka skradła moje serce. A może zrobił to Flynn? Choć nie, zrobili to oboje wraz z Lucky. Więc tak, to zdecydowanie książka je skradła.

Jeśli czytaliście „Show”, mieliście już okazję poznać wschodzącą gwiazdę rocka, Flynna Beckhama, który wówczas był głównym bohaterem reality show. Teraz to on będzie grał pierwsze męskie skrzypce. Uwierzcie mi, że jest wart uwagi i skradnie Wasze serca, choć z początku wydawał się zachowywać wyłącznie jak rozpuszczony, zapatrzony w siebie przystojny gwiazdor. Jednak rzeczywistość pokazała co innego, ale tego już nie zdradzę. Odkryjcie sami jego prawdziwe oblicze.

Lucky, mimo że momentami nieco irytująca, jest postacią, którą bardzo polubiłam. Mimo bycia dziewczyną gwiazdy i córką znanych rodziców, zachowuje się zwyczajnie. Nie obnosi się ze swoją „pozycją”. Gdy ją lepiej poznacie i odkryjecie przeszłość dziewczyny, zrozumiecie jej problematyczne zachowanie. Kibicowałam jej i wraz z nią przeżywałam jej rozterki. Jest tu jednak jedna postać, której nie trawiłam od początku. Nie trudno się domyślić, że to Dylan Ryder, chłopak Lucky. Jestem przekonana, że Wasze zdanie o nim będzie się pokrywać z moim, już w trakcie czytania książki.

Chcę jej podać rękę na pożegnanie, ale zanim mój mózg zdoła zapanować na tym, co robię, dotykam dłonią jej karku, a ustami muskam policzek. Podejrzewam, że i tak powinienem być wdzięczny mojemu ciału, że wybrało policzek, a nie usta. Czuję jej miękką skórę i pragnę w ten sam sposób zbadać inne miejsca na jej ciele. A właściwie całe ciało.

– Często myślę o czymś, co powiedziałaś tamtego wieczoru, gdy się poznaliśmy.

– Tak? O czym?

– Że można się wiele dowiedzieć, jeśli się rozbierze kobietę do bielizny. Ale ponieważ masz chłopaka i nie mogę tego zrobić, musisz mi powiedzieć, jaką nosisz bieliznę.

Róż na jej policzkach stał się moim ulubionym kolorem. Kręci głową i godzę się z tym, że nie poznam odpowiedzi, ale mnie zaskakuje. Nachyla się i szepcze:

– Koronkowe bokserki. Chyba, że wkładam skórzane spodnie.

– A wtedy jaką nosisz?

– Żadną. – Uśmiecha się znacząco i odchodzi. Ja stoję z otwartą gębą i wbijam wzrok w jej oddalający się tyłek.

 

Książkę pochłonęłam w zaledwie cztery i pół godziny. Ponad trzysta dwadzieścia stron, dla których zarwałam pół nocy i nie odłożyłam, dopóki nie przeczytałam epilogu. Był on miodem na moje serce i nagrodą za poświęcony jej czas. Jakoś tak wyszło, że ta książka czekała dość długo na półce. Dlaczego tyle to trwało? Nie wiem. Nie potrafię znaleźć racjonalnej odpowiedzi. Ale żałuję teraz, że wcześniej nie poznałam historii Lucky i Flynna. Z całą pewnością wrócę jeszcze kiedyś do tej książki. Nie mam co tego wątpliwości.

„Rytm” to nie tylko świetna rozrywka i wciągający, napisany ze smakiem, bez nadmiernej wulgarności, pełny pożądania i namiętności romans. Na dodatek niesamowicie uroczy. To również historia o walce z własnymi demonami, uporaniu się z problemami z przeszłości i pokonaniem własnych ograniczeń, siedzących głęboko w głowie. Lucky ma spory balast złożony z problemów z przeszłości, które próbuje pokonać, jednak nie jest to proste.

„Rytm” to drugi tom serii Na scenie, w skład której wchodzą dwie pojedyncze powieści „Show” oraz właśnie „Rytm”. Łączy je postać Flynna, jednak można je czytać osobno. Mimo to, polecam zapoznanie się z obiema historiami, oczywiście z zachowaniem odpowiedniej kolejności. Na początku „Rytmu” znajdziecie pewien spoiler, który zepsułby Wam zabawę, gdybyście zaczęli czytać odwrotnie.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu