„Rozminięci” Monika Orłowska

Myślę, że każdy, kto lubi historie miłosne zauważył, że barwne opowieści przedstawione w książkach często są dalekie od tego, jak wyglądają uczucia w prawdziwym świecie. „Rozminięci” Moniki Orłowskiej to powieść, w której nie jest nic przerysowane. Przedstawia relacje między dwojgiem doświadczonych przez życie i totalnie różnych ludzi. Nie ma wiele miejsca na romantyzm, ale jest codzienność i brutalność z jaką każe mierzyć się życie.

Główni bohaterowie to Ed i Ana. Ed jest znanym polskim muzykiem, który przyjeżdża na koncert do Chorwacji. Jest młody, ma sławę, pieniądze, dużo podróżuje. Wydawałoby się, że ma wszystko, o czym może marzyć młody człowiek. Jednak jego przeszłość nieszczególnie jest ciekawa i przyjemna. Ana jest dojrzałą kobietą, która straciła przed laty męża i wciąż nie może się z tego otrząsnąć. Samotnie mieszka w Chorwacji, a jej życie bardziej przypomina wegetację. Jest w nich wiele bólu i tajemnic. Są całkowicie różni. Dzieli ich wszystko: wiek, zainteresowania, doświadczenia… co więc może się wydarzyć, kiedy los postawi ich na swojej drodze?

Ulotna chwila?

Cała historia została tak skonstruowana, że autorka co rusz gra na emocjach czytelnika. Niby prozaiczne czynności, niby przeżycia, które mogą być udziałem każdej osoby, a jednak je przeżywamy razem z bohaterami. A może to właśnie dlatego, że to wydaje się być takie prawdziwe i życiowe? Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem. Czy ta znajomość jest ulotną chwilą, romansem, czy uczuciem, o którym się nie zapomina. Z tym tytułem przygotujcie się na wszystko!

„O czym myślał? Dumał nad własną śmiertelnością czy wspominał bliskich zmarłych? Jak bliskich? Kogo mógł stracić mężczyzna dobiegający trzydziestki? Ana znieruchomiała, po raz kolejny przygnieciona własnym bólem, który zdawał jej się wyjątkowy, bez precedensu. Niobe? Nie. Tamta straciła dzieci przez pychę. A jej nie dane było, nawet chwilowo, pławić się w macierzyńskiej dumie. Prędzej Hiob, tak, bo przecież była zupełnie niewinna”.

Oryginalna narracja

Jest coś jeszcze, co szalenie mi się podobało, a co wyróżnia książkę na tle innych powieści. Pierwsza część została w zasadzie podzielona na dwie. Obserwujemy wydarzenia z perspektywy Eda, który jest narratorem. Następnie te same chwile są pokazane oczami Any. Widzimy, co w tym czasie myślą, jakie mają zamiary i wątpliwości. Wszystko wygląda zupełnie inaczej! Na dalszych stronach też i Ed i Ana są narratorami, ale już akcja idzie do przodu i nie są analizowane te same momenty z dwóch perspektyw. „Rozminiętych” polecam wszystkich, którzy kochają życiowe historie, nie lubią przesadnych upiększeń, a jednak szukają czegoś intrygującego i tajemniczego.


Książkę objęłyśmy patronatem medialnym dzięki współpracy z: