Rodzicielska inicjatywa niczym lustro Bazyliszka – „Ratuj Maluchy!” Karoliny i Tomasza Elbanowskich

maluchy 800Czy zastanawialiście się kiedyś, do czego mogą być zdolni rodzice, by obronić swoje dzieci? Karolina i Tomasz Elbanowscy, w swojej książce, obnażyli rządzących polityków, pokazując wprost, jak posłowie bez skrupułów wyrzucili do kosza łącznie 1,6 mln podpisów, będących głosem obywateli w sprawie sześciolatków.

Jest rok 2008. Karolina i Tomasz Elbanowscy, młode małżeństwo z czwórką dzieci, mieszkające w podwarszawskim Legionowie i pracujące w lokalnym tygodniku „Mazowieckie To i Owo”, będącym prawdziwą opozycją wobec lokalnego układu. To w nim stawiają swoje pierwsze kroki jako społecznicy, działając na rzecz m.in. likwidacji barier architektonicznych dla niepełnosprawnych i matek z dziećmi. Któregoś dnia, pani Karolina usłyszała w radio informację, że we wrześniu każde dziecko idące do pierwszej klasy otrzyma darmowy podręcznik. W tym momencie naszła ją refleksja, że nikt przecież nie daje nic za darmo. Niewiele się myliła, gdyż ówczesna minister edukacji, Katarzyna Hall, chciała osłodzić tą obietnicą wprowadzenie dwóch roczników do szkół: wszystkich siedmiolatków, a wraz z nimi ich rok młodszych kolegów. Tak się złożyło, że do szkoły poszłoby jednocześnie dwoje dzieci państwa Elbanowskich. Jako, że znali realia lokalnych szkół (pani Karolina pracowała popołudniami jako nauczyciel języka niemieckiego w szkole językowej, która wynajmowała sale w legionowskich podstawówkach), wiedzieli jak nieprzyjaznym miejscem dla niedojrzałego malucha, może być taka nieprzygotowana szkoła. Postanowili działać i jak się później okaże, rozpocząć ogólnopolską rodzicielską rewolucję.

Tak zaczyna się historia akcji zorganizowanej przez dwoje rodziców, wspieranych przez setki tysięcy rodziców, nie tylko małych, dzieci z całej Polski. Akcji, która przerodziła się w Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców, mające na celu chronić najsłabszych i najmłodszych, wspierać rodziny, którym urzędnicy chcą odebrać dzieci tylko z powodu biedy. Państwo Elbanowscy w swojej książce „Ratuj maluchy!” opisują kolejne etapy działań przeciwko reformie, która to miała wprowadzić sześciolatki do kompletnie nie przygotowanych na to szkół. Opowiadają o walce z urzędnikami, kolejnymi ministrami edukacji, którzy najwyraźniej byli głusi na prośby i błagania rodziców wspierane przez ważne osobistości z dziedziny pedagogiki i psychologii. W akcję zaangażowani byli również znani rodzice i dziadkowie, jak np. Marcin Dorociński, Jacek Borusiński, Magdalena Stużyńska, Joanna Brodzik czy Kazik Staszewski. Autorzy odsłaniają brutalną prawdę na temat niedoskonałości reform edukacyjnych od 2008 roku, prób maskowania prawdy przez ministerstwo edukacji narodowej i rządzących polityków. Pokazują jak, w zależności od okoliczności lub przynależności partyjnej, zdanie na temat reformy edukacyjnej zmieniali poszczególni politycy i lokalni działacze, zaangażowani w te zmiany. Ujawniają prorządowe działania mediów mające na celu zdyskredytowanie ich aktywności w oczach opinii publicznej.

W dniu głosowania wystąpiłam z samego rana w programie na żywo „Wstajesz i wiesz” w TVN24, który prowadził Jarosław Kuźniar. Wziął on na siebie trudne zadanie przedstawienia nas opinii publicznej jako wichrzycieli i kłamców. Byłam w zaawansowanej ciąży, miałam przed sobą trudny dzień. W pewnym momencie doszłam do wniosku, że dalsze wysłuchiwanie połajanek pana redaktora, który nie ma zielonego pojęcia o problemach w polskiej oświacie, nie ma sensu. Wstałam, pożegnałam się i chciałam wyjść. Kuźniar starał się mnie zatrzymać, więc ostatecznie rozmowę toczyliśmy na stojąco, dzięki czemu tytuł programu nabrał nowego znaczenia.

Ciekawie do tematu podszedł też jakiś czas wcześniej redaktor Morozowski, który w programie „Tak jest” stwierdził, że przecież zebraliśmy tylko jeden milion podpisów, co oznacza, że 30 milionów obywateli nie podpisało wniosku o referendum.

Karolina i Tomasz Elbanowscy, Ratuj maluchy!

Elbanowscy pokazują w jaki sposób nasi urzędnicy i rząd utrudniają obywatelom podejmowanie inicjatyw, zaczynając od uniemożliwiania spotkań z osobami decyzyjnymi po niemalże jednogłośne odrzucanie obywatelskich projektów, tylko dlatego, że została narzucona dyscyplina partyjna z powodu „odgórnej” decyzji. Demaskują również niedoskonałości ministerialnego darmowego „Elementarza”. W treść książki wplecione zostały również fragmenty listów oraz wypowiedzi na stronie internetowej akcji, zamieszczanych przez zatroskanych rodziców sześciolatków i pozostałych maluchów „zagrożonych” reformą. Te często dramatyczne wypowiedzi ukazują jak wygląda rzeczywistość takiego malucha w brutalnej szkolnej rzeczywistości, nieprzystosowanej do ich przyjęcia w poczet uczniów.

„Mysłowice: W szkole jest „przechowalnia dla dzieci” mająca przypominać świetlicę tzn. jest to przejściowa klitka na poddaszu przylegająca do pomieszczenia konserwatora, bo innego lokum brak.

Gdańsk: Mój syn codziennie przed szkołą mówi, że boli go brzuch, płacze straszliwie żebym nie zaprowadzała go do świetlicy, a jest dopiero od tygodnia w szkole… Mi kraje się serce, ale do pracy chodzić muszę. Mówi, że nie lubi tej szkoły (jest strasznie ponura, swoją drogą), zresztą prawie żadne dziecko nie lubi tej szkoły. I tylko łza poleci mi wieczorem, jak dzieci już śpią.

Karolina i Tomasz Elbanowscy, Ratuj maluchy!

„Ratuj maluchy!” to książka napisana przez rodziców dla rodziców. Nie da się wobec niej przejść obojętnie. To lektura nie raz wywołująca uśmiech na naszych twarzach, a za chwilę powodująca przeciwne uczucia, wywołująca smutek z powodu kłód rzucanych pod nogi osobom odpowiedzialnym za całą akcję, chcącym po prostu ratować swoje i inne dzieci przed konsekwencjami zbyt wczesnego wrzucenia ich w machinę edukacji.

Kiedy premier przemawiał, Tomek wysłał mi wiadomość, że ma przy sobie transparent. Wiedziałam, że to jest ta chwila, kiedy trzeba zadziałać wbrew protokołowi. Podczas gdy my byliśmy osaczeni przez straż marszałkowską, która nie pozwalała nam nawet wstać z miejsca, Tomek był w samym centrum wydarzeń, w miejscu, gdzie nie ma strażników. Chwilę zajęło mi przekonanie go przez telefon, że to dobry pomysł. Kiedy jeszcze Tusk przemawiał, Tomek wstał, wziął Jonasza pod pachę, transparent w drugą rękę i podszedł do mównicy. Postawił Jonasza i przed całą salą rozwinął napis: „Dzieci i rodzice głosu nie mają?” ”

Karolina i Tomasz Elbanowscy, Ratuj maluchy!

To książka o odwadze rodziców, którzy nie bali się przeciwstawić niedoskonałemu systemowi oraz dyrektorom szkół i lokalnym władzom oświatowym, niejednokrotnie oczerniającym ich w oczach innych rodziców i lokalnych społeczności. Mimo, że nie udało się przeforsować obywatelskiego projektu reformy edukacyjnej Karolina i Tomasz Elbanowscy nie zapowiadają złożenia broni. Nadal będą walczyć o dzieci, zarówno innych rodziców, jak i o swoje, zwłaszcza, że w grudniu na świat przyjdzie ich już ósma pociecha.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Zysk i S-ka

logo-zysk