Robert Galbraith „Zabójcza biel”

Odkąd ukazała się pierwsza książka, w której pojawia się Cormoran Strike,  stał się moim ulubionym detektywem. Kiedy na scenę wkracza jego asystentka, Robin, tworzą fenomenalny duet. Właśnie dlatego tak delektowałam się najnowszym tytułem „Zabójcza biel”.

Robert Gablraith, czyli J.K. Rowling, zaprasza nas do kolejnego trudnego i zaskakującego śledztwa. W zasadzie detektywi nie są pewni, czy jest w ogóle jakieś śledztwo. Jedyna przesłanka, jaką mają, to wspomnienia lub urojenia chorego na schizofrenię mężczyzny, Billy’ego.

Zeznania świadka czy urojenia chorego?

Po tym, jak Strike łapie nożownika, znów staje się sławnym detektywem, ale nie jest to korzystne, jeśli się pracuje jako tajniak. Jednak to właśnie do niego trafia Billy. Wpada do agencji, widać, że jest chory, ale w jego słowach jest coś, co budzi w detektywie niepokój. Postanawia sprawdzić, o co chodzi, ale informacje są szczątkowe, a Billy, zdaje się jedyny ewentualny świadek, znika…

„- Kiedy to się stało? – spytał Strike, cały czas pisząc.

– Wieki temu… To była mała dziewczynka, ale potem powiedzieli, że to był chłopiec. Byłem jeszcze dzieckiem. Jimmy też tam był, mówi, że niczego takiego nie widziałem, ale ja widziałem. Widziałem, jak to zrobił. On ją udusił. Widziałem.

– I to było obok konia, tak?

– Zaraz obok niego. Ale zakopali ją w innym miejscu. Jego. W leśnej dolince obok domu naszego taty. Widziałem ich, mogę pokazać panu miejsce. Ona nie pozwoli mi kopać, ale panu tak”.

Mniej więcej w tym samym czasie pojawia się duże zlecenie. Ktoś szantażuje ministra. Robin jest idealna, by dostać się do środowiska, jako pracownik ministerstwa. Obserwuje, podkłada podsłuchy, poznaje ludzi. Zupełnie przypadkiem okazuje się, że Billy wychowywał się obok ministra, a jego ojciec dla niego pracował. Czy te dwie sprawy się łączą? Dlaczego akurat teraz wypływają na światło dzienne?

Co w życiu osobistym bohaterów?

Chociaż już same śledztwa trzymają w napięciu i nie pozwalają odłożyć książki, na tym nie koniec wrażeń. Są też sprawy osobiste bohaterów, dzięki którym lektura nabiera smaczku. Cormoran i Robin to dość nietuzinkowa para. Strike stracił na wojnie jedną nogę i założył agencję. Rosły mężczyzna, oschły w obyciu. Robin w poprzedniej części została zaatakowana przez nożownika. Nie jest to bez znaczenia dla jej psychiki – kobieta ma objawy stresu pourazowego. Wraz z kolejną książką można było obserwować, że oboje się do siebie zbliżają, nie tylko na gruncie zawodowym.

W „Żniwach zła” czytelnik zakończył lekturę w sytuacji, kiedy Stirke wpada do kościoła, kiedy Robin bierze ślub. Cóż za niedosyt, cóż za niepewność! Dopiero w „Zabójczej bieli” dowiadujemy się, że Robin jednak wyszła za Matthew, ale nie jest szczęśliwa. Cormoran też nie jest szczęśliwy. „Zabójcza biel” zawiera tak wiele wątków, jest tak barwna, podobnie jak wszystkie osoby, które się w książce pojawiają, że trudno przerwać lekturę. A to niestety jest czasem konieczne, bo książka jest dość gruba.


Za książkę do recenzji dziękujemy: