[PRZEDPREMIEROWO] „Nowakowie. Kruchy fundament” Barbara Sęk

Są dni, gdy patrzymy z zazdrością na małżeństwo sąsiadów. Zazdrościmy im ustabilizowanego życia rodzinnego, ciepła domowego ogniska. Chcemy wieść ich życie, często przy tym zapominając, że w wielu przypadkach ta rodzinna sielanka to tylko iluzja… jedna wielka fasada kłamstw, której wystarczy  krótka chwila, by runęła jak domek z kart…

„Nowakowie. Kruchy fundament” to historia z pozoru przeciętnej rodziny Nowaków. Rodziny, która nosi jedno z najpopularniejszych nazwisk w naszym kraju i na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia. Krzysztof to od dwudziestu lat mąż tej samej żony, ojciec czworga dzieci i wzięty prawnik. Małgorzata to przykładna opiekunka ogniska domowego. Kobieta, która najlepiej czuje się jako wzorowa żona i matka, prowadzenie domu ją uszczęśliwia. Ich najstarsza pociecha ma dwadzieścia lat, najmłodsza zaś trzy.  Gdzie zatem ta rysa na szkle?

Rysa na szkle

Przez 20 lat Nowakowie uchodzili w oczach innych ludzi za przykład rodziny idealnej. Jednak, jak to w życiu bywa, coś zaczęło pękać stopniowo, aż doszło do olbrzymiej rysy na tym obrazku rodziny idealnej. Pojawiła się „ta trzecia”, kochanka Krzysztofa. Od tej pory powoli, lecz systematycznie fundamenty rodziny Nowaków zaczęły się kruszyć. Na jaw zaczęły wychodzić skrzętnie ukrywane sekrety i kłamstwa, podwójne życie Krzysztofa i manipulacje Małgorzaty. Zjednoczona dotąd rodzina Nowaków zaczyna się rozpadać. Czy jest dla nich jeszcze jakaś nadzieja?

Uniwersalna prawda o Nowakach

Dzieci Nowaków po odkryciu zdrady ojca nie wiedziały, jak dalej żyć, w co i komu wierzyć. Ich rodzice byli ze sobą przez lata przede wszystkim ze względu na dobro dzieci. Chcieli, by wychowywały się w normalnej rodzinie. Tymczasem zbudowali im świat z pozorów i kłamstw, bardzo ich przy tym krzywdząc.  Niestety problem ten dotyczy wielu polskich rodzin. Książka porusza, skłania do refleksji, obnaża mit rodziny idealnej i ukazuje jej rozpad. To bardzo realistyczna powieść obyczajowa, która być może otworzy oczy wielu osobom żyjącym w podobnie toksycznych związkach. Z niecierpliwością czekam na dalsze losy Nowaków.

Kiedy poznał Gosię, świętował pozytywny wynik konkursu na aplikację. To zagwarantowało mu pracę. Reszta, jak egzamin adwokacki, była tylko formalnością. Wkrótce dzięki wykształceniu miał zacząć spijać śmietankę, podtrzymując prestiż rodzinnej firmy. I właśnie przekonanie o powodzeniu tej koncepcji sprawiło, że zaczęło brakować mu wyzwań. Chciał zdać inne, znacznie trudniejsze egzaminy. Podejmować decyzje. Nareszcie własne decyzje. To skłoniło go do zaręczyn z Małgosią Piekarską.  

 


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy: