[PRZEDPREMIEROWO] „Biała róża, czarny las” – Eoin Dempsey [patronat medialny]

Jaką cenę płaci się za przeżycie? Książka „Biała róża, czarny las” Eoina Dempsey’a wskazuje odpowiedź dodatkowo udzielając lekcji o człowieczeństwie, z którego bierze się szalona odwaga zdolna odmieniać losy własne, innych ludzi, a nawet oddziałująca na całokształt historii.

 

Opowieść o wojennej beznadziei

II wojna światowa odebrała France wszystkich, których kochała i pozbawiła motywacji do życia. Ojciec zginął w wybuchu przypadkowej bomby alianckiej, niepełnosprawnego brata – balast nieprzystający do obrazu witalnej, aryjskiej III Rzeszy zamordowano. Ukochany Hans, założyciel antynazistowskiej organizacji Biała Róża został stracony wraz z innymi członkami związku, zaś bohaterka, by ocalić życie, musiała wyrzec się swoich przekonań i powiązań z grupą. Osamotniona i wewnętrznie spustoszona odsiedziawszy w więzieniu wyrok, by – jak stwierdził sędzia – „mogła się zastanowić nad doborem towarzystwa powróciła do letniej posiadłości w Schwarzwaldzie. Dom, niegdyś tętniący życiem, naznaczony obecnością rodziców, brata, atmosferą szczęścia oraz beztroski, teraz boleśnie przypomina o bilansie strat i wyobcowaniu. Franka, nie mając już żadnego celu, opuszczona, z ciążącym poczuciem zdrady najbliższych, postanowiła odebrać sobie życie. Tej mroźnej, zimowej nocy, gdy wyszła przed dom z rewolwerem ojca by przerwać cierpienie, okazało się, że nie jest sama. Nieopodal miejsca, w którym przystanęła, na śnieżnym, bezkresnym pustkowiu dogorywał mężczyzna w mundurze Luftwaffe. Kobieta, z wykształcenia pielęgniarka, nie mogła pozostawić nieprzytomnego rannego na pewną śmierć. Dzięki zawziętości i uporowi, brodząc w śniegu przetransportowała umierającego do domu i – wbrew nienawiści do nazizmu – zdecydowała się uratować nie tyle Nazistę, co człowieka.

Niebawem jednak miało okazać się, że nie wszystko jest takie, jakie się wydaje. W miarę zaufania budowanego między dwojgiem chwilowo skazanych na siebie, Franka Gerber dzieli się swoją historią z nieznajomym, zaś Werner Graf porzuca swoje przybranie by wyjawić prawdziwą tożsamość i poprosić o pomoc w dokończeniu misji. Kim jest uratowany mężczyzna? Jakie zadanie ma do wykonania i na czym miałaby polegać rola Franki? Jak potoczą się losy bohaterów w niepewnej wojennej zawierusze?

 

Świadectwo odnalezienia sensu

Powieść Dempsey’a jest historią niezwykle przejmującą i trzymającą w napięciu – dosłownie – do ostatniej strony. Poświadcza o dramacie wojny, ale i pokazuje człowieka per se. Groza wojenna, napięcie i strach niejednokrotnie wypaczają moralność oraz obnażają prawdziwe ludzkie oblicze. Nikt ani nic nie daje się określić i ocenić jednoznacznie.  Mimo klarownego i zdecydowanego napiętnowania nazizmu, naczelne postacie stworzone przez autora nie postępują bezsprzecznie dobrze czy też źle, lecz bez wątpienia: kierują się idealizmem, który zauważalnie cenniejszy jest nawet od chronienia własnego życia.

„Biała róża, czarny las” zgrabnie przeplata fakty z fikcyjną fabułą, przy czym wydarzenia bez bezpośredniego pokrycia w historii mieszczą się w ramach prawdopodobieństwa. W powieści poznajemy rzeczywiste dzieje członków Białej Róży i metody walki z reżimem, dowiadujemy się także o działaniach podejmowanych z obu stron frontu, mających na celu stworzenie bomby atomowej.

Ile niemal nadludzkiego wysiłku i samozaparcia kosztuje zachowanie godności, a w razie konieczności poświęcenie siebie w imię wyższych wartości? – sądzę, iż nie zrozumie tego nikt, kto nie doświadczył podobnego dziejowego tragizmu, jednakże niniejsza książka sugestywnie pomaga wyobrazić sobie tak heroizm, jak i towarzyszące mu lęki oraz wątpliwości.

 

Kulturantki z przyjemnością objęły „Białą różę, czarny las” patronatem medialnym, więc już niebawem będziecie mogli wygrać egzemplarz powieści.

 


 

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy

 

 

  • Grazyna st.

    Super recenzja. Warto rozejrzeć się za taką książką.