Przed napadem na bank… zjedz obiad!

Książka, którą chcę przybliżyć, na pierwszy rzut oka wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Jakoś nie byłam przekonana, czy na pewno jest to coś dla mnie. Potem przejrzałam spis treści – wygląda interesująco. Przewertowałam kartki i przyjrzałam się ilustracjom – coraz ciekawiej. Na końcu zaczęłam czytać i… przepadłam! „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” Marka Wałkuskiego to prawdziwy dynamit! Nie pamiętam, kiedy jednocześnie się śmiałam i dowiedziałam tylu ciekawostek.

Marek Wałkuski jest korespondentem Polskiego Radia w Waszyngtonie i w każdy piątek rozmawia na antenie Trójki z Kubą Strzyczkowskim o rabusiach i napadach na bank. Nie chcę tutaj robić reklamy, ale… Panie Marku, ma Pan nową słuchaczkę audycji!

Spokojnie, to tylko napad!

Skoro jestem tak zachwycona tą pozycją, to skąd wynikał mój początkowy sceptycyzm? Cóż, niekoniecznie czuję się wielbicielką tak „męskiej” dziedziny jaką są napady. Ale im dłużej czytałam, tym pod większym wrażeniem byłam i tym większe były moje wybuchy śmiechu. Autor ma tak fantastyczny, niewymuszony styl pisania, że coś, co w rzeczywistości stanowi element historii i kultury Stanów Zjednoczonych przybiera formę zabawnej i niezwykle barwnej opowieści o pierwszych napadach na banki na Dzikim Zachodzie i tych, jakie są dokonywane obecnie.

Jeżeli ktoś rzuci hasło „napad na bank”, z jakim krajem się kojarzy? Oczywiście, USA. Nie ma drugiego miejsca na świecie, gdzie tak często dochodzi to przestępstw tego typu. Marek Wałkuski opowiada o pierwszych napadach i ich ewolucji od samego początku, kiedy były dokonywane przez kowbojów. Jest poruszana kwestia organizacji, tego, co wolno, a czego unikać podczas napadu. Brzmi to jak poradnik, ale kiedy widzimy dekalog rabusia i pod każdym punktem jest historia śmiesznego napadu, wszystko nabiera sensu. Czy na przykład wyobrażacie sobie napadać na bank bez zjedzonego obiadu? Śmieszne? Być może, ale nie dla rabusia, który przy kasie zemdlał z głodu, a policja wyniosła go na noszach. Każda strona to wiele takich historii. Poznajemy także gangsterskich celebrytów jak Bonnie i Clyde. Widzimy ich na zdjęciach, więc legendy zyskują twarze.

Ameryka w nowym świetle

Co ciekawe, książka to nie tylko napady. To także historia powstania współczesnych dolarów. Odwieczna walka między bankowością i rabusiami. Banki stosują coraz to nowsze zabezpieczenia, rabusie metody. Jest także przybliżona historia samych banków w odniesieniu do kryzysów finansowych i rynków. Treści są obszerne, informacji dużo, ale podczas lektury łatwo o tym zapomnieć. Dodatkową zaletą tego tytułu jest to, że jest ładnie wydany. Jak wspomniałam, ilustracje, zazwyczaj zdjęcia, bardzo mnie zaintrygowały i nakłoniły do tego, żeby od razu zagłębić się w lekturę. Czy na Was podziałają podobnie?

„Zrozumienia u sędziego nie znalazł natomiast siedemdziesięcioletni Lawrance Ripple z Kansas City, który chciał iść do więzienia, ponieważ nie mógł wytrzymać nieustających kłótni z żoną. Gdy we wrześniu 2016 roku po raz kolejny zaczęła się na niego wydzierać z powodu nie naprawionej pralki, wziął długopis i kartkę, napisał coś na niej i wyszedł z domu, zapowiadając, że woli zgnić za kratkami, niż z nią żyć. Kilka minut później wszedł do banku i podał kasjerowi kartkę z tekstem: Mam pistolet. Daj mi wszystkie pieniądze.  Gdy otrzymał plik banknotów, siadł na podłodze w korytarzy i wdał się w pogawędkę z bankowym strażnikiem. Po  aresztowaniu opowiedział agentom FBI, jaką to zołzę poślubił, i wyjaśnił, że nie mógł wytrzymać ciągłych awantur. Sędzia Carlos Muruguia nie posłał jednak Ripple’a do więzienia, tylko wymierzył wyrok pół roku… aresztu domowego”.


Za książkę do recenzji dziękujemy: