Praca marzeń? – Etat w chmurach!

etat-w-chmurach-b-iext40645385Wielu osobom praca stewardessy jawi się jako spełnienie marzeń – krótkie godziny pracy, ciągłe podróże i wysokie pensje. Tymczasem kulisy tego zawodu nie zawsze są tak różowe… O lotnictwie i pracy stewardessy szczerze i bez lukru opowiada w swojej pierwsze książce Teresa Grzywocz, która przez kilka lat pracowała dla jednej z arabskich linii lotniczych.

Książka zawiera wiele wspomnień z pokładu samolotu. Stopniowo, krok po kroku, przechodzimy wraz z bohaterką wszystkie etapy rekrutacji na stanowisko stewardessy – poznajemy wymogi, zakulisowe działania, a także masę wyrzeczeń, o których często nie wiemy lub nie chcemy wiedzieć. Po pomyślnie zdanych egzaminach czas rozpocząć wielką przygodę.

Wspominam pierwszy dzień pracy w Arabowie, pierwsze kroki w żółto-zielonej hali przylotów. Miejsce wydało mi się wówczas baśniowe – mozaikowe ściany, podświetlane kolumny i niebieskie sufity. Dopiero później zauważyłam, że sufity wcale nie były niebieskie, tylko specjalnie tak oświetlone. Do tego arabskie napisy, reklamy i sporo automatów. Wszystko egzotyczne, nawet sklepy wolnocłowe oprócz międzynarodowych produktów oferowały lokalne przysmaki i pamiątki. Teraz nie przechodzę do odlotów z innymi pasażerami, ale dumnie ciągnąc walizkę, maszeruję ze stewardesami i stewardami do centrum operacyjnego. W małej salce spotykam się z resztą załogi i uczestniczę w pierwszym w życiu briefingu – odprawie przed startem. 

Praca w chmurach

Na podstawie tej książki można na chwilę wniknąć w specyficzny, podniebny świat i sprawdzić się w roli obsługi samolotu. Nie ruszając się z miejsca zwiedzić oczami polskiej stewardessy Sydney, Bombaj, Casablankę, Nowy Jork a także wiele arabskich państw i poznać arabskie obyczaje. Autorka przyznaje, że dzięki tanim biletom pracowniczym oraz wielu rejsom, zwiedziła niemały kawałek świata i wciąż ma ochotę na więcej. Przedstawia też różnicę między „zwiedzaniem” a „bywaniem” w wielu miejscach, gdy po odliczeniu czasu na prysznic i sen, nie ma się już siły ani ochoty na żadne zwiedzanie. Zobaczenie czegokolwiek udaje się wówczas tylko przy wielkim samozaparciu.

Opisując swoją pracę, autorka przedstawia wiele zabawnych, ale też niemiłych sytuacji. Opowiada o tym, co robi załoga, kiedy pasażerowie nie widzą, opisuje „zakulisowe” sytuacje awarii podniebnych ptaków, z dowcipem i niekiedy nutką sarkazmu charakteryzuje poszczególne typy podróżnych. Czytając „Etat w chmurach” co jakiś czas chichrałam się pod nosem i z zapartym tchem śledziłam jej przygody w przestworzach oraz w Arabowie.

„Raz stewardesa, zawsze stewardesa”

Ta książka stanowi idealną lekturę na wieczór, gdy potrzebujemy odprężenia. Pozwala spojrzeć na wiele rzeczy z zupełnie innej perspektywy, zajrzeć za kulisy zawodu, który wielu z nas może tylko podziwiać z daleka. Okraszona zabawnymi anegdotkami z bliższych i dalszych podróży umili Wam czas. A jeśli rozbudzi w Was apetyt na więcej to serdecznie Was zapraszam do odwiedzenia bloga Teresy Grzywocz, na którym publikuje ona swoje zapiski zzyciastewardessywziete.blogspot.com oraz do zapoznania się z jej drugą książką – „Z chmur do Azji”, której recenzję znajdziecie tutaj.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy

logo